Czytasz dzięki

Wieczny student Marek Belka

opublikowano: 02-07-2015, 22:00

PB SPIN — SUKCES PASJE INSPIRACJE: Nie nudzić się, uczyć się i wysługiwać innymi — stwierdził prezes NBP i sypnął anegdotami ze świata nauki, polityki i finansów

— Wypada podziękować, że mnie tu zaproszono, ale to jest pułapka. Moi poprzednicy kojarzą się państwu z czymś dobrym, prawda? Jeden kopie miedź, drugi ścigał się na rowerach, Jan Kaczmarek dostał Oscara, a ja — nawet strach pomyśleć, z czym się państwu mogę kojarzyć — rozpoczął wystąpienie na konferencji SPIN Sukces Pasje Inspiracje Marek Belka, prezes NBP. Potem odpowiedział na pytanie, co go napędza w życiu.

Marek Belka
Marek Wiśniewski

— Otóż chyba nie chciałbym się nudzić i chciałbym do końca życia zdobywać nowe doświadczenia, uczyć się nowych rzeczy, poznawać nowych ludzi i ich wokół siebie gromadzić. Postanowiłem to zilustrować przykładami, bo miałem w życiu kilka wcieleń, i w tym seansie ekshibicjonistycznym chciałbym samego siebie zapytać, co mi zostało z tych różnych wcieleń i jakie nauki pobrałem — zapowiedział Marek Belka.

Nauki z uczelni

Życiową drogę zaczął jako nauczyciel akademicki i 23 lata pracował naukowo i dydaktycznie. — Czego się tam nauczyłem? Po pierwsze — jeżeli się o czymś mówi studentom, trzeba mieć zawsze jakąś historię. Innymi słowy: trzeba być trochę aktorem, trochę powieściopisarzem albo co najmniej nowelistą. Nie można po prostu wyjść i coś odczytać. To katastrofa.

Po drugie — nauczyłem się ciężko pracować. Nigdy nie pracowałem ciężej fizycznie. Najcięższą pracą fizyczną, jakiej w życiu doświadczyłem, było pisanie. Nigdy nie udało mi się w ciągu dnia napisać więcej niż cztery strony. Byłem potem kompletnie wycieńczony. Podziwiam albo raczej jestem przerażony osiągnięciami moich kolegów, którzy mają prawdziwą biegunkę pióra, dziennikarzy, którzy na każdy temat są w stanie napisać coś, co ma początek i koniec. Po trzecie — nauczyłem się tego, że można się nie zgadzać, można sobie do oczu skoczyć, ale to wcale nie oznacza, że o jakiejś osobie ma się złe zdanie. Bardzo często zdarzało się, że na seminariach krytykowaliśmy się boleśnie, a potem szliśmy na wino czy piwo — wspominał prezes NBP.

Rady od doradcy

Kolejny etap życia spędził jako doradca prezydenta Kwaśniewskiego, z którym, z przerwami, był kilka lat. — Nauczyłem się wtedy syntetycznego wypowiadania się. Prezydent nie ma czasu, by czytać elaboraty. Doprowadziłem swoją pracę do ekstremum albo — jeśli chcecie — do perfekcji.

W każdej sprawie pisałem na malutkich karteczkach po sześć zdań. W tych sześciu zdaniach wypowiadałem się absolutnie autorytatywnie i miałem pewność, że prezydent to przeczyta. Myślę, że to nie najgorsza cecha, która została mi do dzisiaj — podsumował Marek Belka.

Praktyka polityka

Najdłużej opowiadał o doświadczeniach z pracy w rządzie jako minister finansów i premier. — Nauczyłem się przede wszystkim, że w polityce nie jest ważne, co się robi, tylko to, co się mówi, że się kiedyś zrobi. Ludzie i tak zapomną, o co chodziło. Wszyscy politycy, którzy odnoszą sukces, tak czynią, i czynią słusznie. Ja się nie udałem jako polityk, absolutnie — stwierdził były bezpartyjny premier. Brak zaplecza partyjnego ocenia jako atut i słabość jednocześnie.

— Fatalne było to, że człowiek nie miał pewności, czy przejdzie jakakolwiek propozycja ustawowa. Ale fantastyczna rzecz: nie musiałem się martwić o partię i o to, by zachować w niej władzę. Być może jako jeden z nielicznych premierów miałem czas na rządzenie — rozśmieszył publiczność Marek Belka i zaraz wytłumaczył, na czym polega rządzenie.

— To nie tylko wielkie wizje, bo — jak mówił Winston Churchill — jak ktoś ma wizje, to do psychiatry. Trzeba natomiast porządkować. Podam przykłady. Parlament produkuje ustawy jedna za drugą.

Aby ustawa mogła być wdrożona, potrzebne są rozporządzenia wykonawcze przygotowywane przez urzędników ministerstw, które potem przyjmuje rząd. Kiedy przyszedłem do Rady Ministrów jako premier, stwierdziłem, że „wisi” nieuchwalonych około 400 takich rozporządzeń do 80 ustaw, które były przyjęte, ale nie mogły działać.

Przyczyny braku rozporządzeń były różne: a to nie było czasu, a to nie było głowy, a czasem ustawa była głupia. Nie można tego powiedzieć ustawodawcy, czyli narodowi, który skrystalizował się w Sejmie, i urzędnik, który myśli, że wie lepiej, a czasami rzeczywiście wie najlepiej, sabotuje i nie pisze rozporządzeń wykonawczych. To jest oczywiście wbrew prawu i wbrew demokracji — opowiadał Marek Belka. Dlatego postanowił wydać rozporządzenia wykonawcze.

— I wydaliśmy — z 400 prawie 390. 10 nie dało się, ale postęp był — skwitował były premier. Kolejny przykład. — Gdy zostałem premierem, okazało się, że Polska nie płaciła składek do żadnych organizacji międzynarodowych. Jakaś reguła jest — wtrącił, słysząc pełen niedowierzania śmiech z sali, i kontynuował.

— To były bardzo różne organizacje: ONZ, OECD, a nawet stowarzyszenie ochrony waleni. Razem to było kilkaset milionów złotych rocznie. Dowiedziałem się, że nie płacimy tych składek, bo jak się pójdzie z tym do parlamentu, to parlament ze wstrętem to odrzuci: „nie będziemy na jakieś wieloryby czy oenzety płacić”. Okazało się, że te pieniądze są, tylko trzeba je uruchomić. Wszystkie składki zapłaciliśmy i od tego czasu siłą inercji dalej płacimy. Proste? Nie — mówił Marek Belka. Potem przypomniał czasy, gdy drogi w Polsce budowało się od połowy czerwca, mimo że pogoda była od kwietnia.

— Zapytałem moich kolegów odpowiedzialnych za budowę infrastruktury, dlaczego tak jest. Odpowiedzieli, że trzeba przecież rozpisać przetargi, a budżet był uchwalany pod koniec roku albo dopiero na początku stycznia. Bez budżetu nie można. Można, przecież można wydać tak zwaną promesę budżetową i zacząć te przetargi w październiku poprzedniego roku. Takimi rzeczami też się premier zajmuje — wyjaśnił Marek Belka.

Z epizodu rządowego wyniósł jeszcze jedną obserwację. A właściwie jej brak. — Przez kilkanaście lat nie zaobserwowałem na scenie politycznej, by to, co się dzieje, było wynikiem jakiegoś szatańskiego planu szachisty, który myśli 12 kroków wprzód. Większość rzeczy, która się dzieje, to efekt przypadku. Ktoś się pomyli, ktoś coś palnie. Nie wierzcie, że ktoś knuje jakieś strategie — apelował szef Rady Polityki Pieniężnej.

Lekcja internacjonalizacji

Później poszedł w świat. — Pracowałem w ONZ. Wiedziałem, że świat jest różnorodny, ale że aż tak różnorodny i niemożliwy do pokierowania — tego nie mogłem sobie wyobrazić. Potem poszedłem do Międzynarodowego Funduszu Walutowego, wspaniałej organizacji, gdzie pracują sami herosi, ludzie z fantastycznym pod względem merytorycznym przygotowaniem. Ale jeżeli myślicie, że to nie jest organizacja polityczna, w której decyzje podporządkowane są interesom wielkich krajów, to się mylicie. Wielkie państwa walczą o swoje, wyrywają swoje kawałki globalnego interesu. Już nikt nigdy mnie nie przekona, że kapitał nie ma narodowości. To bzdury — stwierdził Marek Belka.

Prawda prezesa

Ostatni etap to szefowanie NBP. — Po raz pierwszy mam czas, żeby pomyśleć. Nie tylko nad sobą, ale także nad tym, co mnie otacza. Tylko znów nie za bardzo mogę mówić publicznie o tym, co myślę — rozśmieszył salę Marek Belka. Nie wie, jaki będzie następny przystanek w jego życiu.

— Trzeba być przygotowanym na niespodzianki i trzeba chwytać okazje, które pojawiają się w życiu. Nie ma nic gorszego, niż żałować, że czegoś się nie zrobiło. Już wolę żałować, że coś zrobiłem. Przynajmniej wiem, czego żałuję — ujawnił jedną z wyznawanych życiowych zasad Marek Belka, dodając jeszcze kilka. — Druga rzecz to nie daj Boże być pracoholikiem. Pracoholizm jest najgorszą chorobą. Trzeba umieć się wysługiwać innymi ludźmi. Po pierwsze — są na ogół lepsi, a tego nie trzeba się bać. Po drugie — trzeba też okazać im zaufanie.

Jak człowiek jest pełen zaufania do innych, jest naiwny, to od czasu do czasu dostaje w tyłek, ale jak ktoś nie ma zaufania do ludzi i nikomu nie wierzy, to przegrywa zawsze, w każdej sprawie — podsumował Marek Belka.

PB SPIN — SUKCES PASJE INSPIRACJE

To wyjątkowe wydarzenie zgromadziło w jednym miejscu największe ikony polskiego biznesu, kultury, sportu i polityki. Na jednej scenie wystąpili: Marek Belka, Urszula Dudziak, Agnieszka Holland, Jan A.P. Kaczmarek, Andrzej Klesyk, Jan Kulczyk, Czesław Lang, Tomasz Majewski, Anja Rubik, Rafał Sonik, Lech Wałęsa i Herbert Wirth. Opowiedzieli o swoim pomyśle na zmienianie świata, osiąganie celów, przełamywanie barier i pokonywanie siebie. Wystąpienia na żywo oglądało ponad 200 gości, a transmisję online kilka tysięcy internautów. Zapraszamy do obejrzenia wszystkich na stronie spin.pb.pl. 10 lipca relacja z wystąpienia Anja Rubik. W aplikacji PB+ są dostępne wszystkie, zachęcamy do ich pobrania.

PB SPIN — SUKCES PASJE INSPIRACJE

To wyjątkowe wydarzenie zgromadziło w jednym miejscu największe ikony polskiego biznesu, kultury, sportu i polityki. Na jednej scenie wystąpili: Marek Belka, Urszula Dudziak, Agnieszka Holland, Jan A.P. Kaczmarek, Andrzej Klesyk, Jan Kulczyk, Czesław Lang, Tomasz Majewski, Anja Rubik, Rafał Sonik, Lech Wałęsa i Herbert Wirth. Opowiedzieli o swoim pomyśle na zmienianie świata, osiąganie celów, przełamywanie barier i pokonywanie siebie. Wystąpienia na żywo oglądało ponad 200 gości, a transmisję online kilka tysięcy internautów. Zapraszamy do obejrzenia wszystkich na stronie spin.pb.pl. 10 lipca relacja z wystąpienia Anja Rubik. W aplikacji PB+ są dostępne wszystkie, zachęcamy do ich pobrania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane