Wiara w Polaków się nie opłaciła

Marcel ZatońskiMarcel Zatoński
opublikowano: 2024-06-26 20:00

Biznes nie spodziewał się ani porażki z Austrią, ani remisu z Francuzami. Uczestnicy zabawy PB w fazie grupowej punktowali marnie, ale faworyci wszystkich są wciąż w grze.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Biało-czerwoni nie będą najgorszą drużyną piłkarskiego Euro - przynajmniej nie matematycznie. Punkt wyszarpany Francuzom dzięki strzelanemu dwa razy - i na co najmniej dwa tempa - karnemu Roberta Lewandowskiego sprawił, że w ogólnej tabeli turnieju niżej będą na pewno za sprawą gorszego bilansu bramkowego Szkoci.

Tymczasem w tabeli Ligi Typerów Pulsu Biznesu po trzech meczach, których wyniki obstawiali przedstawiciele świata biznesu, widać już liderów i maruderów - choć różnice są nieznaczne. Przed turniejem z umiarkowanym optymizmem podchodzono do meczu z Holandią i dużym - do starcia z Austrią. W pojedynku z wicemistrzami świata biznes spodziewał się mniej lub bardziej dotkliwej porażki. Na taki wynik stawiało 21 z 31 uczestniczek i uczestników zabawy. W wygraną wierzyło siedmioro.

Dzięki remisowi zapunktowali wyłącznie Krzysztof Bajołek, prezes i założyciel Answear.com, Robert Dobrzycki, szef Panattoni w Europie, Wielkiej Brytanii, na Bliskim Wschodzie i w Indiach, a także Dariusz Marzec, prezes PGE. Ten ostatni jako jedyny przewidział dokładny wynik.

W fazie grupowej typować można było wyniki meczów Polaków, a także stawiać na to, na której rundzie rozgrywek zakończą rywalizację. Za dokładne przewidzenie wyniku do zainkasowania było 5 punktów. Za trafienie różnicy bramek - lub tego, że padnie remis - do wzięcia były 2 punkty, a za przewidzenie zwycięzcy - 1 punkt. Dodatkowe 3 punkty przyznaliśmy wszystkim uczestnikom, którzy trafnie przewidzieli, że Polacy nie wyjdą z grupy. To prawie połowa, bo piętnaścioro graczy.

W pierwszej rundzie można więc było zdobyć maksymalnie 18 punktów. Ta sztuka nikomu się nie udała, ale na czoło zestawienia wysforowali się ci, którzy trafili dokładnie jeden wynik i przewidzieli, że biało-czerwoni po trzech meczach wrócą do domu (lub pojadą na wakacje). Ta sztuka udała się Mateuszowi Boncy, prezesowi JLL, Marcinowi Puziakowi z Qemetiki (dawny Ciech) i Karolinie Rzońcy-Bajorek, wiceprezesce Asseco. Aż dziesięcioro graczy nie uzbierało żadnego punktu - w tym trzej uczestnicy będący najbliżej futbolu, czyli Przemysław Kmiotek, wiceprezes ATM Grupy (i były piłkarz Śląska Wrocław), kontrolujący ŁKS (i grupę Klepsydra) Tomasz Salski, a także Mateusz Juroszek, który przez lata kierował bukmacherskim STS-em.

W biznesowej tabeli jeszcze bardzo wiele może się zmienić. Aż 40 punktów będzie do zdobycia w meczach 1/8 finału. Faza pucharowa turnieju rozpocznie się w sobotę o godz. 18 od spotkania Szwajcaria-Włochy w Berlinie.