Weil, Gotshal & Manges planuje dalszy rozwój

Renata Zawadzka
13-04-1999, 00:00

Weil, Gotshal & Manges planuje dalszy rozwój

PARTNERZY: Weil, Gotshal & Manges ma swoje biura w USA i kilku miastach europejskich. Na terenie Europy Środkowej i Wschodniej firma zadomowiła się nie tylko w Warszawie, ale także w Budapeszcie i Pradze. Na uroczyste otwarcie biura przybyli nie tylko klienci i pracownicy firmy, ale także jej partnerzy ze świata (od lewej: Joseph C. Tortorici, autor czeskiego sukcesu firmy, dziś managing partner w Europie Środkowej i Wschodniej, Paweł Rymarz, partner zarządzający, Stephan Danhouser, managing partner firmy jako całości oraz prof. Marek Wierzbowski, prezes zarządu polskiego biura).

PIERWSZE KROKI: William K. Sievers z satysfakcją obserwuje rozwój firmy. To on zakładał w Polsce pierwsze biuro. Inwestycja okazała się sensowna, a fakt, że warto było angażować kapitał w nową, dość kosztowną siedzibę dowodzi, że firma ma przed sobą perspektywy dalszego rozwoju.

HANDLOWY TEŻ: Choć mamy własnych specjalistów, przy poszczególnych projektach korzystamy z wielu kancelarii prawniczych. Oczywiście także z Weila, Gotshala & Mangesa — mówi Sergiusz Najar, dyrektor I Oddziału Banku Handlowego w Warszawie.

ŚCIEŻKA KARIERY: Studiujemy i jednocześnie pracujemy. To teraz w Polsce dosyć normalne zjawisko. Pracuje się świetnie, toteż łączymy z tą firmą swoją zawodową przyszłość — deklarują (od lewej) Iwona Jankowska i Maria Stempkowska. Towarzyszący paniom Jerzy Stefański dba o serwis i zaopatrzenie biura już od ponad ośmiu lat.

KURTUAZJA: Ważni ludzie nie omijają ważnych wydarzeń — Barbara Kamińska, prawnik w Weil, Gotshal & Manges , elegancko skomentowała obecność na imprezie Ireneusza Łuszczewskiego, prezesa Otwartego Funduszu Emerytalnego Winterthur.

NA GORĄCO: Norbert Czypionka z Deutsche Bank Polska (od lewej), Grzegorz Konieczny, dyrektor Templetona i Maciej Bombol, doradca Banku Handlowego w Warszawie byli wyraźnie rozluźnieni. Być może dlatego, że Templeton sprzedał Deutsche Bankowi wszystkie akcje BIG BG.

Amerykańska firma prawnicza Weil, Gotshal & Manges przeniosła swą siedzibę z lokalu przy ul. Złotej do Warsaw Financial Center. Na uroczyste otwarcie biura zaproszono około 300 osób — w większości klientów kancelarii.

Gdzieś w kuluarach ktoś scenicznym szeptem skomentował: zgromadzeni tu goście są warci kilkadziesiąt miliardów dolarów. I to chyba nie przesada.

Dynamiczny rozwój

Kiedy w 1991 r. William K. Sievers uruchamiał biuro w Polsce bazował przede wszystkim na „starych” klientach — zagranicznych inwestorach, którzy przybyli penetrować nowy rynek. Do nich stopniowo dołączali nowi partnerzy firmy. Zespół stopniowo się rozrastał. Dziś w warszawskim biurze pracuje 30 osób, prawie połowa zatrudnionych w całej Polsce. Są wśród nich także bardzo młodzi ludzie, studenci, którzy ciężką pracę w tak prestiżowej firmie traktują jako zyskowną inwestycję w samych siebie. Swego rodzaju inwestycją jest także nowa siedziba, która w zamyśle firmy ma gwarantować komfort zarówno zatrudnionym w niej ludziom, jak i jej klientom. Tym, których firma już obsługuje i tym, na których liczy.

Głównie inwestorzy

— Nie konkurujemy z biurami radców prawnych czy działami prawnymi poszczególnych firm. Naszą specjalnością jest obsługa dużych międzynarodowych przedsięwzięć, jakkolwiek uczestniczymy też w poszczególnych projektach np. polskich instytucji finansowych. Oczekujemy, że już sam fakt wejścia Polski do NATO będzie bodźcem do rozwoju inwestycji zagranicznych i kontaktów międzynarodowych. I głównie z myślą o tym firma się rozbudowuje — deklaruje prof. Marek Wierzbowski, prezes zarządu, łączący tę funkcję z pracą naukową i stanowiskiem przewodniczącego Rady Giełdy.

Indywidualny szlif

Do nowej siedziby pracownicy przenieśli ulubione meble, książki, bibeloty. Każdy pokój ma własną niepowtarzalną atmosferę — ślad obecności człowieka, który spędza tu kilkanaście godzin dziennie, a więc pozostawia część swojej osobowości.

— Nasza nowa siedziba niczym nie różni się od europejskich czy amerykańskich biur Weila, Gotshala & Mangesa. Klienci mogą w każdym z tych wnętrz czuć się tak samoniezależnie czy są w Londynie, czy Brukseli — zapewnia prof. Marek Wierzbowski.

Biuro ma atmosferę, której większość z nas może jego pracownikom pozazdrościć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Renata Zawadzka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Weil, Gotshal & Manges planuje dalszy rozwój