Wojna oznacza wzrost cen ropy

Maciej Zbiejcik
27-01-2003, 00:00

Wybuch wojny w Iraku spowoduje wzrost cen ropy o 5-6 USD/baryłkę i złota o 20 USD/uncję — twierdzą analitycy. Jeśli do konfliktu nie dojdzie, nastąpi przecena.

Rynki towarowe z niecierpliwością czekają na dzisiejsze wyniki kontroli przeprowadzonej przez inspektorów ONZ w Iraku. Od ich rezultatów zależy, jak w najbliższych tygodniach będą zachowywały się notowania surowców strategicznych.

Jeśli okaże się, że inspekcja ONZ zażegna groźbę wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie, to ropę czeka zdecydowana przecena. Na razie jej cena waha się na poziomie 30 USD za baryłkę.

— Choć premia związana z ewentualnym wybuchem wojny w Iraku wynosi 5-6 dolarów na każdej baryłce, to w przypadku definitywnego zaniechania działań wojennych oczekiwałbym spadku cen ropy do poziomu 27-28 USD. W kraju ceny paliw mogą wówczas spaść o 6-10 groszy na litrze — podkreśla Ryszard Kaczmarek, szef paliwowego biura maklerskiego Reflex.

Wybuch wojny może spowodować odwrotną reakcję. Niektórzy specjaliści w swoich analizach zakładają podwyżkę cen ropy nawet o 20 dolarów, do 50 USD/baryłkę. Mimo wszystko, tak duże podwyżki chyba nam nie grożą.

— Aż takiego wzrostu notowań nie oczekiwałbym. Amerykanie, którzy są największym na świecie konsumentem paliw, zanim zdecydują się na atak, najpierw uzgodnią to z największymi eksporterami ropy. W pierwszych dnia konfliktu ceny tego surowca mogą skoczyć do 35-36 dolarów za baryłkę. Jednak później niewykluczona jest stabilizacja cen w okolicach 30 dolarów — uważa Ryszard Kaczmarek.

Jak duże napięcie panuje na rynku, świadczą notowania złota. Tylko w tym miesiącu ceny tego surowca wzrosły o blisko 20 dolarów, do poziomu ponad 363 dolarów za uncję. Rekordowo wysokie ceny tego kruszcu mogą zostać jeszcze bardziej wyśrubowane, gdy wybuchnie wojna w Iraku.

— Do tej pory podejmowane działania wojenne zawsze wywoływały wzrost popytu na złoto, co wiązało się z silnym wzrostem cen — przyznają krajowi specjaliści z rynku towarowego.

Choć notowania złota znajdują się już dziś na najwyższym poziomie od 1997 roku, to w momencie wybuchu konfliktu zbrojnego bardzo prawdopodobna jest zwyżka o kolejne 20 USD/uncję.

Podobnie jak złoto rosną notowania miedzi. Ceny tego metalu znajdują się na poziomie nie notowanym od wielu miesięcy.

— Ewentualny wybuch wojny w Iraku może nie mieć bezpośredniego wpływu na ceny miedzi, choć pośrednio powinien odbić się na jej notowaniach. Obecne wzrosty mają charakter spekulacyjny i w mniejszym stopniu podyktowane są czynnikami fundamentalnymi — ocenia Roland Szałowski, kierownik wydziału analiz rynkowych KGHM.

Za styczniowymi wzrostami stoją fundusze inwestycyjne, które na początku tego roku zaczęły otwierać długie pozycje. Dalsze wzrosty będą uzależnione od tego, czy notowaniom miedzi uda się pokonać poziom 1720 dolarów za tonę, a więc ubiegłoroczne maksimum.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Wojna oznacza wzrost cen ropy