Wirus oswojony, czas na transformację

Materiał partnera
opublikowano: 2021-08-27 14:14
zaktualizowano: 2021-08-27 14:39

Kryzys wywołany pandemią koronawirusa i transformacja energetyczna zdominowały dyskusję inauguracyjną IV edycji gdyńskiego forum.

„Rozwój gospodarki po pandemii” – tak brzmiał tytuł debaty, która oficjalnie zainaugurowała IV edycję Forum Wizja Rozwoju w Gdyni, najważniejszej imprezy gospodarczej w północnej Polsce.

Wzięli w niej udział Marcin Chludziński, prezes zarządu KGHM Polska Miedź, Patrycja Klarecka, członek zarządu ds. sprzedaży detalicznej PKN Orlen, Tomasz Heryszek, prezes Węglokoks SA, Beata Daszyńska-Muzyczka, prezes Banku Gospodarstwa Krajowego, a dyskusję moderował Wojciech Surmacz, prezes Polskiej Agencji Prasowej.

Wbrew pandemii

Prowadzący zauważył, że choć świat dźwiga się po kryzysie, to Polska może być wzorem do naśladowania. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego mamy jedną z najniższych stóp bezrobocia w Unii Europejskiej. W lipcu wynosiła zaledwie 5,8 proc. Do tego w drugim kwartale 2021 r. nastąpiło odbicie w gospodarce: polski PKB urósł o 10,9 proc. Dla porównania – rok temu był spadek o 8,3 proc. To najwyższy wynik w historii. Firmy mają więcej zamówień, ludzie ruszyli na zakupy, w restauracjach i salach kinowych znów zrobiło się tłoczno.

To, że nasza gospodarka staje na nogach szybciej niż inne, pokazują też ostatnie prognozy Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Według analityków Polska zakończy rok 2021 z PKB wyższym o 2,2 proc. niż w 2019 r.

Wojciech Surmacz zapytał uczestników dyskusji o to, jak ich przedsiębiorstwa poradziły sobie w pandemicznym roku 2020. Marcin Chludziński przyznał, że koronawirus zmusił spółkę KGHM do uruchomienia planu awaryjnego. W marcu 2020 r. ceny miedzi zanurkowały do 4,6 tys. USD za tonę. Ostatni raz taki spadek zanotowano w 2016 r.

– Niestety, na cenę miedzi, tak jak paliwa, wpływają procesy geopolityczne, w tym pandemia. Dlatego KGHM musi być gotowy do życia gospodarczego w obfitości i niedoborze, czyli elastycznie działać z kosztami i wydobyciem. Przykładowo, renegocjowaliśmy umowy z zagranicznymi klientami. Dzięki temu udało się zacisnąć pasa – wyjaśniał Marcin Chludziński.

Równolegle spółka pomagała w walce z COVID-19, m.in. budowała szpitale tymczasowe, organizowała łóżka dla zakażonych, sprowadzała kombinezony, przyłbice i rękawiczki dla medyków.

Prezes Chludziński podkreślał, że zarówno KGHM, jak i polska gospodarka wyszły z pandemii obronną ręką.

– Wiosną 2020 r. nikt nie znał skali zjawiska. Co więcej, dyskusję zdominowali sceptycy. A jednak znów jesteśmy dynamicznym rynkiem, z niskim bezrobociem i perspektywą wysokiego wzrostu – mówił.

Wojciech Surmacz przywołał przykład kopalni Sierra Gorda na pustyni Atacama w Chile, największej zagranicznej inwestycji polskiej korporacji. Inwestycja przez lata przynosiła straty. Sytuacja odwróciła się jesienią 2020 r., kiedy ceny miedzi podskoczyły – i to jak! – do 9,3 tys. USD za tonę. Zysk grupy KGHM wzrośnie z tego powodu w drugim kwartale o 1,7 mld zł i będzie najwyższy od dziewięciu lat.

– Ten projekt spędzał mi sen z powiek – mówił o chilijskiej kopalni Marcin Chludziński. –Teraz staje się aktywem, wreszcie przynosi pieniądze. Do tej pory zainkasowaliśmy pół miliarda złotych. I to nie koniec, czekamy na następne duże kwoty – dodał.

– Czy za poprawą wyników stoi przede wszystkim koniunktura na rynku? – dopytywał Wojciech Surmacz.

– Nie do końca. Złożyła się na to ciężka praca wielu ludzi, żeby dojść do tego momentu. Chodzi o dyscyplinę kosztową, remonty, inwestycje i optymalizację aktywów produkcyjnych – wyjaśniał prezes KGHM.

Podkreślił: – Nasz koncern pięknie się rozwija. W tej chwili jesteśmy siódmą firmą wydobywczą na świecie. Kiedy konkurencja przeceniała swoje usługi, my z nawiązką zrealizowaliśmy nasze plany produkcyjne.

Dlatego szef KGHM patrzy w przyszłość z optymizmem.

– W tej chwili mamy tzw. run na surowce. Otwiera to przed nami ogromne szanse, ale trzeba budować zasoby i transformować się energetycznie, bo takie są wymogi regulacyjne – wyjaśniał.

