Większość liczących się firm spożywczych w Polsce żyje dziś w dużej mierze ze sprzedaży produktów za pośrednictwem wielkich sieci handlowych. Są jednak w branży również producenci, którzy obywają się bez takiej współpracy. I choć ich produktów nie ma na półkach supermarketów czy dyskontów, mają się świetnie. Jednym z nich jest Zakład Mięsny (ZM) Wierzejki.
Własna ścieżka
— Mimo trudnych warunków na rynku mięsa — niskiego pogłowia trzody i bydła, wysokich cen żywca, silnej konkurencji i niskich marż — utrzymujemy szybkie tempo rozwoju. W tym roku nasza sprzedaż powinna przekroczyć 200 mln zł, wobec 180 mln uzyskanych w 2011 r. i 160 mln w 2010 r. Firma jest rentowna, choć zyski nie są duże z uwagi na ciągłe inwestycje w rozwój. W tym roku wydamy na nie co najmniej 6 mln zł — wylicza Adam Zdanowski, współwłaściciel ZM Wierzejki. Podkreśla, że głównym motorem wzrostu firmy jest rozwój sieci własnych sklepów mięsnych, na które przypada ponad 70 proc. jej obrotów.
— Mamy ich już prawie 100 i cały czas otwieramy nowe, średnio 15-20 sklepów rocznie. Sklepy lokujemy w promieniu 200 km od naszego zakładu w Płudach koło Siedlec, dzięki czemu możemy codziennie je zaopatrywać w świeże wyroby. Wierzymy, że sklepy mięsne mają przyszłość w Polsce. Z naszych doświadczeń wynika, że polscy konsumenci wolą kupować mięso i wędliny w sklepach specjalistycznych niż w hipermarketach czy dyskontach. Świadczyć może o tym fakt, że w kilku naszych sklepach po otwarciu Biedronki w bezpośrednim sąsiedztwie ruch nie tylko się nie zmniejszył, ale wręcz nasilił — mówi Adam Zdanowski.
Jego zdaniem, magnesem przyciągającym klientów do sklepów Wierzejek są nie tylko mięsa i wędliny, ale także wyroby garmażeryjne produkowane przez drugi zakład firmy, w Łukowie.
— Popyt na nasze pierogi i pyzy jest tak duży, że wkrótce będziemy musieli zwiększyć moce produkcyjne albo uruchomić produkcję wyrobów garmażeryjnych w naszym starym, nieczynnym obecnie zakładzie w Wierzejkach. Poza tym, w naszych sklepach jest też dostępne świeże pieczywo, w które zaopatrują nas lokalni partnerzy — mówi Adam Zdanowski.
Czynniki ryzyka
Co o strategii Wierzejek myślą przedstawiciele innych firm mięsnych i eksperci?
— W Polsce jest wiele zakładów mięsnych, dla których głównym kanałem sprzedaży jest sieć własnych sklepów. Taka strategia sprawdza się dobrze w przypadku średnich firm, które rozwijają skrzydła na swoim terenie. Nie jest to jednak strategia dla dużych grup mięsnych. W tym przypadku model sprzedaży musi być bardziej rozbudowany i zdywersyfikowany — mówi Maciej Duda, prezes PKM Duda.
Jego firma sprzedaje produkty m.in. do zakładów przetwórczych i hurtowni mięsa. Ważnym narzędziem jest spółka zależna Makton, która ma sieć hurtowni zaopatrujących sklepy i sieci detaliczne (na razie głównie krajowe), a także gastronomię.Zarząd PKM Duda nie ukrywa, że jest zainteresowany rozwojem współpracy z dużymi sieciami handlowymi. Zdaniem Macieja Dudy, w przyszłości, obok sieci supermarketów i dyskontów, na polskim rynku handlowym z powodzeniem będzie nadal funkcjonować spora liczba tradycyjnych sklepów spożywczych, a także mięsnych sklepów specjalistycznych. W jego opinii, sklepy handlujące wyrobami wielu różnych producentów będą się jednak cieszyć większym powodzeniem u konsumentów niż sklepy firmowe związane z jedną marką.
— Oparcie większości sprzedaży firmy na własnej sieci sklepów to dość niebezpieczny model działania. Szybka ekspansja wielkich sieci handlowych w Polsce będzie z roku na rok zaostrzać konkurencję. Sieci supermarketów i dyskontów będą podbierać klientów mniejszym sklepom. Warto więc pomyśleć o rozwoju dodatkowych kanałów zbytu — mówi Ryszard Smolarek, prezes Polskiej Federacji Branży Mięsnej.
Przypomina, że w niedalekiej przeszłości intensywny rozwój sieci własnych sklepów mięsnych przyczynił się do wielkich kłopotów takich firm mięsnych, jak PMB z Białegostoku czy Duda Bis z Sosnowca. Wierzejki nie stawiają jednak wszystkiego na jedną kartę. Oprócz sieci sklepów firma cały czas rozwija eksport (m.in. do Rosji, Hongkongu, na Ukrainę, Białoruś), na który przypada już około 25 proc. jej obrotów.
— Chcemy dalej rozwijać sprzedaż na te i inne rynki zagraniczne. Właśnie z myślą o rozwoju eksportu budujemy obecnie nową mroźnię. Rynki wschodnie są bardzo wymagające, ale też bardzo chłonne i atrakcyjne — mówi Adam Zdanowski.
200 mln zł Taką wartość mają w tym roku przekroczyć przychody ze sprzedaży firmy ZM Wierzejki.