Wino zwiększa korelacje

Warto sprawdzić, czy wino ma działanie zacieśniające relacje. Zwłaszcza jeśli mowa o związku ceny samego wina i jego wieku

Każdy, kto mówi o sobie, że starzeje się jak wino, wyraża się trochę niejasno. Myśląc życzeniowo, wyobraża sobie na przykład ciągle drożejące wino Lafite Rothschild, ale — jak pokazują ostatnie dane londyńskiej giełdy — wartość w obiegu rzeczywiście może być skorelowana z wiekiem, jednak niekonieczne jest to tak proste do pokazania na wykresie.

Na cenę wina wpływa bardzo wiele pozostałych czynników, tak oczywistych jak popyt i tak nieodgadnionych jak noty wpływowych krytyków. Ostatnio na przykład ponowne oceny bordoskiego rocznika 2014 opublikował Neal Martin — a analitycy już pospieszyli z tabelami, które wino jest wobec tych not przeszacowane, a na które inwestorzy śmiało mogą zwracać więcej uwagi.

Młodość to modniej: élevage

Zanim można cokolwiek powiedzieć o korelacjach, trzeba przyjrzeć się temu, co dokładnie chodziło po głowie krytykowi, że zabrał się właśnie za rocznik 2014. Na miejscu naczelnego specjalisty od bordoskich win, Neal Martin zastępuje od niedawna tyle wpływowego, co kontrowersyjnego Roberta Parkera — autora najpopularniejszych recenzji opatrzonych oceną wina w skali do 100 punktów.

„Wine Advocate” podaje więc świeże noty Martina dla rocznika 2014, ale w towarzystwie not starszych: „in barrel” to wynik oceny młodego trunku w beczce, a „in bottle” to ponowna ocena dojrzałego wina w butelce. Autor podaje również, że 2014 to bardzo dobry, a nawet znakomity rocznik win z Bordeaux, chociaż niezaprzeczalnie nie z tej półki co 2005, 2009 czy 2010, a także „nie sięgający ośnieżonych szczytów, jak można czasem określić 2015”.

Mimo tej surowości Martin zaznacza, że 2014 wciąż jest wart uwagi, bo sporo w nim „rozkwitło podczas tzw. élevage, jak również w butelce” — co ma sens po dodaniu, że francuskie słowo oznacza rozwijanie się wina od fermentacji do zabutelkowania. Jak twierdzi krytyk, 2014 jest w związku z tym jednym z właściwszych inwestycyjnych wyborów, bo na rynku znaleźć można sporo dobrze ocenionych win, których wartość z dużym prawdopodobieństwem wzrośnie. Najprościej byłoby więc stwierdzić: są aktywa, które mają dobre rekomendacje, a pozostają niedoszacowane — ale pytanie, co to niedoszacowanie oznacza, skoro przecież o cenie ma decydować popyt.

Niewidzialne ręka i nos

Ręka rynku nie sięga w końcu po pierwsze z brzegu, tylko kieruje się, w dużym skrócie, dostępnością i jakością. Na tej zasadzie można mówić o zauważalnej korelacji ceny z rzadkością i poziomem not bardziej wpływowych ekspertów, natomiast rzadkość w wielu przypadkach bezpośredniowiąże się z wiekiem.

Wina po prostu ubywa, bo nie jest dobrem, którego podstawową funkcją jest przynoszenie zysku, nie wspominając już o tym, że potencjał wyjątkowo długiego starzenia się mają tylko te najlepsze, a nie takie, po które biegniemy do wiecznie czynnego sklepu, jak zaskoczą nas goście. W kategorii tych dojrzewających nawet kilkadziesiąt lat, najlepiej wobec tego widać przełożenie starości na wysoką cenę, chociaż rzadko kiedy jest to czynnik działający w pojedynkę.

Tuż po publikacji ocen Neala Martina analitycy giełdy Liv-ex sporządzili wykres szeregujący poszczególne wina z 2014 rocznikaod najbardziej niedoszacowanego po najsilniej przeszacowane. Wzięli pod uwagę jakość wyrażoną w notach z „Wine Advocate”, co miało pokazać, które wino z tego rocznika może mieć na rynku wtórnym niestosowną cenę w stosunku do reszty roczników z tej samej winnicy. Model wskazuje, że niesłusznie przepłacić można pod tym względem m.in. za Petrusa, podczas gdy najbardziej niedoszacowane są Lafite Rothschild, Leoville Las Cases i Canon Gaffeliere.

Jak wynika z tych danych, korelacja między ceną a notami Martina wynosi dla wina Leoville Las Cases ponad 75 proc., a niedoszacowanie 2014 względem innych roczników ma być na poziomie 26 proc. Żeby wszystko jeszcze bardziej przemówiło do entuzjastów statystyki, wpływ obu zmiennych warto rozdzielić — i tak jak Lafite z rocznika 2014 jest niedoszacowany jak na przyznane mu punkty, tak jest wyceniony właściwie ze względu na wiek. Przybliżona cena butelki to, według Wine Searcher, około 2 tys. zł, więc jeśli już starzeć się jak wino, to jak to konkretne, bo przynajmniej można liczyć, że potrwa to trochę dłużej niż przemijający raz dwa élevage.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wino zwiększa korelacje