Wiosenna ofensywa

  • Marta Sieliwierstow
opublikowano: 10-04-2012, 00:00

Od marca deweloperzy wracają na budowy, a klienci intensywniej szukają mieszkań i kredytów

Powoli staje się tradycją, że wraz z wiosną pojawiają się nowe warunki kredytów hipotecznych. Normą stają się też modyfikacje bankowych ofert po wakacjach. Jednak na wzmożoną akcję promocyjną banków w tym roku wpływają również inne czynniki.

— Na wzrost aktywności banków może mieć wpływ planowane wprowadzenie pod koniec kwietnia tzw. ustawy deweloperskiej. Ma ona zdopingować kupujących do wcześniejszych zakupów. Z podobnego powodu deweloperzy wcześniej rozpoczynają budowy nowych osiedli. Ponadto wprowadzenie rekomendacji S II i utrudniony dostęp do programu Rodzina na swoim może budzić niepokój banków o wielkość portfela kredytowego — ocenia Mikołaj Fidziński z Comperia.pl.

Kuszenie marżą

Nowe oferty kredytów złotowych przygotowało w ostatnichtygodniach kilka banków. Jeszcze w lutym nową promocję przedstawił Eurobank. Klienci, którzy mają minimum 15 proc. wkładu własnego, mogą liczyć na marżę 0,99 proc. Uzyskanie takiego kredytu wiąże się z koniecznością wykupienia ubezpieczenia na życie za pośrednictwem banku. Koszt takiego ubezpieczenia to 0,036 proc. od kwoty kredytu w przypadku składki miesięcznej do 3 proc. w przypadku składki pokrywającej 5 lat. Dodatkowo bank wymaga założenia konta i regularnego przelewania na nie wynagrodzenia. Oferta ta wiąże się także z koniecznością zapłacenia 2 proc. prowizji. Poza tym w ramach promocji bank może zwrócić do 600 zł w celu pokrycia kosztów przeprowadzki.

Nowe warunki cenowe przedstawił także BGŻ. Każdemu klientowi, który założy konto osobiste i będzie regularnie je zasilał kwotą 2 tys. zł, bank proponuje marżę 1 proc. Niezbędne jest skorzystanie z karty płatniczej do konta oraz z karty kredytowej. Wymagane jest także wykupienie ubezpieczenia nieruchomości w firmie współpracującej z bankiem. Prowizja za udzielenie kredytu zależy od poziomu LTV (loan to value — kwota kredytu do wartości nieruchomości) i wynosi od 0,5 do 1,5 proc. Ciekawa może się też wydawać dodatkowa promocja w BGŻ — „Gwarancja najniższej marży”.

Jeśli znajdziemy na rynku ofertę z marżą niższą niż 1 proc., bank jest w stanie przedstawić ofertę z marżą obniżoną o 0,01 proc. w stosunku do konkurencji i z taką samą prowizją.

— Jednak, po pierwsze, warunki konkurencji muszą wynikać ze standardowych warunków cenowych, a nie z indywidulanych negocjacji. Po drugie, jako potwierdzenie otrzymania korzystniejszej marży bank wymaga przedstawienia formularza informacyjnego, który wiele banków przedstawia klientowi dopiero przy podpisywaniu umowy kredytowej — zauważa Michał Krajkowski, główny analityk Domu Kredytowego Notus. W praktyce oznacza to, że w wielu przypadkach klient będzie się mógł ubiegać o niższą marżę w BGŻ dopiero po rozpatrzeniu wniosku i sporządzeniu umowy w innym banku.

Nic za darmo

Nieco mniejsze zmiany wprowadził Kredyt Bank. W przypadku osób decydujących się na wykupienie ubezpieczenia na życie za pośrednictwem banku marża kredytu będzie niższa o 0,2 proc. Dodatkowo klient decydujący się na ubezpieczenie nieruchomości nie zapłaci prowizji za udzielenie kredytu. Nową ofertę ma również Credit Agricole. Przez 12 miesięcy nie będzie pobierał marży, uzależniając oprocentowanie tylko od poziomu stopy referencyjnej WIBOR. W kolejnych latach oprocentowanie będzie podniesione o marżę w wysokości od 0,99 do 2,50 proc. zależnie od wielkości wkładu własnego i dochodów klienta. Aby uzyskać najlepsze warunki, konieczne jest skorzystanie z ubezpieczenia na życie za pośrednictwem banku. W ostatnim czasie ofertę zmodyfikował także Bank Pocztowy, oferując marżę w wysokości 1,35 proc. i brak prowizji. Te warunki nie zależą od wartości kredytu, wkładu własnego czy dochodów kredytobiorcy. Dodatkowym warunkiem, oprócz konta z wpływem wynagrodzenia oraz karty debetowej, jest skorzystanie z ubezpieczenia na życie.

— Większość promocji kredytów hipotecznych to oferty wiązane. Klient otrzymuje niższą marżę, ale pod warunkiem zakupu karty kredytowej, ubezpieczenia czy konta osobistego. Czasem są to propozycje opłacalne, czasem mniej korzystne. Niestety, szukanie najlepszego kredytu to już nie tylko porównywanie wysokości raty czy oprocentowania rzeczywistego, ale dużo bardziej skomplikowany proces — podsumowuje Mikołaj Fidziński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwierstow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu