Wina Bordeaux przez pierwszą połowę roku dołowały indeksy na giełdzie Liv-ex. Deszcze i gradobicia, które nawiedzały najsłynniejsze francuskie plantacje, uszkadzały dojrzewające krzewy i w konsekwencji obniżały plony. Przełożyło się to na jakość win, słabe zachowanie wskaźników, ale też na większe zainteresowanie winami z najlepszych roczników.



— W tym samym czasie rósł też udział win z Burgundii, Kalifornii, Szampanii, z doliny Rodanu i Toskanii. One również dominowały w zestawieniach najszybciej drożejących win — mówi Paweł Morozowicz, zarządzający portfelem alkoholi inwestycyjnych w Wealth Solutions.
Letnie ożywienie i…
Pierwsza połowa roku nie należała do najbardziej udanych, ale zmiany zaczęły następować już w miesiącach letnich. Obroty na giełdzie Liv-ex wzrosły między czerwcem a lipcem o 23 proc.
— Bordeaux nadal odpowiada za większość obrotów na rynku wielkich win i z powodu największej płynności wciąż stanowi trzon portfeli inwestycyjnych oraz kolekcji win na całym świecie. W związku z tym na giełdzie Liv-ex od dłuższego czasu wypatrywano oznak poprawy w tym segmencie. Pojawiły się one w okresie wakacyjnym, który przyniósł wzrost zainteresowania szczytem klasyfikacji Bordeaux 1855 — podkreśla Paweł Morozowicz.
Zarządzający winnym portfelem przypomina też, że za większość obrotów na winach bordoskich odpowiadały wybitne roczniki: 2009 oraz 2010, do których często dołączał rocznik 2008.
— To właśnie one dominują w obrotach giełdy Liv-ex, niezależnie od sytuacji rynkowej. One również powinny być głównymi beneficjentami ożywienia na rynku win bordoskich — prognozuje Paweł Morozowicz.
Zdaniem specjalisty, na korzyść wybitnych roczników znad Żyrondy przemawia pogoda, która nie ułatwia pracy winiarzom. W związku z tym należy się spodziewać stopniowego wzrostu zainteresowania winami z doskonałych starszych roczników, które nie doczekały się godnych następców.
— Ważna dla rynku wina będzie także najbliższa bordoska kampania En Primeur, czyli sprzedaż leżakującego jeszcze w beczkach rocznika 2014. Brokerzy winni, kolekcjonerzy oraz miłośnicy bordoskiego wina, będą w napięciu oczekiwać opinii na temat jakości tego rocznika i informacji o cenach, po jakich wejdzie na rynek — podkreśla Paweł Morozowicz.
…wzrost obrotów
Rosnące zainteresowanie winami znad Żyrondy przełożyło się na wzrost udziału Bordeaux w obrotach giełdy Liv-ex. W sierpniu wzrósł on z lutowych 73,8 do 82 proc.
— Pozytywnym sygnałem było również to, że liczba transakcji osiągnęła ponownie 50 proc. ofert sprzedaży. To najwyższy poziom od marca i jednocześnie granica psychologiczna, po przekroczeniu której ceny większości win obecnych na giełdzie rosną. Sierpień oraz miesiące jesienne przyniosły zdecydowane ożywienie w handlu wielkimi winami. Według giełdy Liv-ex w październiku odnotowano ogromną liczbę transakcji i był to pod tym względem rekordowy miesiąc w całej historii giełdy. Listopad był natomiast czwartym miesiącem z rzędu, w którym notowania indeksu Liv-ex 100 rosły — mówi Paweł Morozowicz.
Wina inwestycyjne będą tym bardziej doceniane, im słabsze będą perspektywy kolejnych roczników, a te nie są najlepsze. Ocieplenie klimatyczne jest tak samo szkodliwe dla winorośli jak nadmierna wilgoć. Owoce dojrzewają za szybko i są też słodsze, co w czasie fermentacji ma wpływ na zawartość w winie alkoholu, zmienia smak i barwę.
Na Liv-ex jak na GPW
Na giełdzie Liv-ex można inwestować samodzielnie, podobnie jak na GPW. Dostęp do platformy kosztuje 900 EUR rocznie. Prowizja jest uzależniona od obrotów i wynosi od 1 do 2,5 proc. Liv-ex pobiera dodatkowo 4,2 EUR za utrzymanie magazynów, transport i podtrzymanie handlu. Zysk można zrealizować na Liv-ex, ale można z niego zrezygnować i odebrać towar w naturze. Przy sprowadzaniu skrzynek do kraju trzeba się jednak liczyć z dodatkowymi wydatkami — transportem i podatkami. Zainteresowani inwestycją w wino, ale nie jej obsługą, mogą wybrać portfel wina w jednej z firm: Wealth Solutions lub Stilnovisti.