Wiatraki proszą o koordynatora

Czy morskim inwestycjom wiatrowym potrzebny jest koordynator? Branża by chciała, minister inwestycji i rozwoju już nie

Polska branża morskiej energetyki wiatrowej, wciąż w powijakach, wystąpiła w trakcie Forum Ekonomicznego w Krynicy z postulatem powołania specjalnego koordynatora tego sektora.

PGE Baltica, spółka z grupy PGE, i Baltic Power, zależne od
PKN Orlen, podpisały w Krynicy list intencyjny o współpracy przy projektach
morskich farm wiatrowych. Mają wymieniać się doświadczeniami i wiedzą. List
podpisali prezesi firm, od lewej: Daniel Obajtek (Orlen) i Henryk Baranowski
(PGE
Zobacz więcej

WIEDZA BARDZIEJ WSPÓLNA:

PGE Baltica, spółka z grupy PGE, i Baltic Power, zależne od PKN Orlen, podpisały w Krynicy list intencyjny o współpracy przy projektach morskich farm wiatrowych. Mają wymieniać się doświadczeniami i wiedzą. List podpisali prezesi firm, od lewej: Daniel Obajtek (Orlen) i Henryk Baranowski (PGE Fot. Marek Wiśniewski

— Dobrym pomysłem byłoby powołanie koordynatora, najlepiej na szczeblu rządowym, który pomógłby w koordynowaniu działań we wszystkich obszarach dotyczących morskiej energetyki wiatrowej. Ten pomysł tli się już od pewnego czasu, warto teraz o nim wspomnieć — stwierdził Jarosław Dybowski, dyrektor wykonawczy ds. energetyki w PKN Orlen, który planuje budowę 1 GW na Bałtyku.

Pełnomocnik niepewny

W Ministerstwie Energii nie mówią temu pomysłowi „nie”.

— To nowy temat, po raz pierwszy pojawia się właśnie tutaj, w Krynicy. Na pewno potrzebna jest koordynacja wszystkich działań, ale ważna jest też legislacja. Pracujemy nad projektem ustawy offshorowej i zależy nam, by był dobry — mówił Krzysztof Kubów, niedawno nominowany wiceminister energii odpowiedzialny za sektor odnawialnych źródeł energii.

Bez entuzjazmu podszedł jednak do propozycji Jerzy Kwieciński, minister inwestycji i rozwoju.

— Gdybyśmy do każdego ważnego projektu chcieli powoływać pełnomocników, to mielibyśmy już ze 300 takich osób. To niekoniecznie dobre. Uważam, że jeśli pod względem biznesowym projekt będzie się dobrze rozwijał, to może pełnomocnik nie będzie potrzebny. Będzie zaś potrzebny wtedy, gdy wizje rozwoju tej branży będą w poszczególnych resortach rozbieżne — wyjaśniał Jerzy Kwieciński.

Podczas gdy Kwieciński przekonywał, że wizje są zbieżne, z sali padło pytanie o stanowisko resortu obrony narodowej, który niechętnym okiem patrzy ma pomysły udostępnienia części obszarów wojskowych na potrzeby morskich farm wiatrowych.

— To nie jest konflikt na śmierć i życie, tylko dyskusja, jak w dobrej rodzinie. Inne problemy są większe — zauważył Jerzy Kwieciński.

PGE stawia na local content

Podczas gdy Orlen, wspierany przez siostrzaną PGE, która planuje budowę 3,5 GW na morzu, apelował o pełnomocnika, ministrowie apelowali o tzw. local content. Chodzi im o to, by przy budowie farm wiatrowych na morzu pracowały w największym możliwym stopniu firmy polskie.

— Oczekiwałbym intensyfikacji prac polskich firm w projekcie offshorowym — zaznaczył Krzysztof Kubów.

— Naszym celem jest to, by polski przemysł miał jak największy udział w tych inwestycjach — podkreślała Monika Morawiecka, prezes PGE Baltica z grupy PGE.

Włodzimierz Pomierny, zajmujący się morskimi farmami wiatrowymi w Agencji Rozwoju Przemysłu, podkreślił, że polski przemysł już się do tego szykuje.

— Po cichu budujemy już ten local content. Chcemy, by był to istotny element

całego projektu — zapowiadał Włodzimierz Pomierny.

PFR sięga po portfel

Polska szacuje, że na Bałtyku mogłyby powstać farmy wiatrowe o łącznej mocy 10 GW, co może pochłonąć ponad 100 mld zł.

— Pamiętajmy jednak, że 100 mld zł to wartość całego rynku. Nasze ambicje nie będą aż tak kosztowne, m.in. dlatego, że zapraszamy do projektu inwestorów zagranicznych — przypomniała Monika Morawiecka.

PGE zamierza wybrać partnera do końca roku. Na krótkiej liście ma cztery podmioty, a do końca października może ogłosić finałową dwójkę.

— Uznaliśmy, że lepiej się uczyć na cudzych błędach niż na własnych. My w Polsce jesteśmy late moverem (spóźnionym graczem — red.], ale to daje korzyści, choćby kosztowe — podkreśla Monika Morawiecka.

100 mld zł oznacza jednak potrzebę znalezienia finansowania. Już teraz zgłasza się do tego Polski Fundusz Rozwoju, też państwowy.

— PFR widzi się jako partner w takich inwestycjach. Wiatr na morzu może być kołem zamachowym polskiej gospodarki — uważa Bartłomiej Pawlak, wiceprezes PFR.

Chętnych coraz więcej

Poza Orlenem i PGE aktywnym graczem na tym rynku, i najbardziej zaawansowanym, jest Polenergia Dominiki Kulczyk. W partnerstwie z norweskim Equinorem chce zbudować ok. 1,5 GW na morzu. Plany wiatrowe na Bałtyku mają też inne spółki, polskie i zagraniczne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy