Według prognoz MFW, wzrost gospodarczy Japonii ma wynieść w tym roku 1,7 proc. Bodźcem pobudzającym gospodarkę są japońskie koncerny, które odbudowały produkcję po ubiegłorocznym trzęsieniu ziemi. Sprzedaż detaliczna wzrosła w ciągu roku o 1,9 proc. Przywrócono też państwowe dotacje do nowych samochodów.
— Ceny na rynkach są niskie, a wydatki na inwestycje publiczne wzrosną w ciągu najbliższych kilku lat — prognozuje Shogo Maeda, dyrektor ds. akcji japońskich w Schroders IM.
W ubiegłym roku Japonia musiała się zmierzyć z trzęsieniem ziemi i tsunami, które spowodowały awarię elektrowni atomowej w Fukushimie. Potem powodzie w Tajlandii zachwiały łańcuchem dostaw i zakłóciły produkcję samochodów oraz sprzętu elektronicznego. W ostatnim kwartale zeszłego roku gospodarka skurczyła się o 2,3 proc. Pojawił się też deficyt w handlu zagranicznym — po raz pierwszy od 30 lat import był większy od eksportu.
W ślad za rynkami
Po ubiegłorocznych turbulencjach japoński parkiet zaczął odrabiać straty. Indeks Nikkei wzrósł od początku roku o 13,9 proc., a Topix o 14,5 proc. Znalazło to swoje odzwierciedlenie w wynikach funduszy akcji japońskich.
TFI oferują dwa fundusze inwestujące na tokijskiej giełdzie. ING Japonia oraz PKO Akcji Rynku Japońskiego zarobiły po ponad 14 proc. Pierwszy jest funduszem funduszy (min. 70 proc. aktywów lokuje w tytuły uczestnictwa funduszu ING (L) Japan). Drugi, min. 60 proc. portfela inwestuje w akcje spółek japońskich lub w tytuły uczestnictwa innych funduszy inwestujących w tym regionie.
— Największe pozycje w portfelu funduszu źródłowego to Toyota, Hitachi, Mitsubishi, Honda i Nikon, które dużą część swoich przychodów realizują poza Japonią. Dlatego, gdy poprawiają się perspektywy dla światowej gospodarki, ma to odzwierciedlenie w wycenach tych spółek — mówi Marcin Iwuć z ING TFI.
Z oferty zagranicznych instytucji liderem jest fundusz Schroder ISF Japanese Large Cap A1, wyceniany w jenach, który zarobił od początku roku 14,3 proc.
Na koniec grudnia w jego portfelu przeważały walory z sektora przemysłowego (25,2 proc.) i finansowego (23,4 proc.). Trzy największe pozycje to Itochu, Sumitomo Mitsui Financial i T&D.
Najlepsze już było
Perspektywy japońskiej giełdy w najbliższych miesiącach zależeć będą od rozwoju sytuacji na świecie. Nadal bowiem utrzymują się obawy o otoczenie makroekonomiczne, m.in. o jena, energię jądrową i gospodarkę światową.
— Japonia zmaga się z problemem starzenia się społeczeństwa, deflacją, spadkiem konkurencyjności gospodarki na skutek silnego jena. Wiele japońskich firm traci swoją pozycję na świecie na rzecz innowacyjnych producentów z Korei Południowej i Chin. Kontynuacja tego niekorzystnego trendu jest jednym z głównych zagrożeń dla japońskiej gospodarki — mówi Marek Buczak, dyrektor ds. rynków zagranicznych w Quercus TFI.
Jego zdaniem, inwestycje w japońskie spółki mają sens, jeśli wierzy się w ich ekspansję na rynku globalnym, a szczególnie w Azji.
— Ostatnie informacje o problemach takich potentatów, jak Sony, Panasonic czy Toyota, którym coraz trudniej konkuruje się z koreańskimi Samsungiem, LG czy Hyundaiem, sprawiają, że należałoby poważnie zastanowić się, czy takie inwestycje długoterminowo nie są zbyt ryzykowne — uprzedza Marek Buczak.