Wektory

opublikowano: 31-10-2013, 00:00

W górę: Jerzy Starak i Romano Pini, w dół: Ryszard Krauze i Philipp Rösler

W górę: Jerzy Starak

Potentat branży farmaceutycznej i spożywczej od lat konsekwentnie realizuje strategię zakupów równie przemyślanych, co... tanich. Konsolidując rynek w naszym regionie Europy, starogardzka Polpharma przejęła rosyjską firmę Akrihin, potem turecką Cenovapharmę oraz kazachski Chimpharm. W kraju zaś transakcją strategiczną był zakup Polfy Warszawa za 900 mln zł. Kolejnym naturalnym krokiem stało się zainwestowanie w leki biotechnologiczne, co zaowocowało otwarciem w Gdańsku centrum badawczo-rozwojowego. Dlatego bardzo logicznym, niemal oczywistym celem grupy Polpharmy staje się największy polski producent insuliny — Bioton. Finansowo trafia się okazja wręcz wyborna, kłopotom Ryszarda Krauzego poświęcamy obok wektor w dół. Jerzy Starak miał insulinę na oku już od kilku lat, ale zachowywał taktyczną wstrzemięźliwość, wspominając raczej o ewentualnym partnerstwie, a nie o przechwytywaniu akcji. Jednak sytuacja jest zmienna i być może wkrótce najlepszym wyjściem dla obu stron będzie dokapitalizowanie Biotonu przez Polpharmę. Taka transakcja potwierdzi, że nic w biznesowej przyrodzie nie ginie, a jedynie zmienia właściciela.

w górę: Romano Pini

Rodzina włoskich przedsiębiorców mięsnych jest na polskim rynku już doskonale znana. Trzy lata temu Piero Pini wybudował w Kutnie ogromną ubojnię trzody chlewnej. Teraz jego brat Romano Pini mocno staje w naszym kraju na drugiej nodze rodzinnego biznesu — wołowej. Kupił zakłady w Końskowoli i poszukuje kolejnych jak najbliżej źródeł surowca, czyli stad hodowlanych bydła. Zdaje sobie sprawę, że na polskim rynku wołowina to wciąż uboższy krewny wieprzowiny, dlatego z założenia zamierza 80-90 proc. produkcji eksportować. A dostęp do zagranicznych, nie mówiąc już o włoskich, odbiorców wołowiny familia Pini ma przetarty. Zachętą do jej inwestycji w Polsce okazuje się wysoka jakość naszego mięsa i korzystne położenie w tej części Europy. Włoski przedsiębiorca w wołowy biznesplan wstawił eksport na rynek rosyjski. Wypada życzyć powodzenia w bojach z tamtejszą administracją sanitarną…

W dół: Ryszard Krauze

Miliarder ze szczytu listy najbogatszych Polaków dzisiaj jest już „tylko” milionerem, a jego imperium stale topnieje. Dotyka je syndrom pochyłego drzewa, na które co i raz wskakuje jakaś koza. Symbolem była wyprowadzka z siedziby w górującym nad stolicą hotelu Marriott. Do wymuszonej sprzedaży akcji spółek Ryszarda Krauzego, których kurs w ostatnich latach poleciał w dół szokująco (Polnord — o 79 proc., Bioton — o 90,5 proc., Petrolinvest — aż o 98,8 proc.), ostatnio doszedł prawomocny wyrok nakazujący wypłacenie przez Prokom Investments syndykowi Telewizji Familijnej starego długu, który z odsetkami sięga 70 mln zł. Finansowa szamotanina wywołuje nie tylko w Trójmieście pogłoski, że wokół Ryszarda Krauzego zaciska się dłużna pętla. A był przecież mistrzem obracania się na styku pieniędzy prywatnych i publicznych, mającym doskonałe relacje ze wszystkimi ekipami rządzącymi Polską. Prezydent Aleksander Kwaśniewski siadywał w loży jego turnieju tenisowego w Sopocie, do pewnego czasu twórcę Prokomu poważał także Lech Kaczyński. Ech, łza się w oku kręci...

W dół: Philipp Rösler

Pochodzący z Wietnamu 40-letni wicekanclerz oraz minister gospodarki i technologii Niemiec okazał się nieudacznym przewodniczącym Wolnej Partii Demokratycznej (FDP). Po 65 latach działalności liberałowie pierwszy raz nie przekroczyli w wyborach do Bundestagu bariery 5-proc. i znaleźli się na aucie, z którego powrót na boisko może się okazać niemożliwy. Dotychczas zawsze im się udawało i wytyczali trzecią drogę między chadecją a socjaldemokracją, współrządząc Niemcami w roli mniejszego koalicjanta. FDP jest partią małych i średnich przedsiębiorców, walczy o tworzenie miejsc pracy, deregulację, prywatyzację itp. Jej motto brzmi: „Tak dużo państwa, ile jest niezbędne, tak mało państwa, jak to jest możliwe”. Ta idea nie wytrzymała jednak koncentracji kapitału głosów wyborców i Philipp Rösler gasi światło nie tylko własnej gwiazdy, lecz przede wszystkim partii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane