Widać kres blokady inwestycji w strefach

opublikowano: 22-10-2012, 00:00

Jutro rząd ma się zająć poszerzeniem legnickiej, a wkrótce wałbrzyskiej SSE. Na odtrąbienie sukcesu jest jednak za wcześnie

W porządku obrad jutrzejszej Rady Ministrów znajduje się punkt, którego od dobrego pół roku nie było: dotyczy poszerzenia terenów specjalnej strefy ekonomicznej (SSE). Tym szczęśliwcem jest Legnicka SSE. Zanosi się, że wkrótce poszerzona zostanie także strefa z Wałbrzycha — w czwartek Komitet Rady Ministrów pozytywnie zaopiniował projekt rozporządzenia zmieniającego jej granice.

Nadszarpnięty wizerunek

— Liczymy, że w ciągu dwóch tygodni nasz projekt trafi pod obrady rządu. Najważniejsza jest dla nas firma GKN, która planuje rozbudowę zakładu za 100 mln zł i utworzenie 100 etatów. W Opolu 3-hektarowa działka jest już zarezerwowana i jak tylko poszerzenie strefy wejdzie w życie, rozpoczniemy procedurę wydawania zezwolenia. W Żarowie, gdzie zostanie włączone 30 ha, mamy listy intencyjne. Liczymy też na duże zainteresowanie terenami w Szprotawie — wymienia Urszula Solińska-Marek, prezes Wałbrzyskiej SSE.

— Mam nadzieję, że rząd podejmie właściwą decyzję. Terenem w Legnickim Polu zainteresowana jest firma, która planuje dużą inwestycję. Przez opóźnienia ponieśliśmy straty wizerunkowe. Tak było w przypadku Faurecii, której obiecaliśmy strefę, ale w końcu firma musiała rozpocząć inwestycję bez pomocy publicznej — mówi Adam Grabowiecki, szef Legnickiej SSE. Prezesi obu stref zapowiadają złożenie kolejnych wniosków o zmianę granic w ciągu kilku tygodni.

Trochę to trwało

Do poszerzenia tych dwóch SSE mogło dojść na początku lipca. Jednak właśnie wtedy Ministerstwo Finansów dopatrzyło się nieścisłości w sposobie szacowania wpływu zmian granic strefy na budżet państwa. Dyskusje z resortem gospodarki trwały, ogonek stref oczekujących na poszerzenie urósł do 10, kolejka inwestorów wydłużyła się do 25 firm, które chciały wydać 1,4 mld zł i stworzyć 2,3 tys. etatów. Niektóre firmy, jak Faurecia czy OSI Food, zrezygnowały ze zwolnień podatkowych w strefie i zainwestują — ale być może mniej i być może już po raz ostatni w Polsce. Eksperci ostrzegają przed przedwczesnym optymizmem. Wniosek legnickiej strefy już kiedyś był wpisany w porządek obrad rządu, a wałbrzyskiej w lipcu trafił do Komitetu Rady Ministrów.

— Trzeba pamiętać, że wniosek wałbrzyskiej strefy dotyczy przede wszystkim gruntów publicznych — tam procedura jest zdecydowanie łatwiejsza. O przełomie będziemy mogli powiedzieć, kiedy uda się zamknąć wnioski innych stref, gdzie konkretnych projektów inwestycyjnych realizowanych już na gruntach prywatnych inwestorów jest zdecydowanie więcej — uważa Marek Sienkiewicz z Deloitte.

Kciuki zaciśnięte

W wałbrzyskiej strefie włączony będzie jeden grunt prywatny — pod projekt GKN. Specjaliści podkreślają, że to dobra wiadomość, bo obawiali się blokady. Wiadomo jednak, że trudno będzie włączać do stref tereny w miastach. I legnicka, i wałbrzyska strefa, chciały objąć działki we Wrocławiu (pod projekty Impela i 3M). Zdecydowana odmowa resortu finansów spowodowała, że te projekty zostały wyłączone z wniosków o poszerzenie.

— To dobrze, że dwa rozporządzenia są bliżej wejścia w życie, trzymam kciuki. Uważam jednak, że bardzo potrzebny jest teraz dialog na temat przyszłości stref między MG, MF i inwestorami — mówi Paweł Tynel z Ernst & Young.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu