Zmiany w rządzie chwilowo złagodziły napięcie wokół prezesa TVP. Ale szykuje się wymiana dwóch członków rady nadzorczej.
Schyłek poprzedniej koalicji Prawa i Sprawiedliwości, Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin oznaczał ciężkie czasy dla Bronisława Wildsteina, prezesa Telewizji Polskiej (TVP). Co kilka dni politycy każdej z tych partii na zmianę krytykowali TVP i jej prezesa. Teraz, po wskrzeszeniu koalicji, spory wokół Bronisława Wildsteina ucichły.
— Nie jesteśmy zainteresowani obsadą stanowisk w Telewizji Polskiej. To sprawa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT), a nie polityków — mówi Krzysztof Filipek, jeden z liderów Samoobrony.
Niektórzy obserwatorzy spodziewali się, że głowa prezesa TVP będzie jednym z warunków ponownego wejścia Samoobrony do koalicji. Na razie jednak nic na to nie wskazuje.
— Nie widzę żadnego związku między zmianami w rządzie a moją sytuacją. Zamierzam dotrwać do końca kadencji — mówi Bronisław Wildstein.
Problematyczny zarząd
Obecnie większym problemem dla prezesa TVP mogą być coraz bardziej widoczne różnice poglądów w samym zarządzie. Są w nim osoby o bardzo sprecyzowanych poglądach — od Sławomira Siwka, wieloletniego współpracownika braci Kaczyńskich, poprzez kojarzoną z Samoobroną Annę Milewską, do Piotra Farfała, z który swego czasu publikował artykuły w rasistowskiej gazecie „Front”. Dlatego wydaje się, że obecny spokój wokół prezesa TVP to raczej cisza przed kolejną burzą.
— Sytuacja Bronisława Wildsteina jest nadal niepewna. Mimo zapewnień, że to on rządzi telewizją publiczną, prezes raczej przeszkadza rządzić pozostałym członkom zarządu telewizji. Z kolei Samoobrona, która wróciła do władzy, musi mieć zrekompensowane ostatnich kilka tygodni, podczas których utraciła posady w zarządach rozgłośni regionalnych. Dlatego sądzę, że Andrzej Lepper, popierany przez Romana Giertycha, wkrótce wróci do swojej mantry „wyrzucić Wildsteina” — mówi Lech Jaworski, były członek KRRiT, prezes fundacji Media Pro Bono.
Wcześniej szykują się inne zmiany we władzach TVP. Dwóch członków rady nadzorczej — Zbigniew Cieślak i Wojciech Hermeliński — to kandydaci PiS na członków Trybunału Konstytucyjnego.
Marne szanse
PiS ma pięciu na dziewięciu członków rady TVP, co daje mu przewagę w większości głosowań. Jest mało prawdopodobne, by Samoobrona czy LPR były w stanie przeforsować swoich kandydatów w miejsce dwóch PiS-owskich członków rady. Ale gdyby im się udało, znacząco zmieniłby się w niej układ sił.
— Słyszałem o tej sprawie i mam kilka kandydatur. Ale rada zajmie się tym problemem dopiero w przyszłym tygodniu — mówi Lech Haydukiewicz, członek rady rekomendowany przez LPR.