19 listopada walne ma dać zielone światło dla najważniejszej inwestycji za 270 mln zł. Trzeba się spieszyć, bo konkurencja nie śpi.
Police przygotowują się do realizacji obietnic złożonych inwestorom giełdowym. Zarząd wystąpił do walnego o zgodę na rozbudowę instalacji produkcji bieli tytanowej wykorzystywanej w przemyśle farb i lakierów. 19 listopada akcjonariusze — w tym największy z nich, skarb państwa — mają podjąć uchwałę w tej sprawie.
Strategiczny cel
Przed lipcowym debiutem zakłady zapowiadały, że zwiększenie produkcji bieli tytanowej to priorytetowa inwestycja, więc przeznaczą na nią 54 proc. środków z emisji. Na giełdzie Police zarobiły 154,5 mln zł. Cały program inwestycyjny zakładów na trzy lata ma wartość 540 mln zł. Sama rozbudowa wytwórni ma pochłonąć aż 270 mln zł.
— 65 proc. tej kwoty będzie pochodzić z kredytu inwestycyjnego, pozostałą część dołożymy z własnych środków, w tym zdobytych na giełdzie — mówi Mirosław Bachórski, prezes Polic.
Police produkują obecnie 40 tys. ton bieli tytanowej rocznie. Inwestycja pozwoli im wytwarzać 65 tys. ton. Taka wielkość — zdaniem zarządu — uplasuje spółkę w gronie największych producentów bieli w Europie. Instalacja ruszy pod koniec 2008 r., a projekt zrealizuje inna giełdowa firma — Prochem. Czy rynek przygotowany jest na dodatkową ilość bieli tytanowej?
— Police proponują obecnie konkurencyjną cenę. Jeżeli po zakończeniu inwestycji nie podniosą jej powyżej cen światowych, to nie będą miały kłopotu ze sprzedażą — ocenia Mirosław Stachowicz, prezes ICI Polska, producenta m.in. farby Dulux.
Policom po piętach depcze jednak niemiecka firma RSJ Erste, która posiada na Ukrainie spółkę Krymski Tytan, także produkującą biel tytanową. Jej przedstawiciele twierdzą, że ma ona 12-15-proc. udział w naszym rynku. Daleko im do Polic, które mają 40 proc. Ukraińska biel jest jednak tańsza.
Nie tak miało być
RSJ Erste zamierzała kupić akcje Polic, należące do skarbu państwa. Była zainteresowana pakietem 51 proc. (podobnie jak giełdowy Ciech). Obaj potencjalni inwestorzy zmuszeni byli jednak kupić walory na giełdzie. Prezes Bachórski twierdzi, że w ich rękach znalazły się pakiety akcji mniejsze niż 5 proc.