To będzie sądny tydzień dla polskiego węgla. Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW) ogłosi dziś, że likwiduje przywileje emeryckie, a na środę — dzień expose premier Ewy Kopacz — górnicze związki zapowiedziały protesty w Warszawie.

Koniec z przywilejami
JSW zwołało na dziś briefing prasowy, poświęcony — według naszych źródeł — decyzji o rezygnacji z wypłacania emerytowanym pracownikom i rencistom deputatu węglowego. W przypadku JSW, które specjalizuje się w wydobyciu węgla koksowego, a nie energetycznego, deputat ma formę pieniężną. Rocznie spółka wypłaca na tej zasadzie emerytom i rencistom ok. 65 mln zł, ma też zawiązane rezerwy na grubo ponad 1 mld zł. Decyzja o rezygnacji z deputatów teoretycznie umożliwiłaby rozwiązanie rezerw, ale niewykluczone, że ze względu na ryzyko prawne spółka podejdzie do tego ostrożnie. W ubiegłym tygodniu podobną decyzję podjęła Kompania Węglowa, największa firma górnicza w kraju. Likwidacja węgla emeryckiego oznacza dla niej 260 mln zł rocznie mniej do wydania, a także potencjalne rozwiązanie rezerw wartych 2,9 mld zł. Związki zawodowe zapowiedziały już jednak, że wstąpią na drogę prawną, by utrzymać przywileje. Firmy węglowe szukają oszczędności, gdzie mogą, bo cały sektor jest w dramatycznej stuacji finansowej, wynikającej z niskich cen węgla na rynkach globalnych i wysokich kosztów wydobycia w kraju. W pierwszym półroczu łączna strata netto sektora przekroczyła 700 mln zł.
100 mln zł dla górników
Wyjątkiem nie jest Katowicki Holding Węglowy (KHW), który w miniony weekend przeżył trzesięnie ziemi. Kilkudniowy protest górników w kopalni Kazimierz-Juliusz — nierentownej i przeznaczonej do zamknięcia z powodu wyczerpania złoża — zaowocował w piątek w nocy odwołaniem prezesa KHW Romana Łoja. Jego obowiązki przejął Zygmunt Łukaszczyk, były wojewoda śląski, związany ostatnio z JSW i cieszący się w sektorze dobrą opinią. W sobotę do Katowic zjechali przedstawiciele rządu, m.in. Jan Krzysztof Bielecki, szef doradców premiera, Jerzy Pietrewicz i Tomasz Tomczykiewicz, wiceministrowie gospodarki, i Rafał Baniak, wiceminister skarbu. W nocy z soboty na niedzielę przez wiele godzin negocjowali ze związkami przyszłość Kazimierza-Juliusza. Ugięli się. Jak podaje„Dziennik Zachodni” — stanęło na przedłużeniu życia kopalni o kilkanaście miesięcy, do czasu całkowitego wyczerpania złóż, oraz wniesieniu kopalni do Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK), która ma zostać dokapitalizowana kwotą 100 mln zł. Skąd te pieniądze — na razie nie podali.
Niech energetyka pomoże
Ministrowie Pietrewicz, Tomczykiewicz i Baniak współpracują również w ramach międzyresortowego zespołu ds. górnictwa, szykującego plan ratunkowy dla całego sektora. Ostatecznych decyzji nie ma, ale ostatnio najpopularniejsza jest koncepcja powiązania kopalń ze spółkami energetycznymi za pomocą kontraktów długoterminowych.
— Musimy doprowadzić do stabilnych, długoterminowych kontraktów opartych na niebieżących cenach węgla. Takie umowy długoterminowe obowiązują np. na rynku gazu, gdzie brana jest pod uwagę nie tylko cena, ale i kwestia odbioru surowca — mówił w piątek PAP Jerzy Pietrewicz. Kontrakty typu „take or pay” faktycznie funkcjonują w sektorze gazowym — wiążą choćby PGNiG z rosyjskim Gazpromem. Dla polskiego górnictwa miałyby te zaletę, że gwarantowałyby cenę (a światowe ceny węgla ostatnio zniżkowały) i wolumen (pozwoliłoby to uniknąć powiększania zapasów węgla na zwałach). Dla energetyki,w warunkach spadających cen węgla, korzyść byłaby wątpliwa.
Węgiel w rękach rządu
Taki scenariusz nie przemawia do Mirosława Tarasa, prezesa Kompanii Węglowej (patrz komentarz obok), który optuje za odkładaną przez lata restrukturyzacją kopalni. Entuzjazmu brak też w energetyce. — Dyskutowaliśmy na ten temat z energetyką, ale zainteresowane muszą być dwie strony, a była tylko jedna — przyznaje Jerzy Pietrewicz. Niewykluczone jednak, że energetyka (czyli PGE, Tauron, Enea i Energa) będzie musiała się ugiąć, bo z górnictwem łączy ją państwowy właściciel. W ostatnich tygodniach PGE wpłaciła już Kompanii Węglowej, w ramach przedpłaty za węgiel, 600 mln zł. Takiego scenariusza obawia się jeden z węglowych menedżerów, pragnący zachować anonimowość.
— Perspektywy górnictwa węglowego zależą teraz wyłącznie od determinacji rządu i od tego, czy wybierze scenariusz ekonomiczny, czy socjalno-społeczny. Obawiam się, że może wybrać ten drugi, czyli zamiatanie brudów pod dywan — mówi nasz rozmówca. Inny menedżer z branży zauważa jednak, że obecnie budżetu państwa nie stać na płacenie za spokój społeczny. To może skłonić premier Ewę Kopacz do poparcia restrukturyzacji.
OKIEM MENEDŻERA
Czas spójrzeć prawdzie w oczy
MIROSŁAW TARAS, prezes Kompanii Węglowej
Ani związki, ani rządzący nie mogą dłużej zaklinać rzeczywistości. Przyszłość KHW, podobnie jak Kompanii Węglowej, można planować w oparciu o cztery scenariusze. Pierwszy to pilna i bolesna restrukturyzacja, drugi — finansowanie górnictwa przez budżet lub firmy energetyczne. Jeśli to nie wchodzi w grę, trzeci scenariusz zakłada upadłość, a jeżeli on też nie będzie realizowany, pozostaje prywatyzacja. Uważam, że wybór scenariusza numer dwa oznaczałby pójście po linii najmniejszego oporu. Trzeba będzie za to zapłacić wycofaniem się inwestorów z firm energetycznych, spadkiem kursu akcji, brakiem możliwości finansowania inwestycji niezbędnych w energetyce oraz przyszłymi problemami w obu branżach.
OKIEM MENEDŻERA
Czas spójrzeć prawdzie w oczy
MIROSŁAW TARAS, prezes Kompanii Węglowej
Ani związki, ani rządzący nie mogą dłużej zaklinać rzeczywistości. Przyszłość KHW, podobnie jak Kompanii Węglowej, można planować w oparciu o cztery scenariusze. Pierwszy to pilna i bolesna restrukturyzacja, drugi — finansowanie górnictwa przez budżet lub firmy energetyczne. Jeśli to nie wchodzi w grę, trzeci scenariusz zakłada upadłość, a jeżeli on też nie będzie realizowany, pozostaje prywatyzacja. Uważam, że wybór scenariusza numer dwa oznaczałby pójście po linii najmniejszego oporu. Trzeba będzie za to zapłacić wycofaniem się inwestorów z firm energetycznych, spadkiem kursu akcji, brakiem możliwości finansowania inwestycji niezbędnych w energetyce oraz przyszłymi problemami w obu branżach.