Z dziewięciu analityków zajmujących się Wirtualną Polską żaden nie zaleca sprzedaży czy choćby “trzymania” jej akcji (co oznacza, że potencjał wzrostu/spadku ograniczony jest do kilku procent). Siedmiu poleca za to kupno, a dwóch „akumulowanie”. Kurs spółki idealnie wpisuje się w ten obraz. Od koronawirusowego dołka z marca 2020 r. wzrósł o 78 proc. Pozwoliło to nie tylko odrobić wywołane koronawirusowym krachem straty, ale też o 17 proc. przebić poziom sprzed 12 miesięcy. Na zamknięciu ostatniej sesji 2020 r. wycena spółki była jeszcze trochę wyższa. Notowania ustanowiły swój historyczny rekord – 93 zł za walor.
Marcin Nowak z Ipopemy Securities jedną akcję Wirtualnej Polski wycenił na 100 zł w grudniu 2020 r. Większość szacunków analityków mieści się jednak w przedziale 80-95 zł za walor. Tak było też w przypadku Konrada Księżopolskiego z Haitong Banku. Tyle że zaledwie 21 stycznia 2021 r. podniósł swoją wycenę jednej akcji Wirtualnej Polski z 82,80 zł do 111,50 zł. To obecnie najwyższy pułap, implikujący zarazem 20-procentowy potencjał wzrostu względem historycznego rekordu z przełomu lat 2020/2021.

Haitong Bank zakłada, że Wirtualna Polska przedstawi dobre wyniki za IV kwartał 2020 r., z przychodami na poziomie 178 mln zł (spadek o 6 proc. r/r), ale z rekordową skorygowaną EBITDA wynoszącą 74 mln zł, co oznacza wzrost o 7 proc. r/r. Gdyby prognoza ta się sprawdziła, przy przychodach niższych o 117 mln zł, spółka osiągnęłaby w 2020 r. skorygowaną EBITDA tylko o 8 mln zł niższą od tej z przedpandemicznego roku 2019.
Wirtualna Polska raportuje raczej niespiesznie. Wyniki za IV kwartał 2019 r. przedstawiła dopiero 12 marca 2020 r. Swoją kondycję na koniec 2020 r. ujawni natomiast 30 marca.

Prezes już nie narzeka?
Według Haitong Banku, dobre wyniki końcówki roku pojawią się głównie za sprawą reklamy internetowej. W IV kwartale przychody z tego tytułu mają wzrosnąć o 16 proc. r/r, a EBITDA o 27 proc. Według wyliczeń Haitong Banku dałoby to „imponującą”, 58-procentową marżę EBITDA z tej działalności. Na reklamowy potencjał Wirtualnej Polski zwracają też uwagę inni analitycy. Tyle że jeszcze parę lat temu Jacek Świderski, prezes Wirtualnej Polski, żalił się, że gros wzrostu rynku reklamy internetowej zgarniają Google i Facebook, a polska spółka rozwijała e-commerce po to, by mimo spadku rentowności wyrażanego marżą procentową, poprawiać zyski w liczbach bezwzględnych.
- Rynek reklamy internetowej od wielu lat jest w trendzie wzrostowym i de facto każdy obecny na nim gracz raczej rośnie - jeden szybciej, inny wolniej. Google i Facebook rosły jednak tak szybko, że nawet największe pod względem liczby użytkowników podmioty lokalne miały problem, by dotrzymać im tempa. Natomiast w Wirtualnej Polsce przez ostatnie dwa lata nastąpiła wyraźna poprawa ponieważ poprawiony został wskaźnik widoczności reklam viewability ratio. Wskaźnik ten zaczął rosnąć, osiągnął wysokie poziomy nawet w skali europejskiej. Wywołało to pozytywny odzew reklamodawców i Wirtualna Polska odzyskała dynamikę. Jest beneficjentem tego, że zainwestowała w technologię, która powoduje, że reklama w Wirtualnej Polsce jest efektywniejsza na tle lokalnych konkurentów. Wydaje mi się, że sprzedaż reklam przez Wirtualną Polskę nie wzrosła kosztem Google czy Facebooka, ale kosztem mniejszych lokalnych firm, które z tej racji powinny systematycznie tracić udziały w rynku na rzecz tych największych, którzy mają wysoką bazę użytkowników, ale też technologię pozwalającą zwiększać efektywność wyświetlanych reklam – tłumaczy Konrad Księżopolski, szef działu analiz Haitong Banku.
