Wielkie cynkowe nadzieje

ZGH Bolesław kibicuje nowej kopalni cynku, którą budować chcą u nas Kanadyjczycy. Tak bardzo, że mógłby wejść w to kapitałowo

Polskie zasoby cynku szacuje się na ponad 77 mln ton, a zagospodarowujemy na razie tylko 17 mln ton. Więcej na razie nie wykorzystamy, chyba że kanadyjska firma Rathdowney wybuduje, tak jak zapowiada, nową kopalnię cynku i ołowiu, koło Zawiercia. Liczą na to Zakłady Górniczo-Hutnicze (ZGH) Bolesław, których własna kopalnia cynku umiera.

ZGH szuka wsadu

ZGH Bolesław eksploatuje jedyną w Polsce kopalnię cynku i ołowiu, czyli Olkusz- -Pomorzany. To jednak projekt na finiszu, bo zasobów starczy w niej tylko na jeszcze trzy lata pracy.

— Wyzwaniem będzie zapewnienie tzw. wsadu dla naszych hut cynku w Miasteczku Śląskim oraz w Bukownie — mówi Bogusław Ochab, prezes ZGH Bolesław. Obecnie około 55 proc. wsadu w ZGH to wsady własne, m.in. z kopalni, które dają wyższą marżę. Po zamknięciu kopalni, ZGH będą musiały pozyskiwać niemal cały wsad na zewnątrz.

— Mamy 3-4 lata na wypracowanie wieloletnich kontraktów na dostawy koncentratów dla hut. Poza tym oprzemy się na koncentracie uzyskiwanym z recyklingu, np. pyłów stalowniczych. Tak działa zresztą większość hut cynku w Europie — mówi Bogusław Ochab. Chyba że ZGH znajdą nową bazę surowcową. A najprościej szukać najbliżej.

— Chcielibyśmy przygotować i zrealizować, najlepiej na terenie Polski, nowy projektgórniczy. Rozważamy złoże sąsiadujące z kopalnią Pomorzany, czyli Laski, gdzie wykonamy w tym roku kilka otworów rozpoznawczych — podaje Bogusław Ochab.

Szefostwo ZGH nie kryje też, że z nadzieją obserwuje plany Rathdowney, która chce uruchomić w okolicach Zawiercia, czyli 30 km od hut ZGH, kopalnię cynku i ołowiu.

— Przyglądamy się firmie Rathdowney i jej projektowi górniczemu. Niewątpliwie między naszymi firmami jest synergia i należy z niej skorzystać — podkreśla Bogusław Ochab. Skorzystaliby też m.in. górnicy, zatrudnieni dziś w kopalni Olkusz-Pomorzany. ZGH Bolesław, z przychodami na poziomie 750 mln zł po trzech kwartałach 2013 r. (raport Stalproduktu), to jeden z największych pracodawców w regionie.

— Jeśli chodzi o Czarnogórę, to rozważamy różne scenariusze dla tej inwestycji, zarówno rozwój kopalni, jak i wycofanie się z niej. Nie da się ukryć, że nakłady na dalsze prace geologiczne oraz zwiększenie zdolności produkcyjnych są znaczne — uzupełnia Bogusław Ochab.

ZGH badały też kiedyś złoża cynku w Serbii, interesowały się również Ukrainą.

— W tej chwili nie rozważamy inwestycji w aktywa cynkowe za granicą — zapewnia jednak Bogusław Ochab.

Potrzeba 200 mln USD

Rathdowney interesuje się polskim cynkiem już od kilku lat. Kanadyjska firma starała się m.in. o zakup samych ZGH, w ramach prywatyzacji. Ostatecznie nabywcą ZGH został giełdowy Stalprodukt, którego udziałowcemjest globalny koncern ArcelorMittal. Rathdowney wziął się natomiast samodzielnie za szykowanie nowej kopalni cynku w Polsce. Kanadyjczycy oszacowali złoże na ponad 21 mln ton, a zawartość cynku i ołowiu na łącznie 7,4 proc.

— Gromadzimy wciąż dokumentację geologiczną dla projektu Olza, a przed nami jeszcze analizy technologiczne i finansowe. Dopiero po nich, być może w 2015 r., podejmiemy decyzję o ewentualnej budowie kopalni — mówi Robert Koński, prezes Rathdowney Polska.

Przyznaje też, że współpraca z położoną po sąsiedzku hutą nasuwa się sama.

— To oczywiste, że zależy nam na dobrosąsiedzkich relacjach, m.in. z ZGH Bolesław. Nie wykluczałbym też współpracy, również kapitałowej, bo wydaje się logiczna. Rozważamy jednak wiele opcji dla projektu Olza, nie tylko bliskich geograficznie — zaznacza Robert Koński.

Koszt budowy takiej kopalni należy sza- cować z grubsza na 200 mln USD. Można się spodziewać, że grupa Rathdowney, notowana na giełdzie w Toronto i należąca do silnej grupy Hunter Dickinson, będzie szukać partnerów do tej inwestycji. ZGH Bolesław byłby naturalną opcją.

Przykre doświadczenia
Dla ZGH Bolesław współpraca z Rathdowney byłaby już drugą inwestycją w bazę surowcową w ostatnich latach. W 2011 r. firma kupiła kopalnię cynku w Czarnogórze i zainwestowała w jej rozwój. Sprawy nie idą tam jednak jak z płatka. „Spółka Gradir Montenegro jest w trudnej sytuacji finansowej w związku z zaszłościami w finansowaniu, wysokimi kosztami finansowymi i brakiem kapitału obrotowego. Dokonane w ostatnim czasie odkupienie udziałów od dotychczasowego drugiego udziałowca powinno pozwolić zoptymalizować działalności firmy w Czarnogórze” — napisał zarząd Stalproduktu w ostatnim raporcie kwartalnym.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Wielkie cynkowe nadzieje