Większe ryzyko, ale także zysk

Grzegorz Nawacki
28-11-2006, 00:00

Dzięki inwestycjom w akcje fundusze notują dobre wyniki. Gdyby miały więcej walorów, zarabiałyby jeszcze więcej, ale prawo nie pozwala.

W ostatnim czasie najlepsze stopy zwrotu osiągają fundusze emerytalne (OFE), które mają dużo akcji w portfelu. Na giełdzie trwa hossa, jednak prawodawca, pod pozorem minimalizacji ryzyka, ograniczył im możliwości. Konsekwencją będzie mniejszy zysk funduszu, czyli niższe emerytury.

Konserwatywne 40 proc.

Zaangażowanie OFE w akcje nie może przekroczyć 40 proc. aktywów. Na koniec października średnio akcje stanowiły mniej niż 34 proc. aktywów. Teoretycznie nie ma więc problemu. Tyle że średnia jest zaniżona przez kilka funduszy. Niektórym do limitu brakuje już niewiele: akcje stanowią 39 proc. portfela Polsatu, trochę mniej ma Skarbiec czy Pekao. W ocenie specjalistów to właściwa strategia.

— Jeśli wyników oczekuje się w perspektywie kilkunastu lat, to trzeba postawić na akcje. Powinny stanowić nawet 60 proc. portfela. Ryzyko jest wówczas ograniczone, a potencjał osiągnięcia zysków duży — mówi Grzegorz Raupuk, prezes Analizy Online.

Co ciekawe, choć to Polsat wydaje się być najbardziej ograniczany przez limit, to jego władze nie narzekają.

— Nie demonizowałabym limitu. Nawet przy naszym poziomie zaangażowania w akcje można osiągać dobre wyniki — mówi Anna Horsecka, prezes PTE Polsat.

Jednak problem widzi większość zarządzających. Nawet ci, którzy na razie nie decydują się na duży udział akcji w portfelu. Przykładem jest Commercial Union, w którym akcje to tylko 32,2 proc. aktywów.

— Biorąc pod uwagę niską średnią wieku członka OFE, obecny limit inwestycji w akcje można określić jako zbyt konserwatywny — mówi Michał Szymański, dyrektor inwestycyjny PTE CU.

Zapewne wiedzą, że sytuacja szybko może się zmienić. W przypadku średniej wielkości OFE wzrost kursów spółek w portfelu o 10 proc. przełoży się na wzrost udziału akcji w aktywach o 3 proc. I limit zacznie uwierać.

Bezsensowna wyprzedaż

Zbliżanie się do limitu wcale nie jest związane z masowym kupowaniem przez OFE akcji. Według raportu Analiz Online, fundusze kupiły w październiku walory za 300 mln zł. Jednak znacząco wzrosła wartość tych, które miały w portfelu i w rezultacie wartość ich akcji wzrosła o 2,82 mld zł. Dla porównania: w tym czasie ZUS przekazał funduszom w gotówce i obligacjach niewiele ponad 850 mln zł.

Oznacza to, że zarządzający muszą monitorować wartość portfela i w przypadku wzrostu kursu sprzedawać akcje. I to bez względu na to, jak oceniają przyszłość spółki.

— Możliwa jest sytuacja, że z powodu limitu będziemy zmuszeni do wyprzedaży walorów, mimo że w naszej ocenie ich kurs będzie w dalszym ciągu rósł — mówi Anna Horsecka.

Coraz głośniej o tym, że limity powinny być zmienione lub nawet zniesione. Minimalna wymagana stopa zwrotu i konkurencja na rynku mają być wystarczającym bodźcem dla zarządzającego, by nie przesadzał z ryzykiem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Większe ryzyko, ale także zysk