Wealth Bay zarobi w Dubaju

Katarzyna Sadowska
opublikowano: 2009-12-14 00:00

Piotr Wiaderek mocno sparzył się na Ponarze. Do rozwijania swojej spółki podchodzi więc bardzo ostrożnie.

Na razie najcenniejszym aktywem jest nieruchomość obok Manufaktury

Piotr Wiaderek mocno sparzył się na Ponarze. Do rozwijania swojej spółki podchodzi więc bardzo ostrożnie.

Minął rok od uruchomienia Wealth Bay. W marcu spółka debiutowała na NewConnect. To powrót na rynek Piotra Wiaderka, inwestora, który jako pierwszy padł ofiarą pękających lewarów. Te doświadczenia sporo go nauczyły.

— Wealth Bay to biznes, który budujemy od podstaw. Staramy się powoli, ale skutecznie budować wartość tej firmy — mówi Piotr Wiaderek, który od kilku miesięcy jest prezesem Wealth Bay, a wcześniej był w radzie nadzorczej.

Po trzech kwartałach spółka ma 566 tys. zł przychodów i 16,5 tys. zł straty netto.

— Baza jest niska, bo to projekt typu start-up, ale mimo wszystko cieszy nas, że udało się zmniejszyć stratę, która na koniec półrocza wynosiła blisko 180 tys. zł — przyznaje Piotr Wiaderek.

Wealth Bay zajmuje się obrotem dziełami sztuki, ale chce też budować własną kolekcję. Na razie najcenniejszym aktywem w dyspozycji spółki jest nieruchomość w Łodzi, w sąsiedztwie centrum handlowego Manufaktura. Spółka prowadzi tam m.in. strzeżony parking.

— Analitycy śmiali się z nas, że zawiadujemy parkingiem, ale to biznes, który daje stabilne przychody — mówi Piotr Wiaderek.

Wealth Bay czerpie też korzyści z wynajmu części powierzchni w kamienicy na tej działce. Nieruchomość będzie wyceniana w księgach na 4,2 mln zł, ale w planach jest rozbudowa, co podniesie jej wartość.

— Kosztów stałych mamy niewiele, bo zatrudniamy jedną osobę. Przy rozkręcaniu biznesu nie możemy sobie pozwolić na zbytnie zadłużenie — przyznaje prezes.

Dzieła sztuki kupowane są też z rachunku bieżącego. Wartość kolekcji własnej Wealth Bay szacowana jest na 250-280 tys. zł. To głównie dzieła sztuki starożytnej i znanych polskich malarzy współczesnych, jak Sętowski, Kukowski czy Naliwajko.

— Nie możemy sobie pozwolić na ryzyko skupowania prac młodych artystów i liczyć na to, że staną się znani. Jesteśmy zbyt małą firmą — tłumaczy Piotr Wiaderek.

450 tys. zł spółka ma w obligacjach dolarowych. To naturalne zabezpieczenie, bo dzieła sztuki kupuje głównie w tej walucie. Ostatnio zdobyła kontrakt na budowę kolekcji na zlecenie. Klient chce wydać 2 mln USD.

— Zdobyliśmy to zamówienie dzięki akwizycji w Dubaju. To nasz przyczółek na rynku, gdzie krzyżują się szlaki inwestycyjne świata — mówi prezes.

Wealth Bay nie podwyższy na razie kapitału.

— Jest za wcześnie, by wyciągać rękę po pieniądze z rynku. Najpierw musimy pokazać solidne fundamenty, dłuższą historię działalności i rozwoju — tłumaczy prezes.

Katarzyna Sadowska