We wtorek rusza arbitraż w sporze Eureko-MSP

06-09-2004, 07:49

Jutro zaczyna się arbitrażowy proces w sporze Eureko-MSP. Kto wygra? Prawnicy mówią, że strony mają po 50 proc. szans. Ale ze wskazaniem na Eureko.

We wtorek przed międzynarodowym arbitrażem w Londynie rozpoczyna się rozprawa przeciwko resortowi skarbu z powództwa Eureko, w którego rękach znajduje się niemal 21 proc. walorów PZU. Holenderski holding zarzuca polskiemu rządowi nienależyte wywiązywanie się z traktatu o dobrym traktowaniu zagranicznych inwestorów. O tym, czy tak rzeczywiście jest, zdecyduje trzech sędziów: Yves Fortier, Stephen Schwebel oraz Jerzy Rajski. Wyrok ma zapaść do końca roku.

— Jesteśmy przygotowani do arbitrażu. Nie ujawniamy szczegółów naszej strategii — mówi Lorrie Morgan, rzeczniczka Eureko.

Jak prawnicy oceniają szanse obu stron? Ci, którzy są związani ze stronami, zachowują urzędowy optymizm i... pełną anonimowość.

Pewni zwycięstwa

Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP), które posiada 55 proc. akcji ubezpieczeniowego giganta i kontroluje jego poczynania, jest przekonane, że szanse na wygraną są.

— Ta sprawa jest mocno naładowana politycznie, a racje są po obu stronach. Mogę zapewnić, że argumenty Ministerstwa Skarbu Państwa są bardzo mocne. Skarb ma spore szanse i to wykorzy- sta — zapewnia jeden z prawników zbliżony do pełnomocników MSP.

Resort skarbu będzie reprezentować Salans D. Oleszczuk Kancelaria Prawnicza oraz profesor Marek Wierzbowski.

O pozytywnym dla siebie werdykcie zapewnia także Eureko.

— Eureko jest przekonane, że wygra ten spór. Ma ku temu silne podstawy. Skarb państwa ewidentnie działał w sposób niezgodny z umową o ochronie inwestycji zagranicznych w Polsce. Arbitrzy na pewno to dostrzegą i wydadzą wyrok korzystny dla holenderskiej spółki. Eureko ma dużo większe szanse wygrać ten spór. Trudno sobie wyobrazić inny scenariusz — przekonuje proszący o anonimowość prawnik, zbliżony do pełnomocników Eureko.

Diabeł w szczegółach

Nie tylko prawnicy związani z holenderskim holdingiem przekonują, iż jego szanse na wygraną są spore.

— Z tego, co publicznie wiadomo o istocie tego sporu, uważam, że jednak Eureko ma większe szanse. O ile? Tego nie sposób na razie określić. Nikt oprócz stron i ich pełnomocników nie jest w stanie nic konkretnego powiedzieć, bo nie ma dostępu do dokumentacji. Spekulacje prasowe też mogą się nie sprawdzić. Jednak bazując tylko na doniesieniach mediów, mogę stwierdzić, że wygra Eureko — mówi prawnik, nie związany ze stronami sporu i zarazem ekspert w dziedzinie arbitrażu międzynarodowego.

Jego zdaniem, diabeł tkwi jednak w szczegółach. I tu właśnie część prawników upatruje szansy dla Polski.

— Obecnie komentarze są takie, że skarb państwa ma małe szanse na wygranie tego sporu i prawdopodobnie zwycięży Eureko. Wyrok jednak zależy od tego, co obiecano Eureko. Jeżeli MSP nie spełniło swego zobowiązania, to ma nikłe szanse. Jeśli jednak są wątpliwości, co tak naprawdę obiecano Holendrom, to szanse się wyrównują — wyjaśnia nie związany ze stronami prawnik, także ekspert arbitrażu.

A gra warta jest świeczki. Bój toczy się o 21-proc. pakiet walorów PZU, decydujący, w czyich rękach ostatecznie znajdzie się kontrola nad towarzystwem. Poza tym, gdyby się okazało, że arbitrzy uznają racje Holendrów, Eureko może domagać się dodatkowo odszkodowania, sięgającego nawet 1 mld EUR.

Paulina Sztajnert, Jarosław Królak

Lepiej poczekać na koniec sporu

Czy MSP ma rację, przekładając publiczną ofertę PZU? Tak, bo przed zakończeniem sporu dostałby mniej za akcje.

Waldemar Frąckowiak

profesor Akademii Ekonomicznej w Poznaniu

Podzielam pogląd ministra Jacka Sochy. Upublicznienie towarzystwa w trakcie trwania sporu jest wykluczone. Miałoby to znaczny wpływ na wycenę PZU. Najpierw należy uporządkować tę kwestię i potem można zaoferować inwestorom spółkę z czytelnym i przejrzystym akcjonariatem.

Bohdan Wyżnikiewicz

wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową

Obawy ministra Jacka Sochy są słuszne. Spór między największymi udziałowcami PZU obciąża towarzystwo i kładzie się cieniem na jego przyszłości. Z pewnością gdyby doszło teraz do oferty publicznej, byłby to czynnik, który wycenę PZU mocno pociągnąłby w dół.

Ireneusz Jabłoński

ekspert Centrum im. Adama Smitha

Bez wątpienia minister Socha ma rację. Spór tej kategorii jest przesłanką do wstrzymania oferty publicznej ubezpieczyciela. Nieuregulowana jest sprawa fundamentalna: prawo własności, więc trudno w takiej sytuacji decydować o przyszłości spółki. Poza tym w takiej sytuacji sprzedaż akcji towarzystwa byłaby oferowaniem kota w worku potencjalnym inwestorom.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / We wtorek rusza arbitraż w sporze Eureko-MSP