Pewna nerwowość była dziś widoczna także na całym europejskim rynku akcyjnym, choć 0,70% wzrost benchmarkowego dla Starego Kontynentu indeksu STOXX Europe 600, który to następował dokładnie o godz. 17:30, może na to nie wskazywać. Podobnie rzecz wyglądała za oceanem, pomimo tego, że również wtedy indeks S&P500 rósł o 1,38%.
Przedstawione we wtorek dane makro zza granicy były niejednoznaczne, a dodatkowo globalni inwestorzy cały czas zdawali się zadawać sobie najważniejsze chyba obecnie pytanie o to, czy Ben Bernanke podczas zaplanowanego na najbliższy piątek wystąpienia na konferencji w Jackson Hole da jakikolwiek sygnał co do możliwego uruchomienia trzeciej rundy luzowania ilościowego w USA, czy też nie. Część ekonomistów i analityków przekonuje, że szanse na QE3 są, ale chyba równie liczna ich grupa zakłada, że na taki ruch ze strony Fed jak na razie nie ma co liczyć.
Wstępne dane o indeksach PMI dla Chin i całego
Eurolandu za sierpień były lepsze niż sądzono. Ten dla sektora wytwórczego
Państwa Środka wyniósł 49,8 wobec 49,3 na koniec lipca, a analogiczny dla
Eurolandu, co prawda zniżkował do 49,7 z 50,4, ale i tak był wyższy niż sądzono
(49,5). Lepsze od prognoz okazały się być także w strefie euro indeksy PMI: dla
sektora usług (51,5 wobec 51,0 w oczekiwaniach) oraz dla obu sektorów łącznie
(51,1 wobec spodziewanych 50,0).
Niestety
już indeks ZEW, mierzący nastroje w gospodarce naszych zachodnich sąsiadów,
spadł w sierpniu do poziomu minus 37,6 z minus 15,1 w lipcu, czyli do
najniższego od grudnia 2008 r, choć na rynku spodziewano się jego zniżki „tylko”
do minus 26,0. Rozczarowały też dane z USA dotyczące: sprzedaży nowych domów za
lipiec (nastąpił jej spadek do 298 tys. z 300 tys. po korekcie w czerwcu, choć
spodziewano się zniżki do 310 tys. z 312 tys. przed rewizją) oraz aktywności w
sektorze wytwórczym centralnego atlantyckiego regionu – indeks Richmond Fed
poszedł w dół do poziomu minus 10 z minus 1 w lipcu, co jest najgorszym jego
wynikiem od lipca 2009 r.