Załoga węglowej spółki ma jutro w referendum zdecydować, czy chce podwyżek. Kto by nie chciał?
9 września na łamach "PB" informowaliśmy, że wraz z dobrą koniunkturą gospodarczą nasilają się konflikty społeczne. Teraz najnowsze fakty. W Jastrzębskiej Spółce Węglowej (JSW), która skupia sześć kopalń, w tym sławnego ze strajków Budryka, odbyły się masówki. Powód? Fiaskiem zakończyły się negocjacje płacowe z udziałem mediatora z resortu pracy. Cztery największe związki w spółce — Solidarność, Związek Zawodowy Górników (ZZG) w Polsce, Solidarność 80 i Kontra — utworzyły komitet protestacyjno-strajkowy.
Ważne procenty
We wtorek kilkuset związkowców ma pikietować siedzibę zarządu JSW w Jastrzębiu-Zdroju. A ponad 20-tysięczna załoga odpowie na pytanie o podwyżki: "Czy jesteś za uzyskaniem wskaźnika wzrostu wynagrodzeń w 2008 r. na poziomie 16,5 proc., wprowadzeniem od sierpnia stawek osobistego zaszeregowania wyższych o 6 proc.?".
— Zarząd JSW wykazał się skrajną nieodpowiedzialnością, odrzucając kolejne propozycje związkowe, które uzasadnialiśmy bardzo dobrym wynikiem spółki, wzrostem cen węgla i wysokim poziomem inflacji — mówi Zenon Dąbrowski, przewodniczący ZZG w kopalni Borynia.
W tym roku górnicy dostali już średnio 640 zł podwyżki na osobę, czyli około 11 proc. Jeśli większość załogi opowie się za większym wzrostem, zaczną się protesty.
Duże kwoty
W pierwszym półroczu zysk spółki sięgał 300 mln zł. Zarząd JSW przyznał, że wysoki wynik jest skutkiem "wyjątkowo wysokich i nieprzewidzianych cen węgla". Chce się tymi dodatkowymi przychodami podzielić z załogą i oferuje jej wypłatę do 20 września jednorazowej premii 1 tys. brutto na osobę, a do 20 grudnia wydanie bonów towarowych tej samej wartości. Zamierza na to przeznaczyć około 60 mln zł.
Poza tym zarząd zapowiada, że wystąpi do właściciela o uwzględnienie w podziale zysku za 2008 r. nagrody dla załogi — w sumie ponad 100 mln zł.
— Nie chcemy ochłapów, ale rozwiązań systemowych — kwituje Zenon Dąbrowski.