WIG20 zależy od globalnego sentymentu

opublikowano: 05-08-2019, 22:00

Indeks warszawskich blue chipów może przetestować 2100 pkt. Potem odbije, ale na zdecydowaną poprawę nie ma co liczyć

Ponaddwuprocentowa przecena zepchnęła wczoraj WIG20 wyraźnie poniżej 2200 pkt. To poziom, który nie był notowany od maja. Spadek wskaźnika warszawskich blue chipów wpisywał się przy tym w zachowanie giełd zagranicznych. Negatywnie wpłynął na nie amerykański prezydent Donald Trump, który w ubiegły czwartek zapowiedział na Twitterze wprowadzenie kolejnych ceł na chińskie produkty od 1 września 2019 r. Byłby nimi już objęty niemal cały chiński eksport do Stanów Zjednoczonych, co zwiększa obawy o międzynarodową wymianę handlową. Tym bardziej że — jak podała agencja Bloomberg — rząd Chin zwrócił się do państwowych przedsiębiorstw o wstrzymanie importu produktów rolnych ze Stanów Zjednoczonych.

Pod koniec czerwca na spotkaniu państw G20 prezydenci USA Donald Trump i
Chin Xi Jinping uścisnęli sobie dłonie i wrócili do rozmów na temat zakończenia
wojny handlowej. Miesiąc po tym wydarzeniu sytuacja znów się zaogniła
Wyświetl galerię [1/2]

NIE NA DŁUGO:

Pod koniec czerwca na spotkaniu państw G20 prezydenci USA Donald Trump i Chin Xi Jinping uścisnęli sobie dłonie i wrócili do rozmów na temat zakończenia wojny handlowej. Miesiąc po tym wydarzeniu sytuacja znów się zaogniła Forum

Obawy o eskalację wojen handlowych dostrzec można było na kursie KGHM, który jest jedyną spółką z GPW liczącą się w globalnej układance. Jeszcze pod koniec lipca akcje koncernu kosztowały 96-97 zł. W poniedziałek 5 sierpnia spadły poniżej 85 zł, a KGHM waży w indeksie 5,7 proc.

Z drugiej strony, ważący w indeksie 1,9 proc. Alior Bank traci od pewnego czasu wskutek informacji o jego zaangażowaniu w finansowanie kolejnych przedsiębiorstw popadających w tarapaty (Ruch, ZM Henryk Kania, Onico). Także notowania obuwniczego CCC (waży w indeksie 1,8 proc.) spadały ostatnio bez związku z globalną koniunkturą.

— Przecena indeksu WIG20 jest przede wszystkim pochodną czynników globalnych. Jest parę spółek, które nie miały ostatnio dobrej passy. Ale jest też parę, które miały — np. PKN Orlen i CD Projekt. Bilans jest więc zrównoważony. Jeśli zaś porównamy WIG20 do indeksu MSCI Emerging Markets, to okazuje się, że chodzą krok w krok. Spadek notowań naszego indeksu wynika z odpływu kapitału z rynków wschodzących w obawie o to, jak konflikt handlowy między Stanami Zjednoczonymi a Chinami wpłynie na światową koniunkturę — mówi Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers DM.

Także inni eksperci uważają, że WIG20 spada nie przez lokalne czynniki.

— Gdybyśmy mieli dobrą sytuację na giełdach zagranicznych, a WIG20 był słaby, moglibyśmy mówić o lokalnych czynnikach. Ale mamy powtórkę tego, co widzieliśmy w maju, gdy doszło do poprzedniej eskalacji konfliktu handlowego między Stanami Zjednoczonymi a Chinami — uważa Konrad Białas, główny ekonomista DM TMS Brokers.

— Euro kosztuje ponad 4,31 zł. Ta skala wyprzedaży złotego pokazuje skalę ucieczki inwestorów zagranicznych z naszego rynku. A to inwestorzy zagraniczni mają największy udział w indeksie WIG20 — dodaje Daniel Kostecki, analityk Conotoxii.

Kluczowy poziom

Zdaniem naszych rozmówców w najbliższych dniach przecena indeksu warszawskich blue chipów jeszcze się pogłębi.

— Spodziewam się cofnięcia poniżej 2100 pkt. Ale nie zakładam jakiejś gigantycznej przeceny. W okolicach 2060-2070 pkt jest mocny poziom wsparcia — mówi Daniel Kostecki.

WIG20 zejdzie w okolicę minimów z 2018 r. i wtedy zobaczymy, co dalej. Jeśli światowa gospodarka nie będzie na równi pochyłej, to będzie dobry moment do zakupów w perspektywie średnioterminowej — wtóruje mu Przemysław Kwiecień.

Co do dalszego rozwoju sytuacji jest zdecydowanie najbardziej sceptyczny.

— Od dawna zakładam, że spór handlowy między Stanami Zjednoczonymi a Chinami będzie pełzającym konfliktem. Donald Trump będzie próbował nim zarządzać, tak by nie doprowadzić do kompletnego chaosu w kampanii wyborczej, gdyż nie jest to w jego interesie. To jednak ryzykowna gra. Nie wszystko jest pod kontrolą administracji prezydenckiej czy amerykańskiego banku centralnego. Obecnie zakładam, że 2100 pkt na indeksie WIG20 będzie dobrym momentem do kupowania, ale mimo wszystko z zachowaniem ostrożności — tłumaczy Przemysław Kwiecień.

Gdy się uspokoi

Łukasz Bugaj, menedżer komunikacji inwestycyjnej grupy AXA, radzi na indeks warszawskich blue chipów spojrzeć z bardzo szerokiej perspektywy.

WIG20 to indeks cenowy, a więc nieuwzględniający dywidend. Do tego jego konstrukcja nie jest szczególnie szczęśliwa, jeśli chodzi o długoterminowe perspektywy. A na dodatek rynki wschodzące są w obecnym cyklu koniunkturalnym słabsze od rynków rozwiniętych, a w zasadzie od Stanów Zjednoczonych, które są klasą samą dla siebie. Trzeba poczekać na kolejny cykl koniunkturalny i mieć nadzieję, że sytuacja się odwróci, a na warszawskiej giełdzie dadzą się odczuć napływy do pracowniczych planów kapitałowych — zaznacza Łukasz Bugaj.

Daniel Kostecki zakłada, że po wakacjach wartość WIG20 wróci do 2400 pkt, czyli poziomu notowanego w kwietniu i lutym, może nawet 2600 pkt, które osiągnął ostatnio na początku 2018 r. Analityk Conotoxii również jednak zaleca ostrożność.

— Polskie spółki są relatywnie drogie. Przed ostatnimi spadkami wskaźnik cena/ zysk dla indeksu WIG20 wynosił 19, podczas gdy dla amerykańskiego S&P500 niewiele mniej. Tymczasem pod względem jakości spółki z S&P500 od tych z WIG20 dzieli przepaść. Polskie firmy to nie są perspektywiczne biznesy będące w stanie znacząco zwiększać zyski — twierdzi Daniel Kostecki.

Jego zdaniem Donald Trump nie jest politycznym samobójcą i przed wyborami, zaplanowanymi na 2020 r., nie dopuści do takiej eskalacji wojny handlowej, by odczuli to zwykli ludzie. Podtrzymywaniu koniunktury sprzyjać też będą działania głównych banków centralnych.

— Nikt nie chce dopuścić do tego, by zwykły konsument odczuł wojnę handlową. Na razie więc znamy ją z mediów. Namacalnie nikt jej nie odczuł — zwraca uwagę Daniel Kostecki.

— Powinno być lepiej niż gorzej, ale eskalacja problemów potrwa jeszcze parę sesji. Postęp w negocjacjach mimo wszystko następuje, ale odbywa się to w ten sposób, że na 10 kwestii spornych dwie są rozwiązywane, a pozostałe osiem rozdmuchiwane jest do skali problemu stulecia. Medialnie wygląda to słabo, ale nikomu nie zależy na tym, by zerwać negocjacje — uważa Konrad Białas.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu