Wiśniowski otwiera bramy miliardowi

Nowosądecki biznes idzie szeroko w Europę, nie szczędząc nakładów na marketing i design. W tym roku urośnie o 30 proc.

Ponad 50 mln zł — tyle wart jest 8-osobowy odrzutowiec, którego sprzedażą od kilku dni chwali się Bombardier, kanadyjski potentat rynku samolotów dla biznesu. Okazuje się, że kupił go Wiśniowski, nowosądecki producent bram, drzwi, okien i ogrodzeń. Szef spółki, Andrzej Wiśniowski, nie zrobił tego jednak z rozrzutności czy pasji latania. Biznesmen od ponad dwóch lat ma już śmigłowiec AugustaWestland. Okazało się, że przy skali rozwoju największego producenta bram i ogrodzeń w regionie śmigłowiec to za mało.

POKUSA I WYZWANIE:
Zobacz więcej

POKUSA I WYZWANIE:

Andrzej Wiśniowski co kwartał przekonuje się, że w Europie może jeszcze wiele zwojować. Polski rynek jest za ciasny, choć mniej wymagający. Z konkurentem w Niemczech czy Włoszech wygrywa się trudno, ale każde zwycięstwo oznacza marże liczone w euro. Tomasz Pikuła

— Tylko w zeszłym roku wystawialiśmy się na 20 targach międzynarodowych, teraz znów jestem za granicą w interesach. Stąd pomysł na mały, szybki samolot o europejskim zasięgu lotu — mówi Andrzej Wiśniowski.

W tym roku targów będzie co najmniej tyle samo. Warto w nich uczestniczyć, bo pielgrzymowanie przynosi wymierne efekty finansowe. Produkty Wiśniowskiego zaczęły zalewać Europę.

Magia procentów

Jeszcze dwa lata temu Andrzej Wiśniowski mówił o szalenie ambitnym planie trzykrotnego wzrostu do poziomu 1 mld przychodów do 2016 r. i wysyłki 70 proc. produkcji na eksport. Już teraz wiadomo, że plan na miliard będzie aktualny co najmniej o kilka kwartałów dłużej niż w hurraoptymistycznym wariancie.

— Zeszły rok zamknęliśmy wzrostem obrotu o 27 proc., wzrost zysku był proporcjonalny. W tym roku i w kolejnym znów planujemy dynamikę w okolicy 30 proc. — zapowiada Andrzej Wiśniowski.

Nowosądecka spółka niechętnie chwali się danymi finansowymi. Według informacji „PB”, w 2012 r. cała grupa wypracowała 350 mln zł przychodów, a zarobiła 20 mln zł netto. Jak wyliczyliśmy, jej przychody w 2013 r. wyniosły blisko 445 mln zł, a przed rokiem sięgnęły 550 mln zł. Inwestycje pochłonęły kilkadziesiąt milionów złotych, zysk przekroczył 30 mln zł.

Odwaga na pokładzie

— Na zarabianie przyjdzie jeszcze czas. Na razie wszystko staramy się inwestować — powtarza Andrzej Wiśniowski. W ostatnich kwartałach spółka inwestowała nie tylko w hale produkcyjne i technologię, ale także wzornictwo i marketing, by równać do najlepszych firm z Niemiec, Francji czy Włoch i przebijać się w gąszczu tamtejszych producentów.

— Marka Wiśniowski jest bardzo aktywna na rynkach całej Europy. Tu jest źródło największego wzrostu — tłumaczy Andrzej Wiśniowski, który inwestuje także lokalnie, m.in. w budowę domów i hoteli w okolicach Nowego Sącza.

— Wierzę w jego miliard. Trzeba odwagi, by inwestować tak szeroko — mówi Kazimierz Pazgan, właściciel Konspolu, również z Nowego Sącza. Miliard pojawi się w księgach finansowych spółki zapewne w 2017 r. Zakładane 30-procentowe zwyżki sprzedaży oznaczają ponad 700 mln z przychodów w tym roku i ponad 900 mln zł w przyszłym. Wówczas do powietrznej floty Andrzeja Wiśniowskiego może doszlusować kolejny statek — o zasięgu interkontynentalnym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Wiśniowski otwiera bramy miliardowi