Wojenka polsko rosyjska- kolejne starcie

Marcin Bołtryk
opublikowano: 05-02-2009, 00:00

Miesiąc temu ostrzegaliśmy, że mogą pojawić się kłopoty z przewozami drogowymi do Rosji. Niestety, mieliśmy rację.

Miesiąc temu ostrzegaliśmy, że mogą pojawić się kłopoty z przewozami drogowymi do Rosji. Niestety, mieliśmy rację.

Kilka dni temu Ogólnopolski Związek Pracodawców Transportu Drogowego (OZPDT) wystosował do Ministerstwa Infrastruktury list. W tym samym czasie Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce zrobiło to samo. Oba listy są apelem o pomoc. Sytuacja jest bardzo zła.

O co chodzi?

Na początku stycznia 2009 r. Biuro Obsługi Transportu Międzynarodowego poinformowało przewoźników o tym, że ze 160 tys. zezwoleń na przewozy do i przez terytorium Rosji, przysługujących polskim przewoźnikom w 2009 r., otrzymaliśmy zaledwie jedną czwartą. Pisaliśmy o tym w "PB" 8 stycznia 2009 r. Rosyjskie ministerstwo transportu przekazało nam jedynie 40 tys. zezwoleń na przewozy dwustronne i tranzytowe oraz 500 na nieregularne przewozy drogowe osób. To niewielka część uzgodnionej puli. Jakby tego było mało, nie dostaliśmy w ogóle tzw. zezwoleń "na kraje trzecie", umożliwiających polskim przewoźnikom transport między Rosją a innymi państwami. Zgodnie z ustaleniami mieliśmy otrzymać 160 tys. zezwoleń na przewozy dwustronne i przejazd tranzytowy, 500 na nieregularne przewozy osób oraz 30 tys. na przewozy do i z krajów trzecich. Dlaczego tak się nie stało? Nie wiadomo. Skutkiem są poważne kłopoty przewoźników operujących na wschodnich trasach.

— O ile na początku stycznia 2008 r. brak zezwoleń jedynie nas niepokoił, to dziś możemy mówić o kryzysie w przewozach na Wschód. Zezwolenia z 2008 r. zachowują ważność tylko do końca stycznia 2009 r. Dlatego dziś wielu przewoźników nie może działać, co grozi poważnymi kłopotami. Wielu przewoźników podpisało kontrakty, które zobowiązują ich do realizowania usługi. Tymczasem brak zezwoleń im to uniemożliwia — mówi Tadeusz Wilk, dyrektor departamentu transportu w Zrzeszeniu Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce (ZMPD).

Mimo interwencji Ministerstwa Infrastruktury (MI) do dziś zezwoleń nie ma.

Niezgodnie z prawem

"Jednostronne, niespodziewane i w naszej ocenie bezprawne wypowiedzenie przez Rosję dotychczasowych dwustronnych ustaleń komisji mieszanej [dotyczących zezwoleń — red.], spowodowało, że znacząca część polskich przewoźników międzynarodowych traci z dnia na dzień podstawy swojej egzystencji" — czytamy w liście OZPTD do MI.

Według Bolesława Mi- lewskiego, przewodniczącego związku, likwidacja przez stronę rosyjską kontyngentu zezwoleń na kraje trzecie, powoduje, że firmy związane wieloletnimi kontraktami z partnerami z Unii Europejskiej już dziś zmuszone są rozpocząć likwidację taboru i zwalnianie pracowników.

Czego oczekują przewoźnicy z OZPTD od Minister- stwa Infrastruktury? Przede wszystkim zdecydowanej reakcji. Chcą, by Polska wprowadziła retorsje w postaci likwidacji lub znacznego ograniczenia tranzytu dla drogowych przewoźników rosyjskich. Domagają się również podjęcia działań osłonowych dla zagrożonych upadkiem firm transportowych.

Nowe myto

Brak zezwoleń wywołał poważne kłopoty. Dla tych, którzy ich nie mają, strona rosyjska również przygotowała niespodziankę.

Od lutego władze Rosji wprowadziły opłaty za korzystanie z dróg. Samochody ciężarowe o ładowności ponad 3,5 tony z UE, Szwajcarii i Turkmenistanu muszą płacić rocznie nawet 60 tys. rubli (5,8 tys. zł) Miesięczne myto wynosi 5 tys. rubli (485 zł). Można również wykupić pozwolenie na tydzień (1154 ruble, czyli 112 zł) lub na dobę (385 rubli, czyli 37 zł).

Według Jana Buczka, prezesa ZMPD, wprowadzenie opłat tylko dla niektórych przewoźników (Rosjanie nie są objęci obowiązkiem płacenia) to przejaw dyskryminacji.

Co na to Ministerstwo Infrastruktury?

— W sprawie wprowadzenia przez stronę rosyjską opłat za korzystanie z dróg prowadzimy analizę przepisów prawnych, na podstawie których je wprowadzono. Ponadto sprawdzamy, czy opłaty te nie są dyskryminujące w stosunku do naszych przewoźników — mówi Mikołaj Karpiński z Ministerstwa Infrastruktury.

Sprawa jest pilna, bo ze 120 tys. samochodów ciężarowych należących do polskich przewoźników około 10 proc. realizuje przewozy na Wschód

Marcin Bołtryk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane