Wdrożeniowy doktor bez kompleksów

Światek „wykształciuchów” jest ostatnio poddawany niespotykanym wcześniej przeobrażeniom. Ta ewolucja jest związana z rozwijającym się rynkiem kompetencji

Są dziedziny wiedzy i umiejętności, na które popyt gwałtownie rośnie, natomiast na inne — obumiera.

Zobacz więcej

WAŻNE ZASTOSOWANIE: W kształceniu doktorantów wdrożeniowych akcent kładzie się na poszukiwanie rozwiązań praktycznych — to jeden z wniosków z dyskusji, w której udział wzięli: prof. Jarosław Górniak z Uniwersytetu Jagiellońskiego, prof. Jerzy Lis z Akademii Górniczo-Hutniczej i wiceminister Piotr Dardziński. Fot. Tomasz Gotfryd

— Ów rynek kompetencji i związany z nim transfer wiedzy jest swoistym fundamentem relacji między nauką a biznesem. Opierają się one nade wszystko na przepływie ludzi — akcentował Piotr Dardziński, wiceminister w resorcie nauki i szkolnictwa wyższego w trakcie Międzynarodowego Kongresu Impact’18 w Krakowie.

W jego ocenie, co najmniej od kilku lat obserwujemy w gospodarce deficyt kadr o oczekiwanych kompetencjach, w tym zwłaszcza tych najbardziej wyrafinowanych. Odpowiedzią na ten głód jest, wdrażany od dwóch lat, program kształcenia tzw. doktorantów wdrożeniowych. Wiceminister od razu akcentował przy tym, że w żadnym wypadku nie należy traktować „wdrożeniowego” jako pośledniejszego rodzaju doktoratu, ponieważ uzyskanie takiego tytułu łączy się ze spełnieniem identycznych, a nawet surowszych wymagań, jakim muszą sprostać ci, którzy do równorzędnego stopnia naukowego dochodzą, odbywając tradycyjne studia doktoranckie. W kreowaniu doktorów wdrożeniowych nabywanie specjalnych kompetencji przebiega właśnie na styku uczelni i gospodarki.

Wielu zainteresowanych

Program kształcenia specjalistów wdrożeniowych w trójkącie przedsiębiorca — doktorant — wydział uczelni spotkał się z nadspodziewanie żywym oddźwiękiem. W ciągu niespełna dwóch lat rekrutacja objęła około 1100 młodych inżynierów z kilkudziesięciu wydziałów, a w systemie wciąż pojawiają się młodzi pracownicy nauki. Pole sprzyjające poszerzeniu tego rodzaju aspiracji ma otworzyć nowa ustawa o nauce i szkolnictwie wyższym. Co interesujące: w pierwszej rekrutacji bank zamówień na młodych ludzi z głową na karku rozbiły nie wielkie korporacje, lecz głównie — łącznie 153 — małe i średnie przedsiębiorstwa, które w tym rozwiązaniu jako pierwsze dostrzegły sposób na mocne wsparcie swojej kadry.

Krakowska Akademia Górniczo- Hutnicza, jedna z najbardziej prestiżowych polskich uczelni politechnicznych, szczyci się tym, że obchodzone właśnie stulecie jej istnienia to zarazem wiek kształcenia praktycznego, czyli przygotowywania absolwentów i pracowników naukowych do intelektualnego pobudzania rozwoju wielu gałęzi gospodarki. Ta prawidłowość jest widoczna zwłaszcza w ostatnich latach. Według prof. Jerzego Lisa, prorektora AGH ds. współpracy, filozofia tzw. kształcenia dualnego, czyli w coraz silniejszej relacji uczelnia — biznes, nie ma alternatywy.

— Chodzi o takie kształcenie specjalistów — i ta tendencja będzie się nasilała — które nadąża za wymaganiami rynku, szukającego specyficznych kompetencji, a najlepiej, aby je wyprzedzało. Rzecz zaczyna się od kreowania programów kształcenia. Musimy zarysować w nich, kogo i w jakich specjalnościach chcemy uczyć, tak aby móc sprostać zapotrzebowaniu rynku na specjalistów. Jestem zwolennikiem takiego podejścia — deklaruje prof. Jerzy Lis.

Na kilku poziomach

W krakowskiej AGH nowa filozofia kształcenia dualnego jest materializowana na różnych poziomach. Tak dzieje się, przykładowo, poprzez zlecanie prac dyplomowych, wymagających nie tylko intelektualnego zaangażowania w rozwiązywanie konkretnych problemów na rzecz zamawiającego, ale zarazem uczących pracy zespołowej i kreujących przywództwo grupy. To też udział w projektach oraz kształcenie przez start-upy. Rozpowszechnioną praktyką jest dzielenie czasu przyszłego inżyniera na pozostawanie w murach uczelni oraz w firmie, zlecającej AGH opracowanie lub udoskonalenie sugerowanej technologii, bądź procesu. Rzecz znamienna — biznes nie jest łakomy jedynie na kompetencje inżynierskie, jest również zainteresowany współpracą z humanistami.

— Obserwuję rosnące zainteresowanie partnerów z biznesowego otoczenia właśnie sięganiem do wiedzy z zakresu nauk humanistycznych i — co nie mniej istotne — to zainteresowanie w odwrotnym kierunku jest równie żywe w środowisku naszej uczelni — mówi prof. Jarosław Górniak, dziekan Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Wdrożeniowy doktor bez kompleksów