W opublikowanej 11 lipca 2014 r. strategii Raiffeisen Bank International dla rynków środkowej Europy wartość indeksu WIG20 we wrześniu 2014 r. oszacowano na 2500 pkt. Jest to zbieżne z opiniami innych analityków, którzy twierdzą, że tak jak w styczniu i marcu, po zbliżeniu się do 2300 pkt, wskaźnik blue chipów ponownie zacznie ruch w kierunku górnej granicy trendu bocznego, w którym tkwi od grudnia 2013 r. — Za granicą mamy korektę, ale biorąc pod uwagę wyceny i to, że sytuacja makroekonomiczna powinna się poprawiać w dłuższej perspektywie, rynek nie ma dużego potencjału spadkowego — uważa Michał Marczak, dyrektor departamentu analiz DM mBanku. Poprawa sytuacji makroekonomicznej to zaś poprawa kondycji banków. Ważą one w indeksie 37,4 proc.

— W średnim terminie poprawa sytuacji makroekonomicznej oraz uwzględnione w wycenach obniżki stóp powinny się przełożyć na wzrost kursów akcji banków — uważa Michał Rabiej, zarządzający funduszami Ipopema TFI.
Zbigniew Obara, analityk Alior Banku, przypomina, że za ostatnią słabością WIG20 stały m.in. obawy o niekorzystny wpływ obniżki stóp procentowych na wynik odsetkowy banków. Tymczasem to właśnie banki stały za odbiciem indeksu w miniony czwartek i piątek.
Czas na Polskę?
Do zdecydowanego wzrostu WIG20 potrzeba jednak impulsu ze strony inwestorów zagranicznych. Tego na razie brakuje i prawdopodobnie jeszcze przez miesiąc będzie brakować.
— Zagraniczny kapitał portfelowy od miesiąca jest niedoważony na rynku europejskim, a selektywnie wybiera rynki rozwijające się. Niezłe sesje notowały w ostatnim czasie giełdy w Rosji, Turcji i Brazylii. Jest kwestią czasu, kiedy ten kapitał przypomni sobie i o naszej giełdzie. Czynnikiem przyciągającym może być dla niego m.in. niska zmienność walutowa. Do czasu publikacji wyników finansowych spółek za drugi kwartał ciężko jednak o jakąś fundamentalną zmianę optyki inwestorów zagranicznych na spółki notowane w Warszawie — wyjaśnia Zbigniew Obara.
Istnieje przy tym ryzyko, że zagraniczny impuls może spowodować wyraźny, choć krótkotrwały, spadek indeksu WIG 20 poniżej 2300 pkt. Według Michała Rabieja, jest to możliwe, gdyby na rynkach rozwiniętych doszło do większej korekty. Zarządzający podkreślajednak, że nie jest to jego scenariusz podstawowy.
— Ewentualna korekta na globalnych rynkach akcji wpłynie również na wyceny polskich spółek. Jednak gdyby tak się miało stać, wówczas wyceny rynkowe powinny zachęcić duże grono inwestorów do wzmożonych zakupów akcji — tłumaczy Michał Rabiej.
Niepewność pozostaje
Możliwość zejścia indeksu wyraźnie poniżej granicy 2300 pkt dostrzega także Michał Sopiel, analityk DM Banku Zachodniego WBK. Zwraca przy tym uwagę na odpływy z polskich funduszy inwestujących w akcje.
— W czerwcu sprzedały one polskie akcje za blisko 360 mln zł — mówi Michał Sopiel.
Jego zdaniem, jest sporo niepewności związanej ze zmianami w systemie emerytalnym, sytuacją polityczną czy odczytami wskaźników makroekonomicznych, w tym PKB za drugi kwartał 2014 r. To zaś powoduje, że indeks może być bardzo zmienny i równie dobrze jak spaść poniżej 2300 pkt, może szybko wrócić w okolice 2500 pkt. Sytuacja powinna się wyklarować w trzecim kwartale.