Władca waży korzyści i straty

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2013-09-19 00:00

Unijny szczyt partnerstwa wschodniego w Wilnie zbliża się szybkimi krokami (28-29 listopada), ale prawdopodobieństwo podpisania gotowego układu stowarzyszeniowego Unii Europejskiej z Ukrainą się nie zwiększa.

Patowa sytuacja wywołuje nerwowość w Brukseli i Strasburgu, zwłaszcza wśród eurodeputowanych polskich. Program partnerstwa, obejmujący Ukrainę, Białoruś, Mołdawię, Gruzję, Armenię i Azerbejdżan, jest przecież największym osiągnięciem Polski na forum UE. W jego uruchomieniu naszym partnerem była Szwecja.

Dlatego każdy pozytywny sygnał z Kijowa jest dla UE na wagę złota. Wczoraj taki nadszedł, rząd Ukrainy jednomyślnie zatwierdził tekst umowy stowarzyszeniowej. Była to zwyczajna formalność, ale wywołała od razu euforię, choćby w wypowiedziach ambasadora UE na Ukrainie, którym jest polski dyplomata Jan Tombiński. Tekst szczegółowej umowy ma 263 strony, Ukraina zobowiązuje się m.in. do przystosowania prawa do rozwiązań unijnych. Ma to kapitalne znaczenie dla wymiany handlowej i w ogóle gospodarki, jako że prawne otoczenie biznesu na Ukrainie w niektórych przepisach przedsiębiorców na przykład z Polski szokuje. Odrębnym zagadnieniem jest oczywiście praktyka…

Rada Najwyższa Ukrainy obecnie nadrabia zaległości i pod ciśnieniem czasu pracuje nad brakującymi ustawami. Ale strony umowy i tak doskonale wiedzą, że absolutnie koniecznym warunkiem podpisania jest wypuszczenie z więzienia byłej premier Julii Tymoszenko, przynajmniej na zagraniczne leczenie. Niepodzielny władca, prezydent Wiktor Janukowycz, milczy, ważąc korzyści — na jednej szali historyczny zwrot ku Europie i zdystansowanie się od Rosji, a na drugiej natychmiastowe stworzenie przez niepokorną Julię na emigracji potężnego ośrodka opozycyjnego. I może tak ważyć aż do samego szczytu w Wilnie…