WinVentures płaci za wpłatomaty

Fundusz dołoży niemałe miliony na rozwój fintechowego BSS, tworzonego przez weteranów rynku bankomatów. Banki nie mówią „nie”.

Takie start-upy rynek fintech — jeden z najprężniej rozwijających się w Polsce segmentu nowych technologii — lubi najbardziej. Zamiast młodych sztubaków z przesadną pewnością siebie mamy dwóch doświadczonych menedżerów. Takich, którzy na swoim kawałku biznesu przez lata byli postaciami pierwszoplanowymi. Krzysztof Trojak, jeden z twórców rynku bankomatów w Polsce, współzałożyciel eCarda, oraz jego obecny biznesowy partner, czyli Krzysztof Gajór, przez lata prezes bankomatowego NCR w Polsce i w regionie, postanowili połączyć siły.

JESZCZE OTWARTY:
Zobacz więcej

JESZCZE OTWARTY:

WinVentures Piotra Wiśniewskiego to jeden z niewielu funduszy z KFK na rynku, który wciąż nie zamknął swojego portfela inwestycyjnego. Pomysły na kolejne ruchy? Fintech, internetowe pożyczki wzajemne, opieka medyczna, farmaceutyki i biotechnologia. Marek Wiśniewski

Od kilku lat ich BSS Poland, opierając się na unijnych grantach (5,5 mln zł), ale też inwestora — giełdowy IQ Partners, pichci po cichu rewolucję na rynku bankowych urządzeń samoobsługowych. Teraz do tego tygla dołączył fundusz WinVentures (finansowany przez giełdowy W Investments i KFK), który docelowo ma zainwestować w spółkę bankomatowców nawet 10 mln zł.

Noga na gaz

Pieniądze nowego inwestora pójdą na dokończenie i komercjalizację wspólnego systemu sieci wpłatomatów. Na początku w Polsce, bo — o dziwo — w skali Europy nie ma podobnych, niezależnych dostawców rozwiązań.

— Spółka ma już opracowane unikatowe technologie. Dzięki nowatorskiemu podejściu do świadczenia popularnych usług swoimi rozwiązaniami przyciągnęła zainteresowanie banków. Pierwsze rozwiązanie, które BSS zaproponował bankom, to dodanie do ich oferty aplikacji mobilnych systemu umożliwiającego mikropłatności (m.in. za parking, bilety komunikacji miejskiej) bez konieczności instalowania licznych aplikacji, a tylko za pośrednictwem „swojego banku” — podkreśla Piotr Wiśniewski, prezes WinVentures i W Investments. Teraz prawdziwym przełomem i komercyjnym sukcesem ma być jeszcze śmielsze włożenie nogi w uchylone bankowe wrota.

— Próbowaliśmy zidentyfikować naszych potencjalnych konkurentów na polu krajowego, wspólnego systemu do obsługi wpłatomatów. Takich, które dają klientom możliwość wpłacania pieniędzy w dowolnym wpłatomacie, a nie tylko z logo swojego banku. Okazało się, że maszyny do outsourcingu usług proponuje Euronet. My jednak podeszliśmy do zagadnienia od strony programistycznej, współdzielenia usługi, a nie sprzętu — tłumaczy Krzysztof Trojak, prezes BSS.

Masa krytyczna

— Usługa może być szczególnie interesująca dla banków pozbawionych własnej sieci wpłatomatów, a BSS zarabia w tym wypadku na prowizji od takich transakcji — mówi Piotr Wiśniewski. Okazuje się bowiem, że wbrew pełnym kolorowych kart płatniczych reklamom banków dla części biznesów papierowy pieniądz jest codziennością, dlatego banki nie mówią „nie”. W zamian za zielone światło oczekują od BSS płynnego wpasowania się w ich gąszcz procedur, m.in. dotyczących bezpieczeństwa, a to trwa i kosztuje.

— Produkt jest skończony. Pierwsze wdrożenia do banków planujemy na początek 2017 r. Jesteśmy zdeterminowani, by zbudować w Polsce masę krytyczną i udowodnić, że produkt działa, a usługa jest pożądana. Kolejnym krokiem ekspansji będzie bankowość europejska — zapewnia Krzysztof Gajór.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / WinVentures płaci za wpłatomaty