Właściciele punktów ksero są bezradni

Albert Stawiszyński
16-10-2003, 00:00

Większość właścicieli punktów ksero nie jest w stanie zgodnie z prawem uiścić opłaty z tytułu praw autorskich.

Rozporządzenie ministra kultury, które dokładnie określało wysokość opłat ponoszonych przez właścicieli punktów ksero, weszło w życie w sierpniu. Przedsiębiorcy mieli bardzo niewiele czasu na uiszczenie zaległych opłat za I i II kwartał. O sprawie pisaliśmy szeroko w „Pulsie Biznesu”. Poprosiliśmy prof. Andrzeja Zolla, rzecznika praw obywatelskich, o interwencję i ewentualne skierowanie sprawy do Trybunału Konstytucyjnego. Prawnicy z biura rzecznika analizują nasz wniosek, tymczasem przedsiębiorcy alarmują, że nie są w stanie wywiązać się z obowiązku.

Aby wyliczyć dokładnie wysokość zaległej opłaty, punkty ksero musiałyby od początku roku prowadzić ewidencję, która pozwoliłaby ustalić, jaką część kopiowanych materiałów stanowiły utwory. Od tego bowiem zależy wysokość opłaty.

— W praktyce precyzyjne obliczenie opłaty za zaległe miesiące jest niemożliwe. Większość punktów ksero nie prowadziła od początku roku żadnej ewidencji dotyczącej ilości kopiowanych utworów. Brak tych danych uniemożliwia wyliczenie opłaty za zaległe miesiące — podkreśla Paweł Grot, właściciel warszawskiego punktu kserograficznego.

Podobnie twierdzą inni przedsiębiorcy.

— W moim punkcie w każdym miesiącu kopiuje się inne materiały. Nie jestem wstanie wskazać ile np. stron z książek skopiowałem w styczniu. Od początku września prowadzimy już taką ewidencję —mówi pragnący zachować anonimowość właściciel punktu ksero w Katowicach.

Nie ustają głosy krytyczne dotyczące samego wprowadzenia opłaty.

— To istny absurd, głównie z uwagi na fakt, iż opłata autorska nie obejmuje tylko punktów kserograficznych. Przecież płacą ją także producenci i importerzy np. kserokopiarek, papieru kserograficznego — skarży się Adam Richta, właściciel firmy Polibiuro z Sosnowca.

Jakość przepisów i sposób ich wprowadzenia — to jedno, ale trzeba pamiętać i o drugiej stronie medalu. Prof. Jan Błeszyński, specjalista zajmujący się prawem autorskim, podkreśla, że twórcom i wydawcom należy się rekompensata za powielanie ich dzieł.

— Służy temu wprowadzony od 1 stycznia przepis nakładający opłaty. Gdy zaczął obowiązywać, należało to uwzględnić w swoich planach. Przedsiębiorcy, którzy prowadzą punkty ksero, z reguły wiedzą, jakie materiały się u nich kopiuje. Przykładowo punkt przy uniwersytecie będzie na pewno kserował ponad 75 proc. utworów spośród wszystkich materiałów i w konsekwencji poniesie opłatę wysokości 3 proc. Oczywiście, jeśli w praktyce te przepisy będą powodować poważne trudności, należy je zmienić — zastrzega prof. Jan Błeszyński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Albert Stawiszyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Właściciele punktów ksero są bezradni