Winiarze wieszczą jabłkową katastrofę

Ktoś kopie akcyzowe dołki pod winem owocowym i cydrem. Producenci obawiają się, że jeśli w nie wpadną, już się nie podniosą

Zapaść polskiej branży winiarskiej, liczne bankructwa i cios dla polskiego sadownictwa — winiarze podnoszą alarm w związku z podatkami. Z interpretacji, które otrzymali od fiskusa, wynika, że za wino owocowe będą płacić akcyzę jak za wódkę, czyli... nie będą.

Popyt ustanie

— Ministerstwo Finansów chce zniszczyć polskich producentów wina i sadowników, dla których politycy wyrażali tak głośne wsparcie, gdy zostało ogłoszone rosyjskie embargo. Nasza branża zużywała dotychczas 100 tys. ton jabłek rocznie do produkcji win owocowych. Zapotrzebowanie na drugie tyle miała wygenerować rozkręcająca się produkcja cydru. Nowa interpretacja starych przepisów sprawia jednak, że popyt na nasze wyroby spadnie niemal do zera — alarmuje Jacek Jantoń, członek Polskiej Rady Winiarstwa (PRW) i prezes firmy Jantoń.

— To drastyczna i niespodziewana zmiana polityki. Z przerażeniem patrzymy na to, co się dzieje — dodaje Grzegorz Bartol, wiceprezes Barteksu.

Anna Kalinowska, członek zarządu Henkell Vinpol Polska, zastanawia się, czy zmiana podejścia fiskusa wiąże się z niższymi od planu wpływami z akcyzy, wynikającymi z podwyżki podatku na wyroby spirytusowe, która doprowadziła do spadku produkcji i sprzedaży.

— Najwyraźniej resort finansów pilnie potrzebuje pieniędzy i szuka możliwości nadinterpretacji prawa. Niestety obecne działania prowadzą do zniszczenia branży — mówi Anna Kalinowska.

— Kto skorzysta na takiej klasyfikacji rodzimych wyrobów winiarskich? Przede wszystkim zagraniczni producenci, którzy od dawna pożądliwie patrzą na duży rynek napojów winiarskich produkowanych z polskich owoców. Chętnie wypełnią go produktami wytwarzanymi na bazie win gronowych — mówi Jacek Jantoń.

Wino czy nie

Branżę przeraziły interpretacje wydziałów wiążącej informacji akcyzowej i taryfowej, które decydują m.in. o klasyfikacji produktów do konkretnej grupy wyrobów alkoholowych na podstawie kodu CN (co przekłada się na rodzaj i wysokość akcyzy).

— Do tej pory różne rodzaje produktów oparte na winach owocowych traktowane były jako wino bądź wzmacniane wyroby winiarskie, zależnie od składu i zawartości alkoholu. W zeszłym tygodniu otrzymaliśmy interpretację, z której wynika, że 99 proc. wyrobów klasyfikowanych w ustawie winiarskiej i jej rozporządzeniu jako wino, jest dla organów podatkowych wyrobem spirytusowym — relacjonuje Jacek Jantoń. Niekorzystną interpretację otrzymał też Bartex.

— Zaskarżyliśmy ją i czekamy — mówi Grzegorz Bartol. Jacek Jantoń tłumaczy, że chodzi o szczegół dotyczący technologii produkcji.

— W uproszczeniu: wino owocowe produkowane jest w większości na bazie zagęszczonego soku, przede wszystkim jabłkowego. Według nowej interpretacji, otrzymany po jego fermentacji półprodukt spełnia kryteria wyrobu spirytusowego ze względu na brak smaku i aromatu owoców. Fiskusa przestało interesować, że w ten sposób wino produkuje się w Polsce od dziesięcioleci i że wcześniej takie produkty klasyfikowane były przez te same wydziały jako wyroby winiarskie — mówi Jacek Jantoń.

Jak twierdzi, służby celne tzw. krajów niewiniarskich, jak Wielka Brytania, Finlandia czy Irlandia, zaliczają niemal identyczne produkty do wyrobów winiarskich, chroniąc w ten sposób rodzimych producentów. Winiarze nie słyszeli jeszcze o żadnym przypadku ukarania polskiego producenta za płacenie podatków według dotychczasowych reguł. Branża obawia się jednak wysypu kontroli i nakazów zapłaty wyższej akcyzy za pięć lat wstecz.

— To czarny scenariusz, ale realny. Jeśli to, co dostaliśmy na papierze z wydziałów, zostanie wprowadzone w życie, branża będzie płacić wielomilionowe kary i po prostu zbankrutuje, a tak wysoko opodatkowanych wyrobów konsument nie kupi — uważa prezes fir-

my Jantoń. Jak twierdzi, produkt, który dziś kosztuje w sklepie 10- -15 zł, z wyższą akcyzą musiałby kosztować 25 zł.

— Dlatego jeśli będziemy musieli przeklasyfikować dotychczasowe wyroby winiarskie na spirytusowe, to po prostu zastąpimy wino owocowe gronowym, które nie jest i nie będzie produkowane w Polsce, ale będzie klasyfikowane jako produkt winiarski. Wówczas produkty na półce podrożeją, bo to droższy surowiec, ale o około 2 zł, więc cena nadal będzie akceptowalna dla konsumenta. Nie kupimy jednak polskich owoców — tłumaczy Jacek Jantoń.

— Polska jest krajem, który słynie z owoców — przede wszystkim jabłek, a nie winogron. Jeżeli swoboda interpretacyjna nadal będzie górować w wydawanych przez urzędy opiniach klasyfikacyjnych, będziemy musieli zmienić portfolio produktów i oprzeć je wyłącznie na winie gronowym z obszaru UE lub importowanym — wtóruje mu Anna Kalinowska. O całkowitym przestawieniu się na import mówi też Grzegorz Bartol.

— Dziś 70 proc. naszej produkcji opiera się na koncentracie jabłkowym. Kupujemy 10 tys. ton jabłek rocznie — mówi wiceprezes Barteksu. Zdaniem Jacka Jantonia, ofiarą interpretacji padną też producenci cydru.

— Zgodnie z ustawą, może on być wytwarzany albo z soku świeżego, albo zagęszczonego. Drugi rodzaj, który stanowi obecnie połowę rynku, też jest wyrobem spirytusowym — zwraca uwagę prezes Jantonia.

Wnioski i motywy

Co gorsza, jego zdaniem, Ministerstwo Finansów (MF) zna problem i nic z nim nie robi. — Spotkaliśmy się z przedstawicielami resortu i wytłumaczyliśmy, jakie będą skutki dla branży — twierdzą winiarze z PRW. Sprawą, jak przekonują nasi rozmówcy, powinno się też zainteresować ministerstwo rolnictwa, które wydawało rozporządzenie do ustawy winiarskiej, a wcześniej gorąco kibicowało rozkręceniu produkcji cydru z polskich jabłek.

— Do Ministerstwa Finansów nie wpłynęły dotychczas sygnały, aby wyroby winiarskie oparte na winie owocowym, a produkowane na bazie soku zagęszczonego, miały być klasyfikowane jako wyroby spirytusowe — podlegające pod stawkę akcyzy jak za alkohol etylowy. We wszystkich wątpliwych przypadkach, np. w celu rozstrzygnięcia kwestii dotyczących klasyfikacji, można wystąpić do Izby Celnej we Wrocławiu.

Każdy wniosek o wydanie wiążącej informacji akcyzowej rozpatrywany jest indywidualnie na podstawie przeprowadzonych badań laboratoryjnych oraz przedstawionych przez wnioskodawcę informacji o produkcie — twierdzi Wiesława Dróżdż, rzecznik prasowy MF.

Najbardziej intrygujące jest to, że — jak wynika z ustaleń „PB” — o wyższą akcyzę u wrocławskich celników zabiegały... podmioty wnioskujące o interpretację. Wiemy o trzech takich przypadkach. Kim są wnioskodawcy, nie wiadomo, bo we wnioskach upublicznionych przez izbę celną informacje na ten temat są ukryte. Dowodzi to jednak, że ktoś sam podsunął urzędnikom pomysł, że wyroby winiarskie mogą być uznane za spirytusowe. W jednym z takich wniosków autor deklaruje wyrób jako alkohol etylowy.

Wprawdzie przyznaje, że wyrób „spełnia definicję wina owocowego aromatyzowanego”, o którym mowa w ustawie winiarskiej, ale jednocześnie pisze, że „zmieszanie wina owocowego z nalewem wiśniowym, alkoholem destylowanym, aromatami, barwnikiem i cukrem skutkuje zmianą smaku, zapachu oraz wyglądu wyrobu gotowego w porównaniu z odpowiednimi parametrami napoju fermentowanego (wina owocowego) użytego jako baza wyrobu gotowego”.

— Nie wiemy, kto jest wnioskodawcą, ale opis tych wyrobów jest podobny do naszych. Nie rozumiemy motywów jego działania — komentuje Grzegorz Bartol. © Ⓟ

142 mln litrów

Tyle wina gronowego kupują rocznie Polacy (rynek rośnie z roku na rok)...

139 mln litrów

...a tyle produkujemy wina owocowego (produkcja spada od wielu lat).

OKIEM PRZEDSIĘBIORCY

Zdrowy rozsądek urzędników

ROBERT OGÓR, prezes Ambry

Sprawa nie jest jednoznaczna, a producenci popełnili wiele błędów. Problem podatkowy dotyczy tylko wyrobów winiarskich wzmacnianych alkoholem, do których np. cydr nie należy. Część tych produktów leży na sklepowych półkach obok mocnych alkoholi, a nazwą i opakowaniem sugeruje klientowi, że się do nich zalicza. Jednocześnie producenci płacą niższą akcyzę, traktując te produkty jako tzw. wzmacniane wino. Zyskują w ten sposób dużą przewagę kosztową nad wyrobami spirytusowymi. Dzisiejsze interpretacje, wskazujące na wyższą stawkę akcyzową na te wyroby, uważam za przejaw zdrowego rozsądku urzędników. Warto zadbać jednak o to, żeby nie wylać dziecka z kąpielą. Jest wiele tradycyjnych trunków, jak wermut, cherry i miody pitne, co do których klient nie ma wątpliwości, że są wyrobami winiarskimi. Wrzucenie wszystkich do jednego worka byłoby więc szkodliwe.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu