Jest w czym wybierać. 20 największych polskich banków oferuje ponad 400 różnego rodzaju kredytów dla firm. Jest w czym się pogubić.
Firma, która chce zaciągnąć w banku kredyt, musi rozważyć, czy będzie w stanie udźwignąć ciężar spłat. Powinna policzyć jednocześnie, czy kredyt nie jest dla niej zbyt wielkim obciążeniem i sama określić ryzyko — warto zadłużyć się w tym właśnie banku czy raczej szukać gdzie indziej.
Nikomu łaski nie robią
Najważniejszym kryterium, niemal standardowo branym pod uwagę przy wyszukiwaniu kredytu dla firmy, jest jego oprocentowanie. Banki chwalą się, że koszt kredytu jest z reguły negocjowany, co oznacza, że różni się w zależności od bankowej oceny wiarygodności firmy oraz kwoty kredytu i oszacowania ryzyka jego udzielenia.
Bank nikomu nie robi łaski, że udzieli kredytu, ponieważ z założenia jest instytucją, która ma zarabiać na pożyczaniu pieniędzy. Z tego też powodu nie należy spodziewać się, że firma będzie mogła w banku postawić swoje warunki.
Bardzo ważne promile
Łatwo jest wpaść w pułapkę marzeń o niskim oprocentowaniu.
Banki podając informacje o oprocentowaniu udzielanych przez siebie kredytów, zawsze wymieniają nominalną stopę procentową. Jest ona podawana zwykle w skali roku i informuje, jaki procent (w skali roku) od aktualnego zadłużenia firma zapłaci bankowi za postawiony do jej dyspozycji kapitał. Należy pamiętać, że oprocentowanie jest naliczane codziennie od aktualnego salda zadłużenia. Przyjmując, że banki do obliczeń przyjmują zwykle rok liczący 360 dni, bank codziennie księguje odsetki od zadłużenia w wysokości równej — stopa procentowa nominalna dzielona przez 360 razy aktualne saldo zadłużenia.
Jeden rok, jeden koszt
Często banki, aby zachęcić do korzystania ze swoich usług, operują pojęciem rocznego kosztu kredytu (np. w wysokości 6 proc.). Praktyki takie najczęściej są stosowane przy pożyczkach gotówkowych i kredytach na zakup pojazdów, przy których spłata kredytu następuje w ratach miesięcznych. Niski roczny koszt kredytu jest uzyskiwany dzięki temu, że odsetki są płacone co miesiąc od mniejszego salda zadłużenia. W efekcie roczna suma odsetek, liczona jako procent od całej początkowej kwoty kredytu, jest na pozór niższa od nominalnego oprocentowania. To chwyt marketingowy. W rzeczywistości cały czas firma płaci odsetki w wysokości nominalnego oprocentowania od całości salda.
Ubiegając się o kredyt, którego oprocentowanie oparte jest na marży banku plus WIBOR, należy dokładnie przepytać bankowca prowadzącego wniosek kredytowy o rzeczywisty koszt pożyczki w złotych oraz poprosić o szacunkowe wyliczenie (na podstawie prognoz), jak owo oprocentowanie może zmieniać się w przyszłości. Dotyczy to przede wszystkim kredytów opartych cenowo na zmiennej stopie procentowej. Jeżeli firma decyduje się na wzięcie kredytu o stopie stałej, wówczas od razu, niejako z automatu, może wyliczyć koszt zadłużenia i uwzględnić go w bilansie.
Bez waluty ani rusz
Oprocentowanie swoją drogą, ale problemem dla wielu firm pozostaje też wybór waluty kredytu. Ostatnio do łask wracają kredyty w złotych, jednak banki oferują zarazem wsparcie kredytowe w innych walutach.
Najczęściej stosowanymi obcymi walutami są: dolar amerykański (USD), euro (EUR) i frank szwajcarski (CHF).
Obce nie znaczy tańsze
Wielu przedsiębiorców chętnie zaciąga kredyty dewizowe, ponieważ uważają, że są tańsze od złotowych. I generalnie na pierwszy rzut oka nominalne stopy oprocentowania kredytów dewizowych są zdecydowanie niższe od wyrażanych w złotych. Należy jednak pamiętać (szczególnie gdy firma nie ma przychodów w walutach obcych) o dodatkowym ryzyku związanym z zaciąganiem kredytów dewizowych — ryzyku kursowym. Szczególnie krótkookresowe gwałtowne wahania kursu są bardzo odczuwalne przez kredytobiorców. Oczywiście równocześnie z ofertą kredytową banki umożliwiają skorzystanie z odpowiedniego zabezpieczenia przed ryzykiem kursowym, jednak czasami bardzo poważnie podnosi to ogólny koszt kredytu.
Groźba ryzyka kursowego, nawet w czasach, gdy widmo dekoniunktury oddala się, a rynek nie jest w znacznym stopniu narażony na ewentualne wahania, nie oznacza wcale, że należy unikać zadłużania się w walutach obcych. Jednak z drugiej strony ten sposób dobierania sobie kredytów powinien zainteresować przede wszystkim firmy, które osiągają przychody w walutach obcych — w tym przypadku w walucie kredytu.
Oddaj, jeśli bank pozwoli
Kolejna kwestia — załóżmy, że firma dobrze sobie radzi, zainwestowany kredyt szybko przyniósł ekstraprzychody i zyski i warto byłoby pozbyć się tego ciężaru z bilansu firmy. Biorąc pod uwagę wybór kredytu, warto czasami przyjrzeć się tabeli prowizji i opłat związanych z jego udzieleniem oraz opłatom za wcześniejszą spłatę. Nie należy łudzić się, że bank z ochotą przywita klienta, który nagle chce spłacić resztę pozostałego zadłużenia, ponieważ traci tym samym źródło potencjalnych zysków. Nawet fakt, że z drugiej strony bank pozbywa się części ryzyka związanego z całym portfelem kredytowym, a czas przeznaczony na monitorowanie klienta może przeznaczyć na coś innego, nie zrekompensuje utraty przychodów z odsetek.
Dlatego też — na wszelki wypadek — powinno się ocenić, ile firma zapłaci za wcześniejszą spłatę zadłużenia. Pod tym względem ceny spłaty kredytów są ogromnie zróżnicowane — od zera po 3 proc. wartości pozostałego do spłaty zadłużenia.