WIG20 ma jeszcze spory potencjał wzrostu

Sebastian Gawłowski
opublikowano: 2005-09-28 00:00

Indeks największych spółek WIG20 wyznaczył w trakcie wczorajszej sesji kolejne historyczne maksimum — 2526,10 pkt. Zamknięcie wypadło na 2514,84, co oznacza wzrost o 1,1 proc. Zaledwie tydzień temu sięgnął szczytów z 2000 r. Obecnie ciągnie go w górę kilka spółek z PKN Orlen i Pekao na czele. Liderzy wyglądają na zmęczonych, a giełdowi specjaliści wypatrują korekty długiej już hossy. Realizacja zysków jednak nie nadchodzi. Kto w tej sytuacji może zastąpić dotychczasowe lokomotywy wprowadzające WIG20 na nowe szczyty? Stawiamy na KGHM, Bank BPH, Lotos i Telekomunikację Polską (TP).

Akcje PKN w 2000 r. kosztowały 22,9 zł. Obecnie ich kurs przekracza 65 zł. Z kolei notowania Pekao wzrosły z 55 zł do około 185 zł. Orlen i Pekao to pupile inwestorów zagranicznych, którzy kupują te spółki niemal z przyzwyczajenia. Nietrudno wskazać także walory, które już zyskują zainteresowanie rynku i mogą pociągnąć go jeszcze wyżej.

Największe szanse na wzrosty ma KGHM, którego wycena wygląda najatrakcyjniej ze wszystkich firm z WIG20. Ma najniższy wskaźnik P/E i korzysta na hossie miedzi. Z cienia Orlenu wychodzi Lotos, który niedawno awansował w skład indeksu i jest wyceniany ze sporym dyskontem do konkurenta.

Z banków, które odgrywają ważną rolę w kształtowaniu koniunktury rynkowej, wyróżnia się Bank BPH. W ostatnim czasie jest najlepiej oceniany w gronie instytucji finansowych i gotów jest zastąpić Pekao na pozycji lidera branży (zanim się z nim połączy). Nie gorzej wygląda PKO BP. Zdaniem analityków jest wyceniane wysoko, z drugiej jednak strony ma największy potencjał rozwoju.

Wigoru może dodać indeksowi jeszcze Telekomunikacja, ale raczej w krótkim terminie. Kurs telekomu rośnie zrywami dzięki pojawiającym się co jakiś czas pozytywnym rekomendacjom biur maklerskich. Na rynku dominuje jednak przekonanie, że jego gwiazda blednie. W efekcie notowania rosną dość kapryśnie — i to mimo że mają znaczne zaległości wobec innych papierów. TP to podobnie jak firmy sektora TMT spółka wyceniana niżej niż pięć lat temu. W 2000 r. kosztowała 38,7 zł, obecnie — nieco ponad 25 zł.

Indeks WIG20 wygląda obecnie zupełnie inaczej niż pięć lat temu. Wtedy dominowały w nim dwa sektory: bankowy i teleinformatyczny. Obecnie karty nadal rozdają banki, ale firmy TMT zostały zepchnięte w cień przez spółki surowcowe. Wszystko wskazuje na to, że po dołączeniu w skład portfela WIG20 niedawnego debiutanta PGNiG i wchodzących w październiku na parkiet Puław to właśnie chemia będzie decydować o obliczu najważniejszego wskaźnika giełdowego.