Węgrzy ostrzegają premiera Tuska

Andrzej Stec
opublikowano: 2010-11-26 14:30

Węgierski BUX nurkuje. W piątek rano tracił 3,5 proc. W czwartek przecena sięgała też kilku proc. Indeks Bratanków ewidentnie jest najsłabszy w naszym regionie Europy i jest już blisko przełamania długoterminowego trendu wzrostowego. Jeśli do tego dojdzie, to spadki mogą nabrać wigoru.

Można by powiedzieć: globalna awersja do ryzyka. Ale nie tym razem. Wydaje się, że tak duże spadki to kara inwestorów (zwłaszcza zagranicznych) za pewnego rodzaju nacjonalizację funduszy emerytalnych. Przypomnę, że rząd Węgier chce złożyć swoim obywatelom propozycję nie do odrzucenia: jeśli sami „dobrowolnie” nie zrezygnują z OFE na rzecz państwowego odpowiednika naszego ZUS, to stracą możliwość skorzystania z wielu przywilejów (m.in. podatkowych), a ich emerytura może być niższa nawet o kilkadziesiąt proc. (tak straszy przyszłych emerytów węgierski minister gospodarki). Już w listopadzie wstrzymano na 14 miesięcy przekazywanie składek do tamtejszych OFE.
Przecena na Węgrzech to sygnał ostrzegawczy dla premiera Tuska i jego rządu. Obecnie ważą się bowiem losy systemu emerytalnego w Polsce. Aby ratować budżet pojawiają się różnego typu zakusy m.in. „chwilowego” wstrzymania przekazywania składek do OFE (jeśli do tego dojdzie, to może być pierwszy krok do całkowitej likwidacji OFE po przyszłorocznych wyborach), zastąpienia składek specjalnymi obligacjami emerytalnymi (to chyba najbardziej neutralny scenariusz), a nawet przejęcia aktywów Polaków lokowanych w OFE.
Jeśli dojdzie do skrajnych scenariuszy, to ze względu na rozmiar naszego rynku kapitałowego, a zwłaszcza stopień zaangażowania OFE na GPW, skala spadków indeksów może być znacznie większa. A wtedy koszty „naprawy finansów publicznych” mogą być znacznie wyższe. Złoty już się boi.

Możesz zainteresować się również: