Winna kurtuazja dyplomatyczna

opublikowano: 25-03-2013, 00:00

W roku 2013 Polska miała wobec Ukrainy dwa wielkie plany. Po pierwsze — doprowadzić do podpisania na szczycie partnerstwa wschodniego w Wilnie bardzo ważnej gospodarczo umowy stowarzyszeniowej Unii Europejskiej z Ukrainą. A po drugie — pokazać siostrzycy z EURO 2012, kto naprawdę jest górą piłkarsko. W tle planowaliśmy oczywiście awans na Mundial 2014 w Brazylii, jeśli nie od razu z pierwszego miejsca w grupie, to z drugiego poprzez baraże.

W piątek cały punkt drugi, łącznie z mrzonkami awansowymi, trafił do kosza. Osobiście nawet nie miałem okazji się załamać, bo w drugiej połowie… zbyt przemarzłem i to zajęło mi głowę. Stadion Narodowy tym razem został zabezpieczony od opadów (wreszcie!), ale jego wizerunek gigantycznej hali okazał się — dla takich naiwnych — zdradliwy temperaturowo. Sektory przed oboma klubami biznesowymi, Gold i Silver, już od początku drugiej połowy świeciły łysinami, sporo gości w przerwie utknęło już wewnątrz. Notabene padł na łopatki forsowany przez PZPN mit, że Narodowy to jakiś… Szczęśliwy Stadion, bo jeszcze ani razu na nim nie przegraliśmy. Również nigdy w walce o punkty nie wygraliśmy…

Klnąc razem z milionami Polaków, rozgryzłem pozapiłkarskie przyczyny podcinającej nastroje społeczne klęski 1:3. Podczas meczu spozierałem na głowy państw siedzące kilkanaście metrów poniżej sektora prasowego. Loża prezydentów wymieniała uprzejmości i wzajemnie sobie kadziła. Węgierski gość János Áder zachowywał neutralność, ale z naszej strony byli: Bronisław Komorowski, Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski. Widocznie każdy kurtuazyjnie ofiarował Ukrainie jednego gola, a Wiktor Janukowycz zrewanżował się także jednym. Gdyby tak mogli dojechać nie tylko Wiktor Juszczenko, lecz i Leonid Kuczma — jak nic jeden punkt byśmy uratowali…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu