Wenezuelczycy znów handlują legalnie

Po czterech latach zakazu następca Chaveza zmienił absurdalny system walutowy

Przez wiele lat zagranicznych turystów witali na lotnisku w Caracas cinkciarze, polujący na przywiezione przez nich dewizy. Twarda waluta to w południowoamerykańskim kraju rzadki towar. Przez ostatnie cztery lata jedynym sposobem dla przeciętnego Wenezuelczyka nabycia dolarów był albo ich zakup na czarnym rynku, albo wyjazd za granicę. Kontrole walutowe obowiązują w Wenezueli już od ponad dekady, ale czarny rynek rozrósł się jeszcze bardziej, od kiedy w 2010 r. Hugo Chavez całkowicie zakazał handlu walutami. Próbował w ten sposób administracyjnymi środkami zdusić inflację i zapobiec dalszej przecenie boliwara. Kontrowersyjny prezydent Wenezueli nazwał wtedy finansistów gniazdem mafiosów, a do więzień trafiło 11 traderów. Na zmianę polityki zdecydowała się dopiero administracja jego następcy — Nicolasa Maduro.

DOLAR JAK
NA DROŻDŻACH:
Kiedy ostatnio
byłem w Wenezueli
rok temu, kurs
czarnorynkowy
dolara sięgał
22 boliwarów. Dziś
jest już trzykrotnie
wyższy — mówi
Nestor Quintero,
Wenezuelczyk
mieszkający
w Warszawie.
[FOT. BLOOMBERG]
Wyświetl galerię [1/2]

DOLAR JAK NA DROŻDŻACH: Kiedy ostatnio byłem w Wenezueli rok temu, kurs czarnorynkowy dolara sięgał 22 boliwarów. Dziś jest już trzykrotnie wyższy — mówi Nestor Quintero, Wenezuelczyk mieszkający w Warszawie. [FOT. BLOOMBERG]

Pod koniec marca w kraju wprowadzono nowy system kwotowania walut, pozwalając brokerom ponownie handlować walutą. Cel to zmniejszenie roli czarnego rynku i likwidacja niedoborów podstawowych dóbr z importu, które w ostatnich tygodniach wywołały największą od lat falę społecznych protestów. Tymczasem Wenezuelczycy, którzy mieli dostęp do waluty, mogli żyć dostatnio, utrzymując się z samego sprzedawania jej na czarnym rynku.

— Nie znam żadnego kraju na świecie, który miałby bardziej niewydolny i absurdalny system walutowy niż Wenezuela. Prowadzi on do niekontrolowanej inflacji, wahań dochodów budżetowych i znaczących dewaluacji waluty — komentował Ricardo Hausman, badacz Uniwersytetu Harvard, a w latach 1992-93 minister planowania Wenezueli. Absurd doszedł do tego stopnia, że Wenezuelczycy najłatwiej mogli zaopatrzyć się w dolary w nadgranicznej kolumbijskiej miejscowości Cucuta, 560-tysięcznym mieście, gdzie blisko 200 lat temu Simon Bolivar założył kongres, mający zjednoczyć ziemie wyzwolone spod hiszpańskiego panowania. W ciągu czterech lat, od kiedy Hugo Chavez zakazał handlu walutami, Cucuta stała się największym na świecie centrum handlu walutą Wenezueli, nazwaną boliwarem właśnie po libertadorze. Wartość transakcji boliwarem zawieranych w kantorach w Cucucie zbliża się do 1 mln USD dziennie. Mimo to zmiany w wenezuelskim systemie walutowym wciąż trudno nazwać rewolucją. Do obowiązujących dotychczas dwóch kursów wymiany zostanie dodany trzeci. Będzie on używany właśnie w transakcjach, jakie na wolnym rynku brokerzy zawierać będą z klientami. W zamierzeniu władz ma on zamknąć lukę pomiędzy kursami oficjalnymi, po których nabycie waluty nieraz graniczy z cudem, a kursem czarnorynkowym. Ten ostatni wycenia obecnie dolara nawet na 11 razy więcej niż oficjalny kurs, używany do rozliczania zakupów priorytetowych towarów.

— Legalnie Wenezuelczyk może corocznie kupić po oficjalnym kursie dolary o wartości zbliżonej do kosztów zagranicznego wyjazdu — obecnie 3 tys. USD. Jeżeli potrzebuje więcej, musi kupić na czarnym rynku, gdzie kurs jest ponad dziesięć razy wyższy od oficjalnego. W sklepach brakuje towarów, a głównym pracodawcą jest państwo. Przeciwnicy obecnej władzy nie mają szans na legalne zatrudnienie. Albo pracujesz na czarno, albo emigrujesz. Prawie co miesiąc słyszę, że ktoś spośród znajomych wyemigrował — mówi Nestor Quintero, Wenezuelczyk mieszkający w Warszawie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Wenezuelczycy znów handlują legalnie