
W okresie kwiecień-czerwiec na poziomie netto indyjska firma straciła 44,5 mld rupii (598 mln USD), podczas gdy mediana prognoz analityków mówiła o deficycie na poziomie 21 mld rupii. Najgorsza prognoza mówiła o „zaledwie” 34,2 mld rupii.
Dodatkowym czynnikiem negatywnie przekładającym się na wyniki wypracowane przez największy indyjski koncern motoryzacyjny była też inflacja cen surowców. Związane z nimi koszty wzrosły niemal czterokrotnie w ujęciu rocznym osiągając pułap 373,1 mld rupii.
Z kolei marka JLR odnotowała w II kwartale kalendarzowym stratę brutto rzędu 110 mln GBP (152 mln USD) przy przychodach o wartości 4,97 mld GBP. Warto podkreślić, że w Chinach na największym rynku samochodowym na świecie sprzedaż JLR zwiększyła się o 14 proc. Tata podkreśla, że popyt na auta JLR jest bardzo silny, zaś portfel zamówień opiewa obecnie na ponad 110 tys. sztuk. W bieżącym kwartale zakładana jest sprzedaż rzędu 65 tys. pojazdów, o blisko połowę mniej niż zakładano. Rezultaty mogłyby być lepsze gdyby nie braki specjalistycznych urządzeń elektronicznych. Zmusiły one m.in. do czasowego wstrzymania produkcji w zakładach Castle Bromwich i Halewood.
W tym kwartale JLR spodziewa się ujemnej marży zysku przed opodatkowaniem z wolnym odpływem gotówki w wysokości poniżej 1 mld GBP. Oczekuje, że sytuacja z chipami poprawi się w drugiej połowie roku obrotowego.