Do skutecznej promocji generalnie potrzebne są pieniądze, ale dobre pomysły nie mają swojej ceny.
Solange Olszewska
wiceprezes ds. obsługi klienta i promocji Solaris Bus & Coach
Solaris jest stosunkowo niewielką firmą, nie możemy pozwolić sobie na duże wydatki na reklamę. Dlatego postanowiliśmy połączyć technologię z symbolami, które wyzwalają w kliencie pozytywne emocje. Takie jest nasze logo — jamniczek Poldi, które umieszczamy na naszych niskopodłogowych autobusach. W Europie postrzegają nas jako sympatyczną polską firmę produkującą krążowniki szos.
Przemysław Grodzki
menedżer ds. komunikacji marketingowej w Amice
Swoją pozycję na rynkach unijnych budujemy, wykorzystując w Niemczech głównie markę Premiere, natomiast w państwach skandynawskich poprzez wysoko pozycjonowaną markę Gram. Do tego dochodzi jeszcze Hansa, obecna od lat w krajach Europy Środkowej i Wschodniej. Stopniowo poza obszar Polski wykracza również Amica, obecna m.in. na rynkach niemieckim, czeskim i słowackim
Roman Rojek
prezes grupy Atlas
Do stworzenia silnej marki — zarówno na rynku lokalnym, jak i globalnym — potrzebne są trzy czynniki: pieniądze, pieniądze oraz pieniądze.
Nie wystarczy samo hasło promocyjne, choćby brzmiało „Wódka, kiełbasa i kleje Atlasa”. Odpowiedź na pytanie o nowe rynki sprowadza się do kosztów. W Europie, aby zdobyć mocną pozycję, trzeba kogoś wyeliminować. Dlatego Atlas wybrał Wschód. Tam można znaleźć wolne półki i — jak w naszym przypadku — wprowadzić nowe technologie.