Energetyczne przemiany

Uczestnicy panelu poruszyli także jeden z najbardziej aktualnych tematów: koncepcji Europejskiego Zielonego Ładu, czyli osiągnięcia przez państwa UE neutralności klimatycznej do 2050 r. (z pośrednim celem redukcji emisji gazów cieplarnianych o 55 proc. w 2030 r.). Zyskają ci, którzy potrafią temat energetyki powiązać z ekologią, nową technologią, innowacjami.

– Za sprawą pandemii z dnia na dzień spadł popyt na energię i paliwa płynne. To była jedna z przesłanek do zmiany naszego modelu działania – przyznała Patrycja Klarecka, wiceprezes PKN Orlen.

Zaznaczyła, że nie tylko unijne regulacje wymuszają ograniczenie emisji CO2.

– To również zwykli ludzie wywierają presję na producentów, bo widzą, że zmiany klimatu przychodzą szybciej, niż przypuszczaliśmy. Już to lato przyniosło nam powodzie, huragany i pożary – wyjaśniała Patrycja Klarecka.

Do tego inwestorzy coraz krytyczniej podchodzą do tzw. czarnej energii. Koszty jej finansowania są coraz wyższe, za to coraz tańsze stają się technologie związane z niskoemisyjnością, w tym panele fotowoltaiczne i siłownie wiatrowe.

Orlen jako pierwsza firma w tej części Europy ogłosił strategię dekarbonizacji, która zakłada obniżenie emisji o 20 proc. do 2030 r. Koncern zamierza osiągnąć poziom 2,5 GW mocy ze źródeł odnawialnych. 1,7 GW zapewnią morskie farmy wiatrowe, pozostałą zaś moc źródła lądowe, czyli elektrownie wiatrowe i fotowoltaika.

– To są ambitne cele, 60 konkretnych inicjatyw, na które pójdzie ponad 25 mld zł – zaznaczyła Patrycja Klarecka.

– Wszyscy na tym skorzystamy – dodała Beata Daszyńska-Muzyczka i przypomniała, że inwestycje publiczne pociągają za sobą inwestycje prywatne.

Nowa generacja paliw

O transformacji energetycznej wspomniał także Marcin Chludziński. KGHM przychylnym okiem patrzy na wodór, małe elektrownie jądrowe i pompy ciepła, które mogą zmniejszyć emisję dwutlenku węgla. Niewykluczone, że koncern za jakiś czas wdroży część rozwiązań. W maju bowiem otrzymał dwie koncesje poszukiwawcze na terenie województwa lubelskiego. Może to być największe złoże w Europie. Jednak ewentualne kopalnie, które tutaj powstaną, będą zupełnie innego typu.

– To będą kopalnie zeroemisyjne z nową techniką wydobycia – podkreślił Chludziński i dodał, że jest jeszcze wiele obszarów, które jego firma analizuje pod kątem dostosowania do nowych wytycznych. A nie jest to łatwe zadanie w tak potężnej organizacji jak KGHM.

W podobnym tonie wypowiadał się Tomasz Heryszek, prezes Węglokoksu. Spółka w ciągu kilkunastu lat wprowadzi w swoich elektrowniach oraz hutach paliwa gazowe.

– Czeka nas spory wysiłek, żeby odejść od węgla. Co więcej, gaz nie jest paliwem docelowym, dlatego wyczekujemy strategii wodorowej, którą chce przyjąć rząd – przyznał Tomasz Heryszek i wyjawił, że w związku z dekarbonizacją spółka wkrótce zmieni swoją nazwę.

Tomasz Heryszek przytoczył liczby, które świadczą o tym, że Polskę czeka trudne zadanie – około 75 proc. energii produkujemy z węgla, udział OZE zbliża się dopiero pomału do 15 proc. To przepaść w porównaniu z Niemcami, gdzie już prawie połowa energii pochodzi ze źródeł odnawialnych. To ma przełożenie na ceny prądu.

Paradoksalnie, szansa na skok technologiczny pojawiła się z pandemią. Większość państwowych koncernów głośno zapowiada zmiany. Chce coraz mocniej zasilać się odnawialnymi źródłami energii, wykorzystywać nowatorskie pompy ciepła, przetwarzać ciepło odpadowe z zakładów przemysłowych czy odzyskiwać energię cieplną ze ścieków komunalnych.

– Mamy asumpt do rozwoju na miarę XXII wieku – prorokował prezes Węglokoksu.

Zauważył jednak, że Unia Europejska jest osamotniona w swoich działaniach.

– Reszta świata niespecjalnie przejmuje się dekarbonizacją. Chiny, Indie, USA, Wietnam i Rosja – tam wydobywa się więcej węgla niż przed pandemią – mówił Tomasz Heryszek.

A jak przekonać do zmian zwykłego Kowalskiego?

– Nie da się przejść do nowej rzeczywistości bez zmiany naszych nawyków. Kierowcy też poniosą koszty dekarbonizacji, ponieważ zdrożeje paliwo. To olbrzymie wyzwanie dla całego sektora. Z jednej strony trzeba będzie pracować nad technologiami, które umożliwiają mniejszą konsumpcję paliw. Z drugiej niezwykle istotne będą zachęty ze strony państwa, np. dotacje do samochodów elektrycznych lub wodorowych – podkreśliła Patrycja Klarecka.