Zbiegło się to z pandemią COVID-19, która dużą część ludzkiej aktywności przesunęła do internetu. Rynek reklamy internetowej rósł szybciej niż inne już wcześniej, ale według analityków pandemia spotęgowała napływ reklam do sieci, a więc również do Wirtualnej Polski.
- Reklama internetowa mocno zyskała na słabości segmentów reklamy zdołowanych przez obostrzenia covidowe – outdooru, reklamy kinowej, czy nawet radiowej, która również została dotknięta tym, że ludzie mniej się przemieszczają – zwraca uwagę Adrian Górniak, analityk Domu Maklerskiego BDM.
- Coraz więcej kupujemy przez internet, a takie zakupy skutkują też zwiększeniem skuteczności reklamy internetowej. W internecie istnieje możliwość zareklamowania czegoś i od razu uzyskania skutku w postaci transakcji – dodaje Dominik Niszcz, analityk Trigonu DM, który nie ma jeszcze dla Wirtualnej Polski rekomendacji z wyznaczoną ceną docelową.
Zdaniem Dominika Niszcza, możliwość powiązania reklamy z transakcjami spowoduje, że po zakończeniu pandemii nie należy spodziewać się spadku udziału rynkowego reklamy w sieci, choć dynamika przepływu nakładów do reklamy online może nieco spowolnić. W podobnym tonie wypowiadają się też Konrad Księżopolski i Adrian Górniak, zwracając uwagę, że COVID-19 tylko przyspieszył pewne trendy.
Turystyczna katastrofa
Nie tylko reklama, ale przede wszystkim handel przesunął się do sieci. Wirtualna Polska prowadzi działalność e-commerce, ale pandemia akurat mocno ją ugodziła. To pochodna tego, co i w jaki sposób spółka sprzedawała. Trzon jej segmentu e-commerce stanowiła sprzedaż wycieczek. Na dodatek choć Wirtualna Polska klasyfikuje to jako e-biznes, w dużej mierze odbywała się ona przez sieć około 350 placówek partnerskich. Ich zamknięcie nie było kosztem dla giełdowej spółki, ale przez lockdowny cały ten model biznesowy generalnie się zawalił. Mniejsze marki grupy nie zdołały tego zrekompensować. Konrad Księżopolski zwraca zresztą uwagę, że ich sytuacja jest niejednoznaczna. Analityk Haitong Banku wskazuje, że o ile SuperAuto czy ExtraDom szybko rosną, to Homebook już umiarkowanie, w TotalMoney.pl jest stabilizacja, a Domodi radzi sobie po prostu słabo.
- Jest kilka mniejszych segmentów w e-commerce, jak działalność związana z samochodami, finansami czy wyposażeniem wnętrz, które nieźle sobie radzą. Zadyszkę złapało odzieżowe Domodi, natomiast rynek jako całość mocno rośnie w segmencie odzieżowym. Także spółka jest obecna w segmentach wzrostowych, a historia pokazuje, że radzi sobie z dostosowywaniem się do zmian na rynku – dodaje Dominik Niszcz.
Mimo że wyceniana jest na ponad 2,6 mld zł, trzeba ją jednak ciągle traktować jako spółkę wzrostową. Analitycy zakładają, że po przerwie z 2020 r. Wirtualna Polska powróci w 2021 r. do wypłaty dywidendy. Ale zakładają również, że tak jak w latach ubiegłych będzie to 1 zł na akcję, a więc w stosunku do obecnej wyceny wartość symboliczna.