Na zachodnioeuropejskich giełdach ceny akcji w środę rosną, tymczasem rynki naszego regionu doświadczają dość dużych spadków. Wygląda to na pogorszenie sentymentu, jakim inwestorzy darzą ten region kontynentu, po zamieszkach w Budapeszcie.
Podłożem antyrządowych demonstracji i ulicznych rozruchów są kłamstwa, jakimi premier Węgier karmił rodaków przez półtora roku. Nie bez kozery mówi się „Polak Węgier dwa bratanki”. Prawie rok temu do władzy doszła ekipa PiS pod hasłami m.in. walki o moralność w życiu publicznym. Jak to się ma do wyciągania dziadka z Wehrmachtu przez „bulteriera Kaczyńskich” czy afery billboardowej?
Trzech milionów mieszkań też nie będzie, podobnie jak niewiele zostało z szumnych zapowiedzi reformy finansów publicznych, którą przeprowadzić miała prof. Zyta Gilowska. Przykłady można by mnożyć. Zapyta ktoś: „co to wszystko ma wspólnego z warszawską giełdą?”. Ano ma.
Zmierzam do tego, że inwestorzy porównując wyssane z palca nierealne obietnice składane lekką rączką w ubiegłorocznej kampanii wyborczej a obecną rzeczywistością w Polsce oraz z wściekłością Węgrów wynikającą z okłamywania ich przez władzę, mają prawo obawiać się o kapitały ulokowane w Polsce, kraju gdzie też władza – mówiąc delikatnie – nie spełnia wyborczych obietnic. Jak to się kończy, świat widział w CNN.
BUX traci dziś ponad 2 proc., podczas gdy indeksy czołowych giełd Eurolandu rosną w tempie około 0,6 proc. Widać wyraźnie, że podłożem spadku cen akcji na Węgrzech są wydarzenia na arenie politycznej. Inwestorzy zagraniczni na rynki węgierski, polski i czeski patrzą jak na jeden większy organizm. Stąd nieprzypadkowe są dzisiejsze spadki na wszystkich trzech giełdach.
Niepokojąco wygląda fakt, że najmocniej dziś tracą na wartości spółki największe, najbardziej płynne, tradycyjni ulubieńcy inwestorów zagranicznych. Na dno idzie największy pancernik GPW – KGHM. Akcje miedziowego kombinatu tanieją ponad 5 proc. w ślad za spadającą ceną miedzi. Obroty jak na tę fazę sesji są niepokojąco duże, handel przekracza 110 mln zł.
Mocniej tanieją też akcje Telekomunikacji Polskiej, PKN Orlen, Lotosu i MOL-a. Spółki surowcowe generalnie nie są w cenie za sprawą kolejnego spadku cen ropy. Dziś najważniejszym wydarzeniem będzie decyzja amerykańskiego banku centralnego w sprawie stóp procentowych. Żaden z ankietowanych ekonomistów nie spodziewa się podwyżki. Na wieczorną decyzję inwestorzy na GPW będą mogli zareagować dopiero w czwartek. I lepiej by było, by analitycy się nie mylili.
ASZ