Podczas gdy z przyjazdu tysięcy kibiców z Polski, Chorwacji oraz Hiszpanii cieszyli się najbardziej właściciele barów, restauracji i sklepów z upominkami, przed czwartkowym meczem największych zysków spodziewają się sklepy z markową odzieżą i jubilerzy.
Fani futbolu, którzy przyjeżdżali do Wiednia w pierwszych dwóch tygodniach piłkarskich mistrzostw Europy, odróżniali się jedynie kolorem ubranych koszulek - Polacy w białych lub czerwonych, Chorwaci głównie w kraciastych, Hiszpanie na czerwono, a Włosi na niebiesko. Na głowie czapeczka, na szyi szalik, a w ręku flaga lub puszka z piwem, którą w restauracjach czy barach zastępował kufel. Gości, którzy pojawili się przed dzisiejszym meczem, wyróżniają nie kolorowe przebrania, pomalowane twarze czy głośne przyśpiewki, lecz ... pełne reklamówki z nazwami markowych firm, jak Gucci, Channel czy Escada.
W mieście jest już prawdopodobnie ok. 20 tys. rosyjskich kibiców. Oblężenie przeżywają luksusowe butiki i sklepy z markowymi alkoholami, zacierają ręce jubilerzy, pełne obłożenie mają najwyższej klasy hotele. Podobnie było wcześniej w Salzburgu, Innsbrucku i Bazylei, gdzie występowała "Sborna".
"Przygotowujemy rosyjskie party na czwartkową noc. Będzie m.in. wódka, szampan i kawior" - poinformował szef restauracji Stolichniy.