Wilk człowiekowi zawalidrogą

Adam Sofuł
opublikowano: 05-08-2008, 00:00

Wydawało się, że jeśli chodzi o budowanie, a ściślej rzecz ujmując, niebudowanie dróg w Polsce nic nas już nie zdziwi. Przy okazji każdej zmiany ekipy rządowej mamy do czynienia z radykalną zmianą koncepcji, mamy nieżyciowe, utrudniające inwestycje prawo, rosnące ceny materiałów i robocizny. Cud, że przy tych wszystkich przeciwnościach ktoś ma jeszcze jakąkolwiek nadzieję na wybudowanie choćby kilometra drogi. A tu jeszcze pojawiły się wilki, które stają na przeszkodzie kolejnej inwestycji drogowej.

Przymiarki do stworzenia w Polsce w miarę użytecznej sieci drogowej trwają od wielu lat. Mogłoby się więc wydawać, że przez ten czas inwestycje zostaną dobrze przygotowane, przynajmniej od strony administracyjnej. Można się było spodziewać, że drogowi decydenci wyciągną wnioski z niezakończonego wszak jeszcze sporu o budowę obwodnicy Augustowa przez bagna Rospudy, ale też z dziesiątek (jeśli nie setek) innych protestów ekologów. Przez te lata było wystarczająco dużo czasu, by każdego ekologa z osobna wysłuchać. Ekolodzy to wprawdzie zmora drogowców, ale nie wydaje się, że była to przeszkoda nie do pokonania. Są kraje, w których pokojowo koegzystują drogi i wilki. Polska jest najwyraźniej krajem, w którym jest to niemożliwe.

Trudno jednoznacznie wskazać winnych stanu polskiej sieci drogowej. To wielki zbiorowy wysiłek całej klasy politycznej i urzędniczej — już niedługo będzie można powiedzieć, że na przestrzeni pokoleń. Trudno obwiniać obecnego ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka o to, że Polacy mogą poznawać autostrady w dawkach jedynie homeopatycznych. Trudno jednak dostrzec, by miał pomysł na radykalną terapię. Wpisuje się on w coraz dłuższy poczet ministrów, którzy rozpoczynają urzędowanie od śmiałych zapowiedzi postawienia na głowie koncepcji poprzedników, następnym etapem jest wyszukiwanie błędów poprzedniej ekipy, aż wreszcie przychodzi czas, by stanąć oko w oko z rzeczywistością. Cezary Grabarczyk ma tylko pecha, że stanął oko w oko z wilkami. A z wilkami nie ma żartów.

Przy okazji dyskusji o spodziewanej rekonstrukcji rządu Cezary Grabarczyk zawsze mieści się w czołówce kandydatów do dymisji. Marna pociecha. Jak dotąd, żadna dymisja ministra infrastruktury nie przyspieszyła budowy dróg. Bo minister odchodzi, a wilki zostają. A poza tym, co obiecywaliby politycy w kolejnych kampaniach wyborczych, gdyby komuś jakimś cudem (cud jest tu słowem nieprzypadkowym) udało się te autostrady wybudować. Póki nie ma autostrad, z pół tuzina partii ma gotowy program wyborczy. A i wilki mają większą swobodę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wilk człowiekowi zawalidrogą