Dzisiejsza, mocno rozbudowana galeria handlowa to niemal miasto w mieście. Nowoczesne centra oferują już nie tylko możliwość robienia zakupów; klientom podsuwają też atrakcyjne formy sprzędzenia wolnego czasu. Wszystko odbywa się jednak pod czujnym nadzorem marketingowców, osób zarządzających obiektem i samych najemców, w końcu podstawowym zadaniem każdego centrum handlowego jest zarabianie pieniędzy. Wśród podstawowych danych, jakich każda ze stron poszukuje, są: liczba osób odwiedzających galerię i wchodzących do poszczególnych sklepów, ich czas przebywania w obiekcie czy ścieżki, którymi się najchętniej poruszają. Informacje mogą się okazać cenne przy rozpisywaniu strategii działania galerii i zlokalizowanych w niej sklepów.
I właśnie w tym segmencie rozwijać chce się rodzima firma Cherry, która blisko półtora roku temu wyszła na rynek z rozwiązaniem opartym na Indoor Location Tracking, czyli systemie umożliwiającym analizę ruchu wewnątrz budynków. W dużym uproszczeniu: wykorzystywany przez Cherry koncept bazuje na sieci od kilkudziesięciu do kilkuset sensorów Wi-Fi, rozmieszczonych w budynku, które przechwytują sygnał telefonów komórkowych klientów oraz platformie analitycznej (Cherry obecnie kończy pracę nad panelem analitycznym z dostępem online). Jednak aby system zadziałał, klienci muszą mieć przy sobie telefon komórkowy z włączonym modułem Wi-Fi.
— Szacujemy, że uruchomiony moduł Wi-Fi w telefonie ma ok. 50 proc. osób przebywających w centrum handlowym. To wystarczająco dużo, by zebrać reprezentatywną próbę do analiz zachowania klientów. Dla zwiększenia wiarygodności badania uzyskane tą drogą informacje zawsze możemy zestawiać z wynikami zebranymi przez liczniki footfall, systemy parkingowe, programy lojalnościowe, aplikacje i dane o obrocie — zaznacza Paweł Henke, właściciel firmy Cherry.
Proponowany przez firmę system został już zainstalowany w jednej galerii, korzysta z niego gdyńska Riviera. Cherry będzie szukać kolejnych odbiorów, także wśród dużych sieci handlowych, których sklepy rozrzucone są po całym kraju.
— Zbierane przez nas dane są anonimowe. Chyba że klient sam decyduje się na ich ujawnienie, np. poprzez ściągnięcie na telefon aplikacji, podpiętej pod inny, zainstalowany w sklepie system, wykorzystujący beacony. Wówczas informacje o ścieżkach, jakimi się poruszał, możemy porównać również z danymi transakcyjnymi. Ale standardowo sprawdzamy tylko, kiedy klient odwiedził sklep, czy i po jakim czasie odwiedził go ponownie, ile czasu spędził w danym lokalu, przed jakimi witrynami przechodził, wskazujemy też, które strefy w centrum handlowym są najchętniej odwiedzane przez klientów, a które pozostają zwykle dość puste. Zaletą tych danych jest śledzenie naturalnych zachowań klientów — zaznacza Paweł Henke.
Dane są publikowane w formie raportu. W przypadku Riviery trafiają do zarządcy galerii, który decyduje, jaką częścią wiedzy chce się podzielić z najemcami. © Ⓟ