Wiceminister finansów usłyszał zarzuty

29-03-2018, 22:00

Według śledczych Jacek K. działał na rzecz właścicieli jednorękich bandytów. Tych samych, dla których przez lata był... największym wrogiem

Jacek K., wiceminister finansów i szef Służby Celnej w rządzie PO-PSL, w prokuraturze w Białymstoku usłyszał dwa zarzuty niedopełnienia obowiązków służbowych w związku z niewłaściwym nadzorem nad rynkiem automatów o niskich wygranych (AoNW). Zarzuty obejmują okres od 2008 do 2015 r. i dotyczą dopuszczenia do rejestracji i użytkowania popularnych jednorękich bandytów, które nie spełniały warunków ustawowych.

WOLNOŚĆ ZA 1 MLN ZŁ
Zobacz więcej

WOLNOŚĆ ZA 1 MLN ZŁ

Wobec Jacka K. prokurator zastosował poręczenie majątkowe w kwocie 0,5 mln zł. Dodatkowo, na poczet grożącej mu grzywny, ustanowił hipoteki na dwóch jego nieruchomościach wysokości kolejnych 0,5 mln zł. Fot. Michał Kość

— Maszyny pozwalały na grę o wysokie stawki, mimo że prawo dopuszczało jednorazowe wygrane o wartości kilkudziesięciu złotych. Straty ponosił skarb państwa, bo zamiast podatku wysokości 45 proc. przychodów, właściciele automatów płacili miesięczny ryczałt w kwotach od 80 do 180 EUR — mówi Łukasz Janyst, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Białymstoku.

Starzy znajomi

Zdaniem śledczych, Jacek K. tym samym „działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w łącznej kwocie ponad 21 mld zł przez właścicieli AoNW”. Ta część zarzutów budzi największe kontrowersje, a to dlatego, że co najmniej od 2010 r. Jacek K. i operatorzy jednorękich bandytów byli zaciekłymi oponentami. Przedstawiciele firm z branży automatowej donosili na niego do prokuratury, stosowali agresywny lobbing, by go odwołać, a także inspirowali artykuły, przedstawiające Jacka K. jako wiceministra „nienawidzącego przedsiębiorców” i „niszczącego firmy z legalnymi automatami”. W 2013 r. doszło nawet do sytuacji, że jedna z największych na tym rynku firm w tym samym donosie do CBA wytykała rzekomo bezprawne działania na jej szkodę równocześnie Jackowi K. i Grzegorzowi Masłowskiemu, czyli prokuratorowi, który… wczoraj przedstawił byłemu wiceministrowi zarzuty.

Rozbić bank „bankiem”

By zrozumieć całą historię, warto wrócić do kwietnia 2009 r., kiedy to w ogólnopolskiej akcji funkcjonariusze CBŚ zabezpieczyli ponad trzysta jednorękich bandytów. Z naszych informacji wynika, że było to pokłosie tekstu „PB” ze stycznia 2009 r., w którym jako pierwsi ujawniliśmy nieprawidłowości na rynku AoNW.

Zgodnie z ówczesną ustawą hazardową maksymalna stawka gry na automacie mogła wynieść 0,07 EUR, a maksymalna wygrana 15 EUR. Na prawie wszystkich AoNW można było jednak grać za wielokrotnie wyższe stawki i wygrać wielokrotnie więcej. Umożliwiała to funkcja „bank”: odrębny licznik, kumulujący wygrane służące do kontynuacji gry. Dzięki temu automaty wypłacały kwoty nawet rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych, co znacznie zwiększało atrakcyjność AoNW. Ich operatorzy wciąż płacili jednak tylko 180 EUR miesięcznie za automat, czyli co najmniej trzy razy mniej niż podatek od automatów wysokohazardowych, ustawianych w specjalnych salonach i kasynach.

Jak wówczas informowaliśmy — pierwszy sygnał o tych nieprawidłowościach wpłynął do Ministerstwa Finansów (MF) już w listopadzie 2005 r., z izby celnej w Krakowie. To właśnie dlatego, jak wynika z informacji „PB” — okres objęty zarzutami przedstawionymi wcześniej siedmiu innym urzędnikom resortu finansów, zaczyna się właśnie w listopadzie 2005 r. Kolejne informacje o nadużyciach docierały do MF w następnych latach, także po lutym 2008 r., kiedy Jacek K. zasiadł w fotelu wiceministra i szefa Służby Celnej. I rzeczywiście, aż do jesieni 2009 r. niewiele w tej sprawie zrobił.

Wersja wiceministra

W październiku 2009 r. wybuchła jednak głośna afera hazardowa, a na ujawnionych nagraniach hazardowi baronowie krytykowali Jacka K. Dzięki temu zyskał wizerunek szeryfa, który oparł się wpływom niejasnego lobbingu. I stał się twarzą zmian w prawie, które z początkiem 2010 r. wprowadziły zakaz urządzania gier na automatach poza kasynami i stopniową (do 2015 r.) delegalizację AoNW.

Na polecenie Jacka K. celnicy zaczęli też masowe rekwirowanie jednorękich bandytów, jednak głównie tych całkowicie nielegalnych, a nie tych posiadających zezwolenia, choć korzystających z funkcji„bank”. To nie podobało się białostockiej prokuraturze, która już w 2014 r. w piśmie do ministra finansów Mateusza Szczurka krytykowała Jacka K. i podległych mu celników, twierdząc, że ich zaniechania w zakresie eliminacji z rynku AoNW „udzielają legitymacji do dalszego ich funkcjonowania”.

Jacek K. w odpowiedzi do ówczesnego prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta bronił swoich działań, zapewniając, że te „umożliwiły prowadzenie skutecznej kontroli urządzania gier na automatach o niskich wygranych i przeciwdziałania urządzaniu gier na automatach bez zezwolenia”. Dziś były wiceminister podtrzymuje to stanowisko i nie przyznaje się do popełnienia zarzuconych mu czynów. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Wiceminister finansów usłyszał zarzuty