Wizerunkowe rezerwy widzę przeogromne

opublikowano: 19-08-2013, 00:00

Adam Góral, prezes Asseco Poland, uważa, że w dwie dekady nie da się przebić niemieckiej renomy.

Patrząc na nazwę i strategię pana firmy, można odnieść wrażenie, że z jej pochodzenia nie czyni pan atutu. Made in Poland ciąży? Adam Góral, prezes Asseco Poland: Niech pan spojrzy na to, gdzie jest centrala firmy, kto nią kieruje. Każdy w branży wie, że Asseco jest z Rzeszowa, z Polski. Nazwa wzięła się z połączenia nazw Comp Rzeszów i słowackiego Assetu. Chciałem mieć dobry start i wyróżnić partnerów z południa. Pochodzenie Asseco jest atutem w krajach, które są na wcześniejszym etapie rozwoju niż Polska. Tam docenia się to, co osiągnęliśmy. Na Zachodzie dostrzegają nasz talent, pracowitość, ale jednocześnie nie widzi się Polski jako źródła innowacji.

Innowacja jawi się jako słowo klucz nie tylko w branży informatycznej. Jest jeszcze w biznesie miejsce na tradycję?

W przypadku usług finansowych długa historia może być dodatkową zaletą i równocześnie czynnikiem przewagi konkurencyjnej. Na pewno dla klientów takich firm, jak PZU czy PKO BP, historia i tradycja jest bardzo istotna. Z drugiej strony, GetinBank, wchodząc na dojrzały rynek bankowy, nie mógł stawiać na tradycję, więc naturalnie koncentrował się na swojej innowacyjności. W dzisiejszym świecie technologii każda firma musi inwestować w innowacje, bo sama tradycja na rynku absolutnie nie wystarczy. Konkurencja jest zaledwie dwa kliki myszką dalej.

Czy jest możliwe, aby to polskie firmy były te dwa kliki dalej? Wykreowanie polskiej marki na wzór niemieckiej jakości?

Niemieckie firmy pracowały na swoją renomę przez wiele lat, a my nie mieliśmy takich możliwości i tak długiej historii przedsiębiorczości. Dlatego wciąż musimy pracować nad naszym wizerunkiem i odpowiednim skojarzeniem „made in Poland”. W branży informatycznej czasami słyszę o jakości „polskiego programisty”, ale to jeszcze za mało, żeby to skojarzenie było utożsamiane z tworzonymi przez Polaków produktami i firmami,mającymi rozpoznawalną markę na świecie.

Są kraje, w których wciąż pytają pana o białe niedźwiedzie na rynku w Rzeszowie?

Gdy kupowaliśmy firmę w Hiszpanii, to nieufność miejscowych była przeogromna. Tamtejsi prawnicy zastanawiali się wprost, czy my zapłacimy po podpisaniu umowy. Nie rozumieli, że dla publicznej, wielkiej spółki z Polski taki ruch w ogóle nie wchodzi w grę. Takie podejście Hiszpanów uraziło moją dumę jako Polaka, wiem, że nasz kraj jest w innym miejscu, niż ludzie Zachodu go widzą.

Czyżby tu było pole do popisu dla m.in. rządowych marketingowców?

Na pewno nasz rząd musi się zastanowić, co robić w tym temacie i jakimi ludźmi się wesprzeć. Mamy wielkie wizerunkowe rezerwy, nasz kraj może być pokazywany także jako miejsce wyjątkowych osiągnięć biznesowych. Przeciętny Europejczyk wciąż nie dostrzega tego, że dogoniliśmy świat.

Adam Góral

Twórca i szef grupy Asseco, największej firmy IT w Polsce. Ukończył Akademię Ekonomiczną w Krakowie na kierunku cybernetyka ekonomiczna i informatyka. W 1988 r. powrócił z USA i z bratem założył firmę produkującą keczup. W 1991 r. otworzył oddział warszawskiej firmy Comp, która w 1995 r. przekształciła się w COMP Rzeszów. W 2004 r. po przejęciu słowackiej Asset Soft firma zmieniła nazwę na Asseco Poland. W 2007 r. połączyła się z Softbankiem, a rok później przejęła Prokom Software. Następnie dzięki licznym przejęciom wyrosła na lidera w regionie. Angażuje się w życie publiczne — jest współzałożycielem Wyższej Szkoły Zarządzania w Rzeszowie oraz Podkarpackiego Klubu Biznesu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu