Wody La Manche zaleją polski transport

opublikowano: 22-08-2019, 22:00

Wygląda na to, że na twardym brexicie nie skorzysta nikt, za to wszyscy stracą. Jednymi z tych, którzy mogą ucierpieć najbardziej, są polscy przewoźnicy

138 mln GBP ma kosztować kampania informacyjna, która ma pomóc przedsiębiorcom przygotować się na perturbacje wywołane twardym brexitem. „Daily Telegraph” określił tę akcję jako największe tego typu działanie od czasów II wojny światowej. Dodatkowo brytyjski rząd ma przeznaczyć 4,2 mld GBP na zwiększenie liczby funkcjonariuszy straży granicznej i służby celnej, a także na wsparcie właścicieli firm, które mogą ucierpieć na bezumownym wyjściu z UE.

Pomijając wszelkie wskaźniki, prognozy i analizy, brexit bez umowy
z unijnym legislatorem już nie jest zjawiskiem, ale procesem, który na siedem
tygodni przed świętami Bożego Narodzenia i na cztery tygodnie przed Black
Friday wywróci do góry nogami dotychczasowy porządek w handlu na linii Wielka
Brytania — kraje UE.
Zobacz więcej

DO GÓRY NOGAMI:

Pomijając wszelkie wskaźniki, prognozy i analizy, brexit bez umowy z unijnym legislatorem już nie jest zjawiskiem, ale procesem, który na siedem tygodni przed świętami Bożego Narodzenia i na cztery tygodnie przed Black Friday wywróci do góry nogami dotychczasowy porządek w handlu na linii Wielka Brytania — kraje UE. Fot. Bloomberg

Czy to wystarczy, by uniknąć transportowego chaosu? Najnowszy raport Institute of Government podkreśla, że obecny szef rządu w Westminsterze nie musi pytać posłów o zgodę, jeśli podejmie decyzję, by nie było porozumienia z UE. Czy przedsiębiorcy są na to przygotowani? W lutym 2029 r. „The Economist” pisał, że tylko 17,6 proc. niemieckich firm deklarowało dobre przygotowanie na wypadek brexitu, a 77 proc. wierzyło, że to ich nie dotyczy.

Natomiast „The Local” wskazywał, że 32,7 proc. szwedzkich biznesmenów było wówczas gotowych na wyjście Wielkiej Brytanii z UE, natomiast 48 proc. nie zaczęło żadnych przygotowań. Natomiast francuska organizacja ME DEF w 2018 r. podawała, że jedna trzecia jej członków — przedstawicieli firm — wierzyła, że brexit po prostu się nie wydarzy.

Polskie ryzyko

— W naszym badaniu 70 proc. respondentów ocenia brexit jako negatywne lub zdecydowanie negatywne zjawisko. Blisko 30 proc. przedstawicieli sektora transportu drogowego przyznaje również, że planuje wycofać część taboru z krajów Zjednoczonego Królestwa, a 40 proc. aktywnie poszukuje zleceń w innych miejscach Europy — mówi Bartosz Najman, wiceprezes Inelo i Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców (OCRK).

Dodaje, że dla polskiej branży transportowej brexit oznacza większe ryzyko, m.in. spadku liczby zleceń czy rentowności kontraktów, niż w przypadku innych sektorów gospodarki.

— Dla transportowców to szereg nowych i restrykcyjnych uregulowań prawnych, które z dnia na dzień mogą stać się znacznym ograniczeniem działań biznesowych. Tym bardziej że według danych rynkowychpolskie ciężarówki stanowią ponad 20 proc. w ogólnym obrocie przewiezionych towarów między Europą a Wielką Brytanią. Ponadto przewozy z lub do Anglii realizowane przez firmy transportowe z Polski to blisko milion kursów rocznie. Zmienią się na pewno warunki prowadzenia działalności na terenie Zjednoczonego Królestwa. Nie zmieni się jednak liczba i wartość transportowanych tam towarów — podkreśla Bartosz Najman.

Wielbłąd i igła

Według analityków PwC wartość towarów importowanych przez Wielką Brytanię to 650 mld GBP, z czego 53 proc. pochodzi z innych krajów UE. Wątpliwe jest, że w przypadku brexitu któraś z tych wartości radykalnie się zmniejszy. Department for Transport UK podaje, że aż 3,5 mln dóbr zostało przewiezionych transportem samochodowym między Zjednoczonym Królestwem a Europą w 2017 r. Po brexicie sytuacja na granicach może zatem przypominać przeciskanie wielbłąda przez igielne ucho.

— Porozumienie handlowe bez barier było budowane między Wielką Brytanią a UE przez ostatnie 40 lat, m.in. poprzez integrację zasad i procesów tworzenia wspólnego rynku. Obecnie przewidywania komentatorów OECD [Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju — red.] są takie, że — z uwagi na brak swobody przepływu towarów, skomplikowane regulacje i wymagania dotyczące zawierania kontraktów — nowe procedury administracyjne oraz inne opóźnienia mogą spowodować wzrost kosztów dóbr importowanych przewożonych na Wyspy na poziomie 2 do 24 proc. Wydaje się, że na brexicie nie skorzysta dosłownie nikt, a jego skutki będą odczuwalne dla gospodarek państw europejskich i samej Unii przez wiele lat — uważa Łukasz Włoch, główny ekspert OCRK.

IMF, World Economic Outlook podkreśla, że wyjście Wielkiej Brytanii z Europy wspólnotowej odciśnie się mocno na brytyjskim PKB. Szacuje się, że w pierwszym roku po secesji odnotuje on spadek o 1,4 proc., w drugim roku o 0,8 proc. Analogicznie odczuje to PKB UE — w 2020 r. spadnie o 0,2 proc., a w kolejnym o 0,1 proc. Mniej optymistycznie patrzą na sytuację analitycy PwC, którzy oceniają, że PKB wyspiarzy w 2020 r. powinno być o 3-3,5 proc. niższe, niż gdyby brexit w ogóle nie miał miejsca. UE do 2030 r. może stracić od 13,3 do nawet 63 mld EUR.

— Skutki brexitu dla rodzimej gospodarki oceniane są negatywnie. PwC prognozuje spadek polskiego PKB o około 0,4-0,55 proc. Branża transportowa jest jednym z sektorów najbardziej narażonych na wahania ekonomiczno-gospodarcze. Przedsiębiorcy, którzy budowali swój biznes na wymianie towarowej biegnącej przez kanał La Manche, odczuwają niepokój i niepewność o przyszłość swoich firm. Co więcej, wszelkie działania zmierzające do przygotowania się na brexit są wyłącznie tymczasowe — mówi Bartosz Najman.

Dodajmy, że Intitute for Government w raporcie Implementing Brexit wyraźnie przestrzega, że dotychczasowa wymiana handlowa i transport towarów między UE a UK całkowicie upadnie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy