Więźniowie i roboty zamiast Ukraińców

18-10-2017, 22:00

Cenna siła robocza ucieka polskim budowlańcom na Zachód. Firmy szukają rozwiązania

We wrześniu 2017 r. aż 44,5 proc. przedstawicieli branży budowlanej zadeklarowało, że niedobór wykwalifikowanych pracowników utrudnia im działalność. Dla porównania siedem lat temu odsetek ten wynosił tylko 19,8 proc. — wynika z danych portalu SpotData. Do niedawna sektor wypełniał tę lukę pracownikami ze Wchodu. Ci jednak — w związku z czerwcowym zniesieniem wiz dla Ukraińców podróżujących do UE — zaczynają znikać z Polski. Zajęcia szukają na rynkach zachodnich, zwłaszcza w Niemczech.

Zobacz więcej

DOTKLIWY DEFICYT: W sierpniu 2017 r. liczba mieszkań deweloperskich rozpoczętych w ostatnich dwunastu miesiącach przekroczyła 99,3 tys. — podał GUS. Spółki planują kolejne inwestycje, tymczasem rąk do pracy jest coraz mniej. Fot. Marek Wiśniewski

— Część ekip rzeczywiście wyjechała z Polski. Zdarzały się sytuacje, że pracownicy po prostu z dnia na dzień nie przyszli do pracy i przestali odbierać telefony — mówi Konrad Płochocki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich, dodając, że na polskich budowach coraz bardziej widoczni są Białorusini. Są drożsi od Ukraińców, jednak dali się poznać jako niezwykle solidni pracownicy.

— Jeśli wpisują w CV, że potrafią robić zbrojenie, to rzeczywiście tak jest — twierdzi Konrad Płochocki. Nowa narodowość na polskich budowach nie rozwiązuje jednak problemu branży, trzeba więc szukać innych sposobów.

— Jednym ze stosowanych przez nas rozwiązań jest poprawa wydajności pracy poprzez automatyzację produkcji. W ramach strategii długoterminowej zdecydowaliśmy się także na partnerstwo ze szkołami budowlanymi, których uczniowie odbywają u nas praktyki. Patronatem objęliśmy placówki w Poznaniu i Gdańsku. Dajemy pracę także kilkudziesięciu więźniom w naszych zakładach w Poznaniu i Mszczonowie. Problemy kadrowe budownictwa w dużej mierze może rozwiązać prefabrykacja, co widać na przykładzie Skandynawii — mówi Przemysław Borek, wiceprezes spółki Pekabex. Firma zatrudnia ponad 200 pracowników ze Wschodu, ale spodziewa się, że Ukraińcy będą wyjeżdżali na Zachód i ściągali tam kolejnych.

— Nie ma w tym nic zaskakującego — w Niemczech mogą liczyć na stawki 2-3 razy wyższe niż u nas. Rolą polskiego rządu jest stworzenie takich warunkówpracownikom ze Wschodu, by mogli się u nas osiedlać wraz z rodzinami, ich dzieci mogły pójść do szkoły i zostać objęte pełnym ubezpieczeniem — uważa Przemysław Borek. Jego opinię podziela Andrzej Goławski, prezes Mostostalu Warszawa.

— Bez Ukraińców i Białorusinów rynek wykonawstwa byłby sparaliżowany. W obecnej sytuacji należałoby maksymalnie ułatwić pracownikom ze Wschodu Europy możliwość podjęcia legalnej pracy w naszym kraju. Dziś poszukiwania fachowców są uciążliwe zwłaszcza w budownictwie kubaturowym. Już teraz trudno znaleźć np. brygady tynkarskie czy murarskie. W przyszłym roku spodziewamy się też kumulacji robót na drogach i musimy się liczyć z brakiem odpowiednich pracowników. Większość zamówień w tym sektorze stanowią inwestycje w formule „zaprojektuj i wybuduj”, a przy tego typu kontraktach zatrudnienie rośnie z czasem, podobnie jak wpływy. Firma tymczasem musi zachować płynność finansową. Dlatego chociaż mocno stawiamy na infrastrukturę, staramy się budować portfel zamówień nie tylko z kontraktów w takiej formule — tłumaczy Andrzej Goławski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Więźniowie i roboty zamiast Ukraińców