Minął rok od uruchomienia Wealth Bay. W marcu spółka debiutowała na NewConnect. To powrót na rynek Piotra Wiaderka, inwestora, który jako pierwszy padł ofiarą pękających lewarów. Te doświadczenia sporo go nauczyły.
— Wealth Bay to biznes, który budujemy od podstaw. Staramy się powoli, ale skutecznie budować wartość tej firmy — mówi Piotr Wiaderek, który od kilku miesięcy jest prezesem Wealth Bay, a wcześniej był w radzie nadzorczej.
Po trzech kwartałach spółka ma 566 tys. zł przychodów i 16,5 tys. zł straty netto.
— Baza jest niska, bo to projekt typu start-up, ale mimo wszystko cieszy nas, że udało się zmniejszyć stratę, która na koniec półrocza wynosiła blisko 180 tys. zł — przyznaje Piotr Wiaderek.
Wealth Bay zajmuje się obrotem dziełami sztuki, ale chce też budować własną kolekcję. Na razie najcenniejszym aktywem w dyspozycji spółki jest nieruchomość w Łodzi, w sąsiedztwie centrum handlowego Manufaktura. Spółka prowadzi tam m.in. strzeżony parking.
— Analitycy śmiali się z nas, że zawiadujemy parkingiem, ale to biznes, który daje stabilne przychody — mówi Piotr Wiaderek.
Wealth Bay czerpie też korzyści z wynajmu części powierzchni w kamienicy na tej działce. Nieruchomość będzie wyceniana w księgach na 4,2 mln zł, ale w planach jest rozbudowa, co podniesie jej wartość.
— Kosztów stałych mamy niewiele, bo zatrudniamy jedną osobę. Przy rozkręcaniu biznesu nie możemy sobie pozwolić na zbytnie zadłużenie — przyznaje prezes.
Dzieła sztuki kupowane są też z rachunku bieżącego. Wartość kolekcji własnej Wealth Bay szacowana jest na 250-280 tys. zł. To głównie dzieła sztuki starożytnej i znanych polskich malarzy współczesnych, jak Sętowski, Kukowski czy Naliwajko.
— Nie możemy sobie pozwolić na ryzyko skupowania prac młodych artystów i liczyć na to, że staną się znani. Jesteśmy zbyt małą firmą — tłumaczy Piotr Wiaderek.
450 tys. zł spółka ma w obligacjach dolarowych. To naturalne zabezpieczenie, bo dzieła sztuki kupuje głównie w tej walucie. Ostatnio zdobyła kontrakt na budowę kolekcji na zlecenie. Klient chce wydać 2 mln USD.
— Zdobyliśmy to zamówienie dzięki akwizycji w Dubaju. To nasz przyczółek na rynku, gdzie krzyżują się szlaki inwestycyjne świata — mówi prezes.
Wealth Bay nie podwyższy na razie kapitału.
— Jest za wcześnie, by wyciągać rękę po pieniądze z rynku. Najpierw musimy pokazać solidne fundamenty, dłuższą historię działalności i rozwoju — tłumaczy prezes.
