Czytasz dzięki

Wielki konkurs małej piękności

opublikowano: 15-07-2020, 22:00

Największym ryzykiem, jakie podjęło Audi, budując nową generację A3, jest... brak ryzyka

Pierwsza generacja kompaktowego modelu marki Audi debiutowała w 1996 r. Szybko znalazła klientów spragnionych modnego wówczas nadwozia typu hatchback, ale z wyższej półki. Po ulicach poruszało się wówczas mnóstwo praktycznych przednionapędowych kompaktów Volkswagena, Opla czy Hondy, brakowało jednak oferty dla zamożniejszych miłośników tego typu rozwiązań. Przy tym ogniu Audi upiekło też drugą pieczeń — sprowadziło prestiż pod strzechy. Z jednej strony dało bardziej wymagającym klientom coś, czego chcieli, a z drugiej — pozwoliło posmakować premium kierowcom, którzy na większe auto droższej marki nie mogli sobie pozwolić. Tak oto Audi stworzyło niszę dla siebie i skutecznie ją zagospodarowało. Do dziś na świecie sprzedano 5 mln sztuk kolejnych generacji modelu A3, a sprzedano by pewnie więcej, gdyby nie to, że świat motoryzacyjny okropnie się zunifikował. Pod koniec XX w. małe audi nie miało konkurencji. Był co prawda Mercedes klasy A, trafiał jednak w gusta wielbicieli małych miniwanów o konsterwatywnym podejściu do motoryzacyjnego dizajnu. Potem BMW wypuściło serię 1, ale zrobiło to po swojemu — z tylnym napędem i przedkładając cechy dające frajdę z jazdy nad walory praktyczne. Innymi słowy: wielka niemiecka trójca podzieliła się klientami według kryterium charakteru. Dziś jest inaczej, czyli... tak samo.

Ceny nowego A3 startują od 99,7 tys. zł, z dieslem do 115 tys. zł. Za
sedana trzeba dopłacić 3 tys. zł, a żeby cieszyć się bogatą wersją pełną dobrej
muzyki i systemów asystujących, trzeba wyciągnąć z portfela minimum 200 tys.
zł.
Zobacz więcej

KOMPAKT SIĘ CENI:

Ceny nowego A3 startują od 99,7 tys. zł, z dieslem do 115 tys. zł. Za sedana trzeba dopłacić 3 tys. zł, a żeby cieszyć się bogatą wersją pełną dobrej muzyki i systemów asystujących, trzeba wyciągnąć z portfela minimum 200 tys. zł. Fot. ARC

Trzej konkurenci są do siebie bardzo podobni — Audi A3, BMW 1 i Mercedes A w aktualnych wersjach to niskie, przednionapędowe kompakty. Konstruktorzy przyjęli praktycznie identyczne założenia, a co za tym idzie — ich dzieła celują w tego samego klienta. Wiadomo: ma być młody, dynamiczny i z dużego miasta. Tyle że taki kupujący ma teraz wielki wybór. Kompakty to jedno, ale przecież są jeszcze SUV-y i crossovery. Kolejka po kawałek tortu jest długa. Właśnie ustawiło się w niej audi A3 czwartej generacji. Czym będzie próbowało przekonać do siebie? Między innymi tym, że po raz pierwszy za jednym zamachem pokazuje zarówno wersję 5- , jak i 4-drzwiową. Obie są bardziej (stylistycznie) agresywne od poprzednika. Modny ostatnio zabieg wizualnego „usportowiania” aut nie do końca mi odpowiada. Auto, kiedy stoi, ma wyglądać jakby jechało, a kiedy jedzie — jakby jechało szybciej. W przypadku A3 rzeczywiście tak jest. Nawet w podstawowej wersji z najmniejszym silnikiem będzie wyglądało jak wypasione, ze stadniną koni pod maską. Nowe A3 ma też ogromny grill. Powiększanie atrap chłodnicy to kolejny popularny zabieg — z tym że wielka atrapa o charakterystycznym dla marki kształcie to raczej konieczność niż moda. Zasady aerodynamiki, które obowiązują wszystkich, sprawiają, że auta stają się niemal identyczne, więc bez wielgachnego grilla nie rozpoznasz z daleka marki, a rozpoznawalność to ważna rzecz.

We wnętrzu też trudno znaleźć wyróżniki spośród konkurencji. Nowe A3 ma wyświetlaczezamiast zegarów, wielki ekran nawigacji i zwykłe przyciski w zaniku. Zastępują je dotykowe ekrany i gładziki (w A3 nie ma już nawet klasycznego potencjometru do zestawu audio). Rzecz w tym, że to samo (albo prawie to samo) znajdziemy w BMW 1 i Mercedesie A. Nawet systemy asystujące, którymi Audi się szczyci, są i u konkurencji. Silniki? Na początek A3 proponuje cztery (a w zasadzie trzy). Dwa na benzynę: litrowy trzycylindrowiec o mocy 110 KM i 1,5-litrowy czterocylindowiec o mocy 150 KM. Jest też jeden diesel (2 litry), ale w dwóch wariantach mocy (116 i 150 KM). W przyszłości do oferty dołączą hybrydy pluig-in i na serio usportowione wersje S i RS (ponad 300 i 400 KM). Można oczywiście dodać osławiony napęd quattro czy dwusprzęgłową, automatyczną skrzynię biegów. Ale czyż nie można tak samo (albo bardzo podobnie) zrobić u konkurencji? No właśnie. Można.

Całą trójcę dzielą insygnia, ale łączą charakter, normy i oczekiwania. Jak więc dziś wybrać samochód? Kierując się subtelnościami. Mnie najbardziej po drodze z Audi. Najzwyczajniej w świecie podoba mi się bardziej od BMW i Mercedesa. Nie chodzi o to, że jest lepsze niż BMW czy Mercedes. Chodzi o to, że mnie jest z Audi bardziej po drodze. Konkluzja? A3 nie odstaje od konkurencji, ale też nie zostawia jej w tyle. W wyścigu niemieckich kompaktów rywale idą maska w maskę. Wygra ten, który... najbardziej ci się podoba.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane