Rentowności obligacji skarbowych dalej rosną oddziałując w kierunku przepływu kapitału z akcji na rynek długu. Oprocentowanie amerykańskich papierów 5-letnich wyszło powyżej 3% i jest na najwyższym poziomie od 2008 roku. Inwestorzy cały czas stronią od ryzykownych aktywów w obawie przed recesją spowodowaną zbyt wysoką inflacją i dalszymi podwyżkami stóp procentowych. Taką wizję, jako pierwszy z dużych banków centralnych oficjalnie w swoich prognozach przedstawił w ubiegłym tygodniu już Bank Anglii, co jeszcze mocniej uświadomiło uczestnikom rynku skalę zagrożenia. Problem stagflacji nie dotyczy przecież tylko brytyjskiej gospodarki, ale jest problemem globalnym. Amerykański rynek akcyjny ma już za sobą 5 tygodni regularnych spadków.
Dodatkowo rynkom ciąży także spowalniająca chińska gospodarka przez przywracane restrykcje i politykę zero-covid, która dodatkowo przez zaburzenia w łańcuchu dostaw jeszcze bardziej podbijać będzie światową inflację.
Na rynku walutowym eurodolar od przeszło tygodnia testuje już poziom 1.05, którego pokonanie otworzyłoby przestrzeń do dalszych spadków w kierunku minimów z 2017 na 1.0340. Amerykańska waluta zyskuje wobec całego grona G10, w czym pomogły lepsze od prognoz kwietniowe dane z amerykańskiego rynku pracy opublikowane w piątek. Barkin z Richmond Fed ponownie wskrzesił spekulacje dotyczące potrójnej podwyżki stóp i 75 punktów bazowych. Jego zdaniem każda z możliwości pozostaje na stole. Pod presją znajdują się waluty surowcowe na czele z dolarem australijskim oraz nowozelandzkim. Para AUDUSD spada poniżej psychologicznego poziomu 0.70, a notowania NZDUSD kreślą dwuletnie minima.
Przywódcy krajów G7 zobowiązali się do wstrzymania importu rosyjskiej ropy. Przypomnijmy, że cała Unia Europejska ma na to czas do końca roku. Ta perspektywa sprzyja notowaniom surowca, a baryłka WTI powolnie wraca w okolice 110 USD. Skalę zwyżek ogranicza jedynie spadek popytu z Chin. Złoto natomiast przez widmo wyższych stóp procentowych znajduje się pod presją